Anna Sikora, posłanka PiS Anna Sikora, posłanka PiS

Anna Sikora, posłanka PiS (© http://www.sejm.gov.pl/poslowie/posel6/343.htm)

- Kobiet w polityce jest mało, ale nie dlatego, że są dyskryminowane, tylko dlatego, że nie podejmują tego typu wyzwań - mówi Anna Sikora, posłanka PiS. - Powinniśmy subiektywnie odbierać bodźce, które otrzymujemy. Tak samo jest z polityką. Jeżeli cię do niej ciągnie, zareaguj

Anna Sikora polityką zajmuję się od 1998 r. Najpierw zasiadała w radzie miasta Józefów, potem była radną sejmiku mazowieckiego. W 2003 została mianowana zastępcą burmistrza Wawra. Od 2007 r. jest posłem na Sejm z listy PiS. Mieszka w Józefowie wraz z mężem i dwoma córkami. Uwielbia książki sensacyjne i historyczne. Najchętniej sięga po twórczość Waldemara Łysiaka, jednak prawdziwe ukojenie znajduje czytając "Anię z Zielonego Wzgórza".

Dlaczego wybrała Pani ten zawód?
- Przede wszystkim po to, by polepszyć życie mieszkańcom Józefowa. Jednak miałam też inną motywację, a były nią słowa mojej 7-letniej wówczas córki, która zapytana przy rodzinnym obiedzie kim chciałaby być, odpowiedziała: "nikim jak moja mamusia - chciałabym robić zakupy i mieć dzieci". I tak sobie pomyślałam, że coś jest nie tak, że może faktycznie gdzieś gubię to życie.

Jaki jest Pani cel w polityce?
- Wie pani, gdybyśmy rozmawiały przed katastrofą w Smoleńsku to pewnie powiedziałabym coś innego. Natomiast teraz uważam, że intencją każdego patrioty powinno być to, aby Polska została Polską, z własną polityką i celami. Pozwoli pani, że będę abstrahować dzisiaj od naszych związków mniej lub bardziej partnerskich z Rosją, nie chciałabym teraz o tym mówić.

Ale jeśli chodzi o Unię Europejską to przypomina mi trochę funkcjonowanie budynku mieszkalnego. Każdy właściciel mieszkania może umeblować je według własnego upodobania. Sąsiad nie ma prawa powiedzieć mu, gdzie może ustawić wersalkę w pokoju. Jeśli chodzi o Unię Europejską to uważam, że bardzo dobrze, że w niej jesteśmy, ale warunki powinny być zupełnie inne. Tymczasem widzimy, coraz większe ciążenie ku decyzjom Brukseli, które ingerują w nasze życie.

Pani marzenie polityczne to...
- Spełnieniem mojej emerytury politycznej byłoby ambasadorowanie na którejś z przepięknych, ciepłych wysp. Zrobiłam już pierwszy krok: jestem w komisji spraw zagranicznych, co prawda specjalizuję się w polityce wschodniej, a tam jest mało przyjazny klimat i nie ma ciepłych wysp, ale dzięki temu jestem bliżej urzeczywistnienia mojego marzenia.

Jakie cechy powinny wyróżniać kobietę-polityk?
- Nigdy nie zauważyłam, żebym musiała wykazywać inne cechy niż mężczyzna-polityk. Jedyne z czym mamy gorzej to z dziećmi, bo kobieta-polityk nadal pozostaje kobietą. Koledzy z pracy mają żony w domu, które odrabiają z dziećmi lekcje, dają im jeść, dbają o nie. A ja mam w domu męża, który zwykle jest na mnie obrażony za to, że przez cały dzień mnie nie widzi. Jednak podobny problem mają wszystkie kobiety pracujące, a nie mówimy tutaj dlaczego np. sklepowa powinna się czymś innym wyróżniać niż pan sklepikarz. Nie ma czegoś takiego i proszę nie dawać sobie wmawiać takich rzeczy, bo to nie prawda.

Co najbardziej przeszkadza kobiecie w byciu politykiem?
- To samo co przeszkadza kobiecie pracującej albo kobiecie studiującej, jeśli ma dzieci: brak czasu dla rodziny. Kobiet w polityce jest mało, ale nie dlatego, że są dyskryminowane, tylko dlatego, że nie podejmują tego typu wyzwań. Nie mają czasu albo po prostu im się nie chce. Ja akurat jestem kobietą, która podjęła to wyzwanie i trudno mi ocenić czy decyzja ta była dobra czy wręcz przeciwnie. Moje dzieci nie mogą zrozumieć, dlaczego zajmuję się czymś tak nienamacalnym. Ja im tłumaczę, że może kiedyś będą dumne, że chciałam zrobić coś pożytecznego dla ojczyzny.

Czy panują w tym środowisku jakieś stereotypy związane z płcią?
- Oczywiście, że panują, ponieważ wszyscy pytają się kobiet jak się czują jako ludzie w polityce. Ja zaś uważam i ciągle będę to powtarzać, że kobieta też człowiek. Zaś stereotypy po prostu pasują do scenariