Dalsza część serialu oraz rozwinięcie tematu rozpoczętego w odcinku > 3 < (trzecim) cyklu jak zostać mistrzem w wybranej, wyselekcjonowanej dziedzinie.

Jesteśmy aktualnie jako naród obdarzeni wyjątkowym Skarbem Narodowym w postaci Roberta Lewandowskiego jednego z najlepszych piłkarzy świata, który swoją karierę zaczynał w małym klubie pod Warszawą, w Pruszkowie. Podglądający go młodzi adepci mają teraz większą szansę na sukces. Trzeba tylko odpowiednio wcześnie zacząć. Od trzeciego roku życia? W Korei Południowej chyba wszystkie zdrowe dzieci ćwiczą sztuki walki od momentu gdy nauczą się chodzić. Motywują ich rodziny, które mają świadomość, że każdy zdrowy chłopiec musi tam zostać komandosem, poświęcić pięć najlepszych lat życia na obronę granic kraju, który od lat piećdziesiątych jest w stanie wojny z sąsiadami z "komunistycznej" Północy. Na każdego żołnierza z Południa wypada ponad pięciu z Północy. Oni muszą być mistrzami, aby utrzymać pokojowy stan bez rozstrzygnięcia. Czy doczekamy się zjednoczenia tego kraju? Czy rodziny podzielone tam dawno temu zjednoczą się jak Niemcy? A co czeka nas w tym roku? Czy polityka w naszym kraju zdominuje także życie sportowców? Czy może już rozpoczął się po cichu (w cieniu politycznego szumu - głośno dziś było o agencie Bolku, który był też prezydentem kraju okazuje się celowo "usadzonym" na tym miejscu przez służby specjalne...) także proces zalewania Polski przez uchodźców z Bliskiego Wschodu tuszowany takim wielkim medialnym szumem?

Mistrzostwo świata: to jest przede wszystkim: pozytywne myślenie, niesamowity spokój i opanowanie, doskonały przegląd sytuacji na każdym placu gry oraz ciężka, niejednokrotnie monotonna i obowiązkowo codzienna praca nad sobą...Trening, trening... Poprawianie kolejnych szczególików układanki wewnętrznej w dążeniu do perfekcji. Praca nad sobą. Fizyczna i umysłowa. Natomiast codzienne łamanie kolejnych barier to są solidne podstawy do bycia mistrzem - i konieczne jest też wspomaganie zespołu: w domu żona - mistrzyni karate - ale na boisku również wymaga mistrzowskiej pomocy zawodników również doskonałych na swoich pozycjach: Błaszczykowski, Piszczek - bez nich i bez celnego podania we właściwym tempie i w odpowiednim momencie - bez pracy całego zespołu nie mógłby przecież strzelać bramek. Piłka nożna to jednak głownie gra zespołowa i nawet najlepszy mistrz sam nie wygra meczu.

Mamy też szczęście, że są i inni Polscy Mistrzowie: Kamil Stoch, Adam Małysz (dobry, cierpliwy obserwator może również poznać część ich sekretów) - oni jak i cała kadra naszych skoczków znają od wielu już lat tajemne zasady osiągania Mistrzostwa Świata - ten sekret, którego znajomość powoduje, że o przysłowiowy włos (we właściwym ułamku sekundy) potrafią wyprzedzić na finiszu konkurentów. Wykorzystać pojawiające się losowo szanse. Podobno szczęście sprzyja lepszym. A na końcu trudnej, długiej drogi treningowej przecież może czekać nagroda: medal, puchar lub duża kasa - dla naszego Mistrza Narodowego Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium nawet bardzo duża - niewyobrażalnie ogrooooomna dla przeciętnego zjadacza chleba.

