Hasło Wyborcze: Donald Prezydentem Hasło Wyborcze: Donald Prezydentem

Hasło Wyborcze: Donald Prezydentem (© Michał Hodurek)

Czy premier Donald Tusk będzie kandydował na urząd prezydenta? To się okaże. Jeśli tak, to najciekawsze będzie to, co wymyśli na swoje usprawiedliwienie opuszczając fotel szefa rządu. Kampania już trwa, bo nawet mury "krzyczą" napisami: "HWDP".

Już od wielu miesięcy mówi się o tym, że w wyborach prezydenckich AD 2010 może startować nasz premier Donald Tusk. On sam nie zaprzecza, ale i nie potwierdza chęci walki o najwyższy (zaraz po hejnaliście na wieży Mariackiej) urząd w państwie. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie mała absurdalność jego ewentualnej kandydatury. Otóż pragnę przypomnieć, że póki co pan Tusk jest premierem, a jego rząd winien trwać jeszcze przynajmniej do roku 2011 (w końcu do czegoś się zobowiązywał), co automatycznie powinno pogrzebać grubą warstwą ziemi, jego plany o karierze prezydenta. Niektórzy już zaczynają się zastanawiać nad tym jakie to on ma szanse, jacy mogą być jego potencjalni kandydaci itd. A ja chciałbym już teraz odwieść premiera od tego kroku i zadać jedno pytanie: Co pan ma zamiar zrobić, by pana rząd do czasu wyborów upadł? Lub: jak pan chce wytłumaczyć społeczeństwu, że oto rezygnuje z przewodzenia rządowi, bo chce teraz zostać prezydentem?

No delikatnie mówiąc coś tu nie gra, ale niezupełnie. Nie od dziś wiadomo bowiem, że obecny rząd nie chce nikogo urażać. Obiecywał cud, głosi powszechną miłość, a koalicjanci ani myślą się kłócić (i chwała im za to). Tak, to jest pozytywna strona tego rządu i to ma być sukces Tuska, który później powie: Widzicie, obiecywałem wam spokój i dotrzymałem słowa, teraz chcę to kontynuować będąc prezydentem. Mam prezencję, za granicą mnie lubią, no to czegóż chcieć więcej?

Wnioski nasuwają się same, niespełnione nadzieje z 2005 roku premier Tusk ma nadzieję spełnić już za dwa lata i to kosztem swojego gabinetu. Czyżbyśmy zatem mieli się spodziewać niebawem rozpadu koalicji, przyspieszonych wyborów parlamentarnych, nieoczekiwanej zmiany premiera? A może będzie powtórka z rozrywki i idąc śladami PiS, Tusk poda się do dymisji, a zastąpi go Pawlak lub Schetyna, natomiast ci sami ministrowie zostaną zdymisjonowani i powołani na nowo?

Na pewno Tusk, jeśli marzy o pałacu prezydenckim, musi coś wymyślić, by wytłumaczyć ludowi taki, a nie inny obrót sprawy. Jednak dla mnie to po prostu kpina. Nie robić nic (brak niezbędnych reform) po to, by później ludziom powiedzieć, że nie jest źle?! Powiedzieć: przetrwaliśmy kryzys, a ludzie mają w końcu to czego chcieli, czyli uspokojoną scenę polityczną. To nie jest sztuką! To po prostu wykorzystywanie aktualnego stanowiska do przyszłej kampanii prezydenckiej. I tu premier powinien sprawę przemyśleć i do końca wypełnić pełnioną funkcję, a nie wszelkimi sposobami prześlizgnąć się przez kolejne miesiące trwania swojego rządu.

Ja nie chcę mieć takiego prezydenta, który najpierw dąży do zwycięstwa swojej partii, w wyborach parlamentarnych, a później rezygnuje z kierowania państwem. O czym będzie świadczyć takie zachowanie obecnego premiera? O myśleniu o wyższym stołku, a nie o Polsce, a kto chce niech krzyczy HWDP*….HWDP…..!!!

*) skrót należy rozwijać jak w tytule, wszelka zbieżność z innymi skrótami jest przypadkowa

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!