"Mecz z Hiszpanami będzie udanym rewanżem za porażkę w Pekinie" - mówił przed tym spotkaniem trener Bogdan Wenta. Słowa dotrzymał i Polacy po zwycięstwie 32:26 mają już 5 punktów w pucharowej tabeli.

Spotkanie rozpoczęliśmy od gola z prawego skrzydła zdobytego przez Mariusza Jurasika, na który od razu odpowiedział Alberto Enterrios i z rzutu karnego Carlos Prieto.
W 7 minucie fantastycznym "pchnięciem" popisał się Bartłomiej Jaszka, który w ekwilibrystyczny sposób pokonał Jose Hombradosa. Chwilę później dobrą obronę zaprezentował najlepszy bramkarz pierwszej fazy tych mistrzostw Sławek Szmal, a atak z kontry wykorzystał Tomasz Tłuczyński. Po 10 minutach mieliśmy już wynik 5:3 dla Polski. Drugi kwadrans tego spotkania zaczęliśmy od pierwszej w tym meczu indywidualnej kary dla Artura Siódmiaka. Gra w osłabieniu nie przeszkadzała jednak Mariuszowi Jurasikowi w zdobyciu swojej trzeciej bramki.
Gdy w 19 minucie grę z kontry wykorzystał Michał Jurecki powiększając naszą przewagę do 4 oczek, o czas poprosił trener Rivera. Ostre słowa hiszpańskiego szkoleniowca nie zmieniły jednak znacznie obrazu gry i to Polacy nadal dominowali na boisku. Fantastyczne, niemalże siatkarskie bloki mogły skutecznie zniechęcić najskuteczniejszego w tych mistrzostwach zawodnika Hiszpanii Ikera Romero. 30-letni rozgrywający FC Barcelony, gdy nawet jakimś cudem przebijał się przez naszą obronę to trafiał w Sławka Szmala lub w... słupki.

Na cztery minuty przed końcem pierwszej części gry hiszpańscy torreadorzy przegrywali 7:12 i do końca pierwszej części udało im się odrobić zaledwie jedną bramkę, przegrywając 9:13.

Na drugą połowę biało-czerwoni wyszli bardzo skoncentrowani, co skutkowało dobrą grą w obronie i powiększeniem przewagi do 5 bramek.

W 35. minucie pięknym trafieniem z biodra popisał się poobijany Michał Jurecki, a minutę później bramkę dorzucił jego brat Bartosz. Dzięki genialnej grze braci Jureckich, wspomaganych przez Krzysztofa Lijewskiego, Polacy utrzymywali korzystny wynik, który po 40 minutach gry wynosił 21:16.
Gdy w 43. minucie Bartłomiej Jaszka zdobył 24 gol przy zaledwie 17 bramkach trzeciej ekipy na ostatnich igrzyskach olimpijskich, o drugi czas w tym meczu poprosił Valero Rivera. Słowa hiszpańskiego szkoleniowca nie pomogły jednak znacząco jego drużynie, gdyż na 9 minut przed końcem "Orły Wenty" wygrywały już 28:21.

Podobną przewagę mieli Polacy w podczas ostatniego spotkania w Pekinie. Tamten wygrany mecz przegraliśmy w końcówce. O tym, aby historia się nie powtórzyła starał się zadbać Tomasz Rosiński, który rzutem w długi róg podwyższył nasze prowadzenie na 30:22 i na pięć minut przed końcem nikt już chyba nie wątpił, że to spotkanie będzie dla nas wygrane. Szybka i kombinacyjna gra Hiszpanów nie dała im spodziewanego efektu i zadowoleni z wyniku, licznie zgromadzenie polscy kibice mogli odtańczyć, przy ostatecznym wyniku 32:26 zwycięską zorbę.

Ten mecz pokazał, że o sile polskiej reprezentacji na tych mistrzostwach decyduje gra zespołowa. Nie jest to już drużyna indywidualności, ale zgrany zespół. Choć spadek formy od meczu ze Słowenią ma Karol Bielecki, z dużym powodzeniem zastępują go pozostali zawodnicy. Pozostaje nam mieć nadzieję, iż ten kolektyw utrzyma się do końca mistrzostw, które zakończą się dla nas medalem. Przeszkodzić w osiągnięciu tego celu będą się nam starali Czesi, z którymi zagramy już w najbliższy wtorek o godzinie 20:15.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!