Stary Teatr Stary Teatr

Stary Teatr (© KazimierzP / fotopolska.eu [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons)

Anna Polony i Jerzy Trela, mistrzowie Starego Teatru, od pół wieku identyfikowani z tą sceną narodową, pożegnali ją, nie godząc się na przyjęty przez Jana Klatę perwersyjny kierunek artystyczny, który budzi wielkie kontrowersje.

Zgodnie z listopadową zapowiedzią Anna Polony po raz ostatni wystąpiła na scenie Narodowego Starego Teatru w spektaklu "Chłopcy" Stanisława Grochowiaka w reżyserii Adama Nalepy, inscenizacji, która kończy swój sceniczny żywot w tej aranżacji. Wybitna aktorka podjęła decyzję w związku ze skandalami, do jakich dochodziło w instytucji w ostatnim roku za sprawą polityki artystycznej Jana Klaty.

Czytaj także: Anna Polony żegna Stary Teatr Jana Klaty w geście protestu

Podobną decyzję podjął w ostatnim czasie także inny zasłużony dla Starego Teatru artysta, Jerzy Trela. Znakomitych aktorów pożegnano uroczyście owacjami na stojąco po ostatnim występie w niedzielę 5 stycznia.

Odejście ze Starego Teatru nie oznacza pożegnania ze sceną. Aktorzy będą występować w konkurencyjnych placówkach: Anna Polony będzie pojawiać się na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego, a Jerzy Trela będzie występował w Teatrze STU.

Sytuacja w Starym Teatrze, atmosfera w nim jest wciąż napięta. Odejście znakomitych aktorów ze Starego Teatru wskazuje na to, że nie ma innego rozwiązania konfliktów artystycznych jak tylko rezygnacja ze współuczestnictwa w degradacji statusu wybitnej niegdyś krakowskiej sceny. Dzięki temu rozwiązaniu zyskają jednak inne krakowskie placówki.

Czytaj także: Bunt aktorów w Starym Teatrze. Nie chcą grać w nowej "Nie-Boskiej komedii"

Jan Klata w wywiadzie Romana Pawłowskiego Jan Klata dla "Wyborczej". Saper w Starym Teatrze" daje wyraz temu, że nie ma poczucia straty. Akcentuje nawet, że już dawno pożegnał wybitnych aktorów starszego pokolenia i od dawna nie postrzegał ich jako członków zespołu aktorskiego: "Anna Polony nie jest aktorką Starego Teatru od kilkunastu lat. Występuje u nas gościnnie. Podobnie Jerzy Trela. To są artyści bardzo zasłużeni dla tej sceny, ale już dawno odeszli z zespołu". Zdaje się podkreślać swoje zasługi w ich promocji, podczas gdy oddziaływanie jest odwrotne - to ich dorobek nadawał prestiż scenie krakowskiej. Obecny dyrektor, od roku sprawujący funkcję, wyraża rozczarowanie: "Zrobiliśmy dużo, żeby magia nazwisk tych artystów i ich dorobek działały. Organizowaliśmy wydarzenia edukacyjne z ich udziałem, składaliśmy im propozycje artystyczne, z których jednak nie skorzystali".

Wyrażane przez dyrektora Jana Klatę przekonania są konsekwencją przyjętych wyborów artystycznych, pojmowanych subiektywnie w kategoriach misji. Nie zamierza odstąpić od swoich projektów na przekór rezolucji Sejmiku Województwa Małopolskiego, w jakiej apelowano, by "środki publiczne nie stanowiły podstawy do finansowania rzekomo artystycznych eksperymentów, które w rzeczywistości wymierzone są w poczucie przyzwoitości, normy etyczne i normy współżycia społecznego".
W rozmowie z Mateuszem Kokoszkiewiczem w "Gazecie Wyborczej" w artykule "Będę bronił kopulacji na scenie". Klata o skandalu w teatrze zadeklarował: "przyznam, że kopulacja jest dla mnie ważna. Jest ona przecież nieodłączną częścią naszego życia. [...] Ile kopulowano w powstaniu warszawskim? Na razie nic się o tym nie mówi, a to też jest ważną częścią historii. Jeśli np. robię spektakl o Dantonie, a on był wręcz zwierzęco zmysłową osobą, takim Iggym Popem XVIII w., to czemu nie przedstawić tego na scenie? Będę bronił kopulacji przed każdym marszałkiem województwa".









Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!