Czy temat przemijania i śmierci może przejąć i zastanowić młodych? Przecież każdy chce żyć chwilą, teraźniejszością oraz snuć plany na przyszłość.

Młodzi ludzie mają mnóstwo ważnych spraw na głowie. Ich zainteresowania koncentrują się wokół tematów ważkich - pragną aktywności. O starości myśli się rzadko lub wcale. To nie jest żaden priorytet - bo w sumie dlaczego miałby być? Na wszystko w życiu jest czas i młodzi po przekazy egzystencjalne sięgną, kiedy już młodzi nie będą. Po co zawracać sobie głowę tematami ciężkimi, przytłaczającymi, zmuszającymi do przemyśleń, kiedy za chwilę wiosna i wszystko wokół będzie życiem właśnie.

Dlaczego więc osoba młoda na temat swojej wystawy wybiera nagle przemijanie i śmierć? Wyobraźmy sobie, że to się zdarza. Umiera bliska osoba. Pozostawia po sobie zdjęcia, listy, przedmioty codziennego użytku. Noszą jej ślad, mówią o niej, stanowią świadectwo, że była na tym świecie. Świecie, który radzi sobie bez niej i chętnie wchłonął ją pod ziemię - zakrył i usunął sprzed oczu żywych. Nie do końca jednak.

Karolina Brzeska, bohaterka wystawy "INA 1916-2009" była znakiem swojego czasu - subtelnym, ale jednocześnie niesamowicie dobitnym przedstawicielem swojego pokolenia. W jej życiu wiele się zdarzyło - wojna, zsyłka na Syberię, utrata jedynego syna, wnuki - osłoda ciężkiej świadomości, że "przeżyło się" własne dziecko. Pisała wiersze, ale przesycone już stoicką zgodą właściwą ostatnim trenom Kochanowskiego. Kilka z nich przeczytać można było podczas wystawy.

Autorka wystawy Irena Brzeska wybrała przedmioty z szerokiego zbioru, jaki pozostawiła po sobie jej babcia. Miała świadomość, że musi spośród gąszczu i pozornego chaosu wyłonić przedmioty - przedstawicieli. Odbiorcy na podstawie kontaktu z nimi mają przecież zbudować w swoich głowach obraz całości. Tak więc mieliśmy przed oczami zdjęcia Iny z czasu młodości, kiedy autorka jeszcze babci nie znała. Szczęście, energia, witalizm - roześmiana dziewczyna jadąca z mężczyzną na rowerze, siedząca "po kobiecemu" na ramie pojazdu; zdjęcia ślubne; zdjęcia w ogrodzie; z rodziną; z mężczyznami; z koleżankami. Wszędzie piękna, młoda, uśmiechnięta. W końcu zdjęcie zrobione w Polsce tuż po powrocie z Syberii - w jedynym wizytowym ubraniu, jakie udało się ocalić. Twarz już trochę mniej radosna, ale za to wyrażająca siłę, wolę życia - nawet na gruzach "starego".

Dalej mamy listy i wspomniane już wiersze. Następnie czas na zdjęcia Iny-staruszki. W ostatnich trzech latach życia babci autorka wystawy spędziła z nią najwięcej czasu. Za pomocą aparatu fotograficznego rejestrowała chwile. Jakąś przejmującą wymowę mają te maleńkie czarno-białe klatki, w których autorka zamknęła codzienność: mierzenie ciśnienia, połykanie tabletek, popołudniowy odpoczynek. Forma stykówek potęguje jeszcze bardziej nastrój chwilowości - jakby rejestru bezpośredniego.

Irena Brzeska wkroczyła ze swoją wystawą w przestrzeń Galerii Pauza. Udało jej się osiągnąć efekt pomiędzy wystawą a perfmormancem. Niesamowicie wyglądał przemarsz poprzez galerię ludzi - statywów, którzy trzymali w dłoniach poszczególne elementy wystawy i ustawili się zajmując i kradnąc na moment światło punktowe nakierowane na zdjęcia odbywającej się tam aktualnie ekspozycji Katarzyny Widmańskiej pt. "Alicja w krainie czarów". Świadkami wydarzenia byli przypadkowi odbiorcy znajdujący się ówcześnie w Galerii Pauza.

Wypada na koniec odpowiedzieć na pytanie, czy owo przemijanie jest jeszcze aktualne dla owego odbiorcy młodego, odbiorcy przypadkowego? Mnie najbardziej poruszyła pośmiertna fotografia polaroidem oraz ślad palca na kremie, którego używała przed śmiercią Karolina Brzeska. Zdjęcie wywołało szok - boję się zmarłych, unikam oglądania ich po śmierci. W ogóle unikam obcowania z tematem śmierci. A odcisk palca na kremie to jakby fizyczny odcisk w materiale, który pozostał tutaj - po osobie, której już przecież tutaj nie ma.

Irena Brzeska ze swoim przekazem pojawiła się na moment, by potem skromnie pozbierać swoje rekwizyty - uwidaczniając tym być może jeszcze bardziej owo przemijanie. Dwadzieścia minut wykradzione tematowi Widmańskiej na rzecz projektu i tematu Ireny, z którym być może autorka pójdzie dalej - w przestrzeń innej galerii?

Wystawa-performance autorstwa Ireny Brzeskiej pt. "INA 1916-2009" odbyła się w Galerii Pauza w Krakowie 10 lutego 2010 roku o godz. 18. Autorka jest studentką II-go roku Fotografii Artystycznej na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!