Biorytmy: możliwe, że przyczyną większości porażek naszej księżniczki tenisa są po prostu wzloty i upadki każdego człowieka co wynika z typowego wykresu biorytmicznego (fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie - raz na szczycie a parę dni później na dole, pod kreską - kryzys). Wielcy mistrzowie potrafią to niwelować, ale nie zawsze czysto - czasami za pomocą dopingu. Są też spekulacje, że w zawodowym sporcie na ma miejsca na losową i czystą grę bez farmakologicznego dopingu. Tam gdzie w grę wchodzą ogromne pieniądze mogą się zdarzać także ustawki (odgórne polecenia kto ma wygrać ze strony sponsorów...)

przypisy dolne do części 3 cyklu:
* - Daniela czyli RT-17 stacja radiolokacyjna do wykrywania obiektów na małych wysokościach.
** - WOPK - wojska obrony powietrznej kraju
*** - "prowadzonych" obiektów - operator miał zadanie podawania najbliżej lecących obiektów (samolotów) lub w przypadku mniejszej ich liczby - wszystko co było w powietrzu - zaraz po wykryciu nowego niezaplanowanego lotu włączana była "na sprawdzenie" druga stacja r-lok ("Anna", "Wiktor" lub wysokościomierz "Zofia" lub "Bożena"). Gdy potwierdzono, że leci coś bez zgłoszenia i bez sygnału odpowiedzi "swój" to podrywano natychmiast w trybie alarmowym parę dyżurnych myśliwców z najbliższego lotniska celem przechwycenia intruza lub jego zniszczenia. Zdarzyło się również, że wykryłem "obcy" samolot zwiadowczy Awacs, który wleciał w Polską strefę brzegową i może chciał przetestować gotowość bojową naszego systemu obrony - zareagowaliśmy wzorowo - para dyżurnych myśliwców z Zegrza Pomorskiego szybko odstraszyła niecodziennego "gościa"
****- grafik - dane podawane /szyfrem cyfrowym przez operatora po linii telefonicznej do bunkra dowodzenia do tzw planszecisty, który podawane namiary nanosił kolorowym pisakiem na planszet/tablicę szybę z mapą Polski czy Europy, dla oficera dyżurnego było to rozmieszczenie/wskazanie aktualnej pozycji wszystkich będących w powietrzu maszyn powietrznych - każdy samolot zostawiał za sobą linię z punktami będącymi znakiem ostatnio podanego namiaru. Gdy było załączonych więcej niż jedna stacji radiolokacyjnych i było dużo lotów ich przebieg na tablicy/planszecie rysowało dwóch lub więcej planszecistów ze słuchawkami na uszach i z kolorowymi pisakami w dłoniach (zmywalnymi - po pewnym czasie ścierało się ślad przelotu).
***** Danuta - stacja radiolokacyjna starszego typu, wycofana z pierwszej linii i oddana do szkoły dla operatorów w Oświęcimiu na terenie byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego.
*5* - podobno ten sam pilot podjął po upływie około roku ponowną próbę ucieczki, tym samym małym, turystycznym samolocikiem, tylko dużo lepiej przygotował sobie trasę przelotu i wybrał noc bezksiężycową - być może nawet sprawdził skąd był "namierzany". Za tym drugim przelotem nie udało się go namierzyć, lepiej się maskował lub ukrywał za przeszkodami dla aktywnych fal radarowych. I podobno to było też na dyżurze autora...za wykrycie i "przyziemienie" uciekiniera młody żołnierz otrzymał 3 dni urlopu - a za to, że ktoś na jego służbie skutecznie uciekł do Szwecji groziło mu 5 lat ciężkiego więzienia i wydalenie z wojska...Na szczęście dla oskarżonego - drobiazgowe badanie wszystkich aspektów technicznych doprowadziło do uniewinnienia "pechowego" operatora...

