Rozpoczynam cykl artykułów, w którym postaram się przedstawić Czytelnikom podstawowe założenia programu Baracka Obamy – nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Na początek przyjrzymy się etyce.

Barack Obama swój program opublikował na stronie internetowej www.barackobama.com pod tytułem "Blueprint For Change". 64 strony zawierają fundamenty polityki, na których demokrata ma zamiar oprzeć zmiany dotyczące praktycznie wszystkich dziedzin życia. Pierwszą pozycję w spisie treści zajmuje etyka. Zanim jednak ją omówimy, warto przyjrzeć się słowu wstępnemu.

Już na samym początku demokrata podkreśla, że jego rządy będą zdecydowanie bliżej obywateli: To czas, aby zwrócić władzę w ręce obywateli, do których przecież należy. Jeśli chcemy prowadzić dobrą politykę wobec Amerykanów, potrzebujemy ich pomocy, aby prawidłowo te działania określić.

Ze wstępu dowiadujemy się też, jakie będą główne cele byłego senatora z Illinois:
- reforma służby zdrowia – obecnie aż 47 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego
- uniezależnienie USA od dostaw ropy z Bliskiego Wschodu
- ocalenie Ziemi przed pogłębiającym się kryzysem klimatycznym
- zakończenie wojny w Iraku i z Al Kaidą
- walka z zagrożeniami XXI wieku takimi jak: broń nuklearna, terroryzm, zmiany klimatyczne, ubóstwo, ludobójstwo i choroby.

Co bardzo ważne, Obama podkreśla też, że nie chce nastawiać demokratów przeciwko republikanom. Pragnie być prezydentem każdego obywatela USA.

Tym samym przechodzimy do tematu etyki. Na początku rozdziału mówiącym o niej zacytowano fragment przemówienia polityka w Des Moines: Startuję w tych wyborach, aby powiedzieć wszystkim lobbystom, że czas, kiedy ustalali porządek w Waszyngtonie minął. Podczas tego wyścigu walczyłem z nimi znacznie odważniej niż inni – i wygrałem. Nie fundowali bowiem mojej kampanii, nie obejmą moich urzędów w Białym Domu i nie zagłuszą głosu naszych obywateli gdy zostanę prezydentem USA.

To stanowisko Obamy bardzo silnie zaznacza się w programie. Demokrata obiecuje "zamknięcie drzwi" pomiędzy władzą wykonawczą a lobbystami i wprowadzenie rozwiązań służących Amerykanom a nie czyimś interesom. Chce także większej przejrzystości w działaniach rządu i uporządkowania rządowych kontraktów – zwłaszcza ograniczenia umów bez licytacji. Jak dotychczas stawały się one okazją do napełniania kieszeni polityków.

Ciekawą propozycją wydaje się być umieszczenie w Internecie danych na temat lobbingu i jego działaczy. Rewolucyjne może okazać się też odgórne przydzielanie kandydatom w wyborach określonego czasu antenowego w radiu i telewizji. To ograniczyłoby wpływ wielkich pieniędzy na kraj. Interesująco przedstawia się idea umieszczania projektów ustaw na stronie Białego Domu zachęcająca obywateli do dyskusji. Obama obiecuje, że każdy projekt nie będący sprawą pilną znajdzie się w Internecie na 5 dni, dopiero potem prezydent złoży swój ewentualny podpis.

Przywrócenie władzy obywatelom ma urzeczywistnić się dzięki regularnym spotkaniom doradców demokraty z obywatelami. Najważniejsze debaty nad ustawami w poszczególnych resortach mają być publiczne i dostępne w formie transmisji on-line. Każdy pracownik administracji będzie podpisywał dokument, w którym oświadczy, że nie otrzymał swojej posady w wyniku przynależności partyjnej lub korupcji. To kolejna oznaka zbliżenia władzy do zwykłych Amerykanów.

Zatem plany Baracka Obamy w kwestii uporządkowania działań Białego Domu i etyki są odważne. Jeśli rzeczywiście dotrzyma danego słowa, Amerykanie będą mieli znacznie większy wpływ na swoje państwo niż dotychczas. Oby tylko nowe prawo nie stało się okazją do nadużyć ze strony samych obywateli.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!