Zamach na wolność słowa jest poważną ingerencją w swobodę naszego wyboru. Ale ci którzy krzyczą o fundamencie nierepresjonowanej komunikacji między ludźmi - o pluralizmie, mają sami z nim kłopot.

Kilka dni temu hakerzy próbowali zakneblować konserwatywnych katolików imputując im absurdalne opinie. Później udało się tym samym kontrprawicowym cenzorom zawiesić nadawanie Frondy. Zgodnie z badaniami CBOS najwięcej zwolenników autorytaryzmu znajduje się po lewej stronie sceny politycznej. To by się zgadzało.

Kiedy poseł Niesiołowski - rasowy liberał - krzyczy na partyjnych kolegów i chce uchylić klauzulę wolnego sumienia w tak drażliwych kwestiach jak in vitro, to zamyka pewien chlubny rozdział swojej formacji. Pluralizm wewnątrzpartyjny wychodzi z tej samej cnoty co medialny: otwartości i szacunku dla indywidualności.

Ci co wolność mają wypisaną na sztandarach odmawiają jej innym, ponieważ różnią się od nich poglądami.

Kolorowo nie jest też u katolików. Owszem sympatia dla Radia Maryja rośnie proporcjonalnie do niespójności w uzasadnieniu odmowy umieszczenia głosu Kościoła na platformie cyfrowej - która daje realny dostęp do masowego odbiorcy. Gdy nawet NIK czarno na białym pokazał, jak nierówno traktowani są starający się o multiplex, słupki słuchalności zaczęły Radiu rosnąć.

Sympatię Rydzyk zyskuje dzięki manipulacji mainstreamu, który nierówno traktuje wydarzenia społeczne: manifestacji 30 homoseksualistów nadaje rangę wyższą, aniżeli zgromadzeniu 200 tys osób na Jasnej Górze; do studiów zapraszani są jednostronnie zmotywowani eksperci.

Chciałoby się bronić Radia Maryja - bez względu na jego preferencje, nawet najgłupsze, ale z uwagi na samą zasadę. Coś jednak uwiera moralną legitymację ojca Rydzyka do upominania się o pluralizm: w jego stacjach go nie ma. Duchowni mają prawo do swoich zachowawczych opinii. Uczciwość jednak wymaga, aby udzielić głosu opozycji i umożliwić jej wyłożenie i obronę swoich racji. Jeśli do studia jest zapraszany PiS, to powinno się w nim znaleźć miejsce dla przedstawiciela PO. A jakąż siłę oddziaływania nabyłby redemptorysta zapraszając od czasu do czasu Donalda Tuska. Może politycy niedowidzący Radia, zauważeni przez zakon, daliby mu "koncesję".

Radio Maryja i Telewizja Trwam - krzywdzone nierównym traktowaniem - muszą dać lekcję pluralizmu. Od środowisk bliskim ideologiom genderowej i liberalnej też warto oczekiwać i wymagać pluralizmu: dajcie głos oponentom. Świat będzie wtedy lepszy a wy nauczycie się słuchać innych, nie samych siebie.

Znajdź nas na Google+

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!