*7* - gdy autor trafił na "bojówkę" to poprzedni najstarszy pobór musiał o godz.: 4:30 opuścić teren jednostki. Grupa zmienników - uzupełnienia stanu kompanii - czekała kilometr od "górki" śpiąc na kwaterze w okolicznej wiosce. W środku nocy obudził ich przerażający hałas: serie z broni maszynowej i świszczące nad głowami pociski - okazało się że to "dziadkowie" przed wyjściem zużywali nadmiar amunicji (może były to strzały na wiwat aby oznajmić publicznie swoje wyjście do cywila), której nie było już w żadnej ewidencji urządzając sobie pojedynki podobne do tych na Dzikim Zachodzie - szczęśliwie nikomu włos z głowy nie spadł (tak "uroczyście" z mocnym przytupem odchodził pobór z początków stanu wojennego) Rano na apelu oczywiście wszystko było OK - nic się nie działo, przyszło uzupełnienie na kompanię - młodzi żołnierze po szkółce z Oświęcimia, tylko świeże ślady po kulach na ścianie budynku jednostki świadczyły o tym, że strzały nie były fatamorganą...
>> Są ludzie, którzy działają na zasadzie "uśpionych rycerzy" - przypadkiem autor może się zaliczyć do tej kategorii. W ekstremalnie trudnych warunkach już wielokrotnie potrafił zaskoczyć na "wysokie obroty" zwiększając swoje osiągi wielokrotnie. Dziwnym trafem w każdej grupie w jakiej się znalazł, po pewnym czasie trafia do jej szpicy, ścisłej czołówki.
A może jest to przykład ostatnio nagłaśnianej w mediach tzw zbiorowej mądrości. Jak w przysłowiu "kto z kim przestaje takim się staje" w tym zaś przypadku pewne osoby potrafią "wyssać" z pozostałych wszystko co najlepsze (wiedzę, doświadczenie, umiejętności) tylko może niektórzy potrzebują więcej czasu a inni są szybsi, szczególnie jak zaskoczą na wyższe obroty...cdn...

>> Aby uzyskać lepsze wyniki, przejść na wyższy "level" trzeba znaleźć w danej dyscyplinie, zawodzie coś zabawnego, uprawiać tą dyscyplinę z przyjemności, bawić się nią, zachować pełny luz, niezachwianą niczym wiarę we własne umiejętności, poparte wytrwałym treningiem, spokój, opanowanie, wyostrzoną do granic możliwości spostrzegawczość, wykorzystywać natychmiast pojawiające się losowo "znikąd" swoje szanse - "łapać je w locie"...
>> Czy można wierzyć w w darmowe recepty? Recepta za darmo? Przecież dobry trener zarabia krocie? Choćby taki doradca wielkich jak Pan Tymochowicz, który pojawił się kilka lat temu. Może zatem autor otrzymał jakąś misję? Jakiś znak? Zbieżność dat? (data jego urodzin wypada w tym samym dniu co zmarł nasz Wielki Rodak Papież Jan Paweł II - może otrzymał zatem swoistą misję, aby kontynuować rozpoczętą już pracę i pociągnąć dalej morale narodu, które ostatnio jakby ciągle wpadało w kolejne tarapaty? Ale nie do końca - bo przecież notujemy też sukcesy: Donald Tusk na czele UE, skoczkowie pod okiem Arcymistrza Adama Małysza triumfują i od wielu lat są na szczytach. Ostatnio do Polski wjechali Amerykańscy elitarni żołnierze aby bronić naszych europejskich granic - ale czy aby na pewno jako całość stanowimy elity?
>> Człowiek rodzi się z Mistrzostwem zapisanym w genach - musi to tylko odpowiednio w sobie odkryć i wyeksponować.
>> Liczy się także bagatelizowane czy może lekceważone wielokrotnie przez rodziców to jakie imię nadadzą swemu potomkowi/potomkini - Indianie Ameryki Północnej słusznie nadawali docelowe imię dla dorastającego wojownika dopiero, gdy się ujawnił jego talent (zastanawiajcie się więc rodzice jakie imię dajecie swojemu dziecku bo to też na niego promieniuje przez całe życie)...cdn...
>> Każdy artykuł autor (od 2010 r - redaktor W24 z dwoma piórkami... ;-) lubi jeszcze wielokrotnie edytować, poprawiać - dopieszczać - umieszczać dodatkowe "złote myśli" - czyli składniki, drobinki czynników składowych dla sukcesu końcowego w osiągnięcia MISTRZOSTWA. Kto potrafi to wychwycić w tekście artykułu "między wierszami" ten może potrafi znaleźć lekarstwo także dla siebie na poprawę swoich indywidualnych wyników.
...cdn...

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!