Na szczęście nie będzie to beczka kapusty pekińskiej (to byłby już przesyt). Będzie o tym, jak MKOl ignoruje kibiców i jakie Polska ma szanse na medal w softballu.

Kryteria wyboru dyscyplin i konkurencji sportowych rozgrywanych na Igrzyskach Olimpijskich są jasne. Na specjalnie zwoływanej co cztery lata (ostatnio w 2005 roku w Singapurze) sesji, MKOl poddaje pod głosowanie czy konkretny sport na olimpiadzie się pojawi. Instytucja wybiera pod głosowanie dyscypliny uprawiane w przynajmniej 75 krajach na czterech kontynentach (wśród sportów męskich) i 40 krajów z trzech kontynentów (wśród kobiet). I tu się pojawia problem. Podejrzewam bowiem, że mimo faktu iż w Polsce w takiego baseballa grają jedynie małolaty, a jedyna profesjonalna liga w Europie w tej dyscyplinie znajduje się w Niemczech, to oba kraje w poczet tejże „siedemdziesiątki” zostały włączone. Resztę zespołów uzupełnia zapewne szeroka stawka uznawanych za oddzielne państwa wysp i wysepek z Ameryki Środkowej. Świetnie. Mamy więc ponad 70 krajów, tylko jak to się ma do idei olimpizmu, zakładającej równe traktowanie uczestników?

Sporty przedpłacone?


Baseball, softball i po raz pierwszy w Pekinie BMX-y. Na sportowców w tych dyscyplinach nie mamy co liczyć. Wiemy kto za to zapłacił (i nie musiał w tej sprawie interweniować komiksowy heros Kapitan Ameryka) i wiemy też po co (gdyby nie daj Bóg nie poszło w innych dyscyplinach to tutaj się odkujemy).

Jak wiadomo, każdy organizator igrzysk może dodać dwie nowe konkurencje, które będą rozgrywane podczas trwania imprezy. Rozumiem gest gospodarzy wobec Amerykanów (wyścigi BMX-ów jako zwrot kosztów sponsoringu), choć nie uważam, że trzeba podbierać efektowne konkurencje z X-Games, aby zapewnić sobie oglądalność.

Druga konkurencja natomiast to niezwykła zagadka. Mam pewne wątpliwości czy ktokolwiek obejrzy maraton pływacki, a fanatyków tego sportu na świecie policzyć pewnie można na palcach jednej dłoni i to bez kciuka! Dziennikarz Polskiego Radia, Andrzej Janisz niedawno dla TVP powiedział: - Jest to na pewno fascynująca dyscyplina, tylko jak to się będzie oglądało? I ma rację. Problem, w tym, żeby ktokolwiek to obejrzał i potwierdził, że całe podium rzeczywiście należy się Chińczykom.

Pierwsza pomoc


Jak uzdrowić tę sytuację (nie napiszę chorą, bo to raczej skaleczenie)? Po pierwsze Międzynarodowy Komitet Olimpijski powinien wrócić do czasów sprzed panowania Juana Antonia Samarancha i postawić na sport niż na powiększanie zysków. Pieniędzy zawsze na organizację będzie starczać, bo nie dość, że rośnie w zatrważającym tempie populacja ludności (w tej chwili ponad 6,5 mld ludzi), a więc rynek zbytu, to na dodatek inny rynek - medialny, w tym jego najbogatsza gałąź, czyli reklama, wart jest z roku na rok większe pieniądze.

Pora zrobić coś wreszcie dla sportowców, a przy okazji dla kibiców. Pora zacząć w końcu wprowadzać na igrzyska dyscypliny uprawiane w każdym zakątku globu przez naprawdę wielką rzeszę zawodników. Łasy na banknoty Komitet Olimpijski także znajdzie coś dla siebie. Bo tam gdzie popularne sporty i ich gwiazdy, tam też milionowe kontrakty sponsorskie. Przekuj to Panie oficjelu na Olimpiadę i nie potrzebne będą ci już fikcyjne przedsiębiorstwa z siedzibą na Kostaryce, ewentualnie Cyprze.

Recepta na sukces. Przed użyciem…


Niecierpliwi się w końcu doczekali. Jakie to autor ma dla nich propozycje? Oby coś konkretnego. A proszę bardzo. Zacznijmy od golfa. Sport, który ostatnio na letnich Igrzyskach Olimpijskich gościł w St. Louis. Czyli jakieś 104 lata temu. Dyscypliny, którą uprawiają miliony zawodowców i amatorów nie ma od ponad wieku na najważniejszej imprezie sportowej świata!

Idziemy dalej, rugby. To frustrujące, że trzecia najchętniej oglądana na świecie imprez sportowa (po olimpiadzie i mundialu w piłce nożnej), czyli Puchar Świata w Rugby nie została jeszcze przez MKOl doceniona. Miliard ludzi nie kłamie (tyle w sumie oglądało ostatnie rozgrywki w tej dyscyplinie). Zaraz pojawią się zarzuty, że pozostałe 5 miliardów nie rozumie zasad tej gry, albo przez włączenie obu sportów do programu igrzysk, stracą one swoją elitarność. No cóż - odpowiem wówczas – tenis ziemny nie od dziś jest dyscypliną olimpijską, a Wimbledon nigdy nie utracił swojej magii.

A propos gier z użyciem rakiety. Proponuję wprowadzić squash do programu olimpiad, aby zawodnicy nigdy nie mieli takich problemów jak ostatnio Agnieszka Radwańska. Problemy z upałem załatwi klimatyzacja, a z rozpraszającymi zawodników głośnymi konwersacjami kibiców, „poradzi” sobie ściana używana w grze.
Inne pomysły? Może rotacyjne umieszczanie sportów walki tzn. inna konkurencja co cztery lata? Albo jakieś wyścigi samochodowe? Nie byłoby chyba takiej nudy.

Bojkot a la Sarkozy


Nie zachęcam do nieoglądania Igrzysk Olimpijskich. Wręcz przeciwnie, chcę, aby przyciągnęły one więcej osób, nawet na sporcie się nie znających, które w przyszłości przedstawią swoje wrażenia (może być w komentarzach pod artykułem) patrząc na badmintonowy mikst czy rwanie kobiet w kategorii + 48. Proponuję jedynie bojkot sportów niemedialnych, ale w tym prawdopodobnie wyręczy nas już telewizja, która nie wszystko na szczęście będzie transmitować.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!