Niedawno Teatr Capitol wystawił nową sztukę Marka Modzelewskiego o związkach, homoseksualizmie i relacjach polsko-szwedzkich. Miłość, przyjaźń, zdrada, perwersja, show-biznes, kariera - różnorodność jak na szwedzkim stole.

Spektakl "Szwedzki stół" w reżyserii Roberta Talarczyka opowiada o dwóch kumplach z podstawówki, którzy spotykają się po latach. Z pozoru nic ich nie łączy oprócz kilku wspomnień. Ale czy na pewno?

Szczepan (w tej roli Mikołaj Cieślak) to niezaradny życiowo inteligent, którego zostawiła żona, zaś Benek (w tej roli Andrzej Andrzejewski) to przedsiębiorczy mądrala, który ma duże powodzenie u kobiet. Podczas gdy jeden użala się nad sobą i krytykuje nielojalną żonę, drugi udziela mu rad i zachwala swoją nową dziewczynę. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przychodzi ukochana Benka. Przyjacielska rozmowa o dawnych czasach i życiu, zakrapiana alkoholem, nieoczekiwanie przeradza się w kłótnię... o kobietę. W efekcie dawna znajomość Szczepana i Benka zostaje wystawiona na ciężką próbę.

Na domiar złego, Szczepan oprócz złamanego serca ma także problemy z pracą. Niestety, jedyna oferta pochodzi ze szwedzkiej firmy stawiającej na wartości rodzinne. W jego domu ma się zjawić sam prezes (w tej roli Arkadiusz Janiczek), by sprawdzić potencjalnego kandydata i przyjrzeć się jego życiu rodzinnemu. Nie mógł wybrać gorszego momentu. Bohaterowie postanawiają odegrać przed nim mały teatrzyk, przez co wikłają się w kolejne kłamstwa. Co z tego wyniknie? Zdradzę jedynie, że zakończenie jest zaskakujące i z morałem.

Trzeba przyznać, że to całkiem zabawna komedia sytuacyjna, pełna intryg i zaskakujących zwrotów akcji. Sztuka Marka Modzelewskiego wyśmiewa polskie przywary - m.in. niechęć do uczciwej pracy, zamiłowanie do łatwego życia i cwaniactwo. Nie brakuje w niej także śmiesznych scenek, m.in. udawana ciąża, zabawy erotyczne z przebierankami.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużyli Andrzej Andrzejewski i Arkadiusz Janiczek, szczególnie za scenki homoseksualne (pokazane ze smakiem i przymrużeniem oka). Co więcej, Arkadiusz Janiczek dość przekonująco zagrał Szweda. Niestety, Mikołaj Cieślak był trochę przyćmiony przez scenicznych kolegów. Z kolei Anna Guzik, jak dla mnie, była zbyt sztywna jako stereotypowa blondynka. Nie bardzo pasowała do tej roli.

Mimo wszystko spektakl jest godny polecenia, dobry na odstresowanie i oderwanie się od problemów.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!