Milan Baros Milan Baros

Milan Baros (© Ultraslansi/CC 3.0)

Wielkie turnieje rodzą wielkie gwiazdy, ale jeszcze łatwiej wytykają wielkich przegranych. Tych, którzy mieli stanowić o sile swoich drużyn, ale rozczarowali, tych, którzy mieli być dla nich opoką, a stali się ciężarem. W zakończonych wczoraj mistrzostwach Europy najbardziej zawiedli następujący zawodnicy.

BRAMKARZ:

Shay Given (Irlandia) - jeśli bramkarz czuję się niepewnie, nerwowość udziela się całej defensywie. Given nie dał komfortu zawodnikom z pola, sprawiał wrażenie zdezorientowanego, reagował z opóźnieniem. Mecz z Chorwacją będzie mu się śnił po nocach.

OBRONA:

Gregory van der Wiel (Holandia) - uchodzący za jednego z najbardziej utalentowanych bocznych obrońców młodego pokolenia w Europie, zawiódł na całej linii. Łatwo dawał się ogrywać, nie było z niego żadnego pożytku z przodu. Klapa.

Richard Dunne (Irlandia) - ośmieszający występ obrońcy Aston Villi, który w Premier League rozegrał ponad 450 spotkań. Wolny, bez litości wkręcany w ziemię przez rywali, jego jedyną koncepcją na to, co zrobić z piłką było wybicie "na pałę" 50 metrów do przodu. Wyglądał na rugbystę zagubionego na boisku do piłki nożnej.

John Heitinga (Holandia) - doświadczony 80-krotny reprezentant Holandii zadziwiał nieumiejętnością czytania gry, nie znalazł wspólnego języka z pozostałymi obrońcami. Nic dziwnego, że zabrakło go w wyjściowym składzie na ostatni mecz z Portugalią.

Jurij Żirkow (Rosja) - w decydującym meczu z Grecją fatalnie zachował się przy linii bocznej, co bez skrupułów wykorzystał Karagounis. Cień samego siebie sprzed czterech lat. Śledząc jego karierę klubową trudno nie zauważyć, że zwalnia obroty.

POMOC:

Ashley Young (Anglia) - katastrofalna forma pomocnika reprezentacji Anglii. Ospały, snujący się po boisku bez pomysłu i inwencji. Zamiast przyspieszać, zwalniał akcję, zamiast strzelać/szukać rozegrania, bez namysłu tracił piłkę.

Bastian Schweinsteiger (Niemcy) - niewielu obserwatorów sądziło, że ktoś o jego proweniencji trafi na czarną listę. Do tej pory żelazny punkt kadry, modelowy przykład solidności niemieckiego futbolu. Tym razem bezproduktywny, niedokładny, wybierał najprostsze rozwiązania. Nie dał impulsu, kiedy najbardziej było tego trzeba.

Arjen Robben - pretendent do miana wielkiej piłkarskiej indywidualności chyba sam od siebie wymagał więcej. Od początku mistrzostw nie mógł się wstrzelić - z Danią trafił w słupek i nie wykorzystał kilku innych bramkowych okazji, równie nieskutecznie grał z Niemcami, w obliczu porażki z Portugalią szybko zgasł. Stare porzekadło głosi, że prawdziwego lidera poznaje się w najtrudniejszych momentach. Robben tego egzaminu nie zdał.

ATAK:

Aleksandr Kierżakow (Rosja) - na Euro przyjechał po najlepszym sezonie w karierze w barwach Zenitu Sankt Petersburg. O jego dyspozycji najlepiej świadczą statystyki: 12 strzałów, 11 niecelnych. Przyczynił się do tego, że Rosja pakowała walizki już po fazie grupowej.

Nikica Jelavić (Chorwacja) - podobnie jak Kierżakow miał za sobą świetny sezon w klubie. Chorwaci liczyli, że obok Luki Modricia na jego barkach będzie spoczywała odpowiedzialność stwarzania sytuacji bramkowych, ale srogo się przeliczyli. Napastnik Evertonu był niewidoczny, nie szukał gry, w dodatku show zabrał mu Mario Mandżukić. Szczęśliwy gol na 2:1 w meczu z Irlandią podsumowuje jego skromny dorobek na tych mistrzostwach.

Milan Baros (Czechy) - wystawiany tylko dlatego, że nie miał wartościowego zmiennika, ale chyba każdy na jego miejscu wniósłby więcej. W niczym nie przypominał piłkarza, który imponował wyszkoleniem technicznym i szybkością na Euro 2004. Każde podanie do niego oznaczało stratę, rywale szybko się orientowali, że nie stanowi dla niech żadnego zagrożenia i zostawiali mu więcej miejsca. Czesi praktycznie grali w dziesięciu.

Rezerwowi: Wojciech Szczęsny (Polska) - Łukasz Piszczek (Polska), Ron Vlaar (Holandia), Patrice Evra (Francja), Ashley Cole (Anglia) - James Milner (Anglia), Mark van Bommel (Holandia), Florent Malouda (Francja), Lukas Podolski (Niemcy) - Johan Elmander (Szwecja), Karim Benzema (Francja)


Znajdź nas na Google+

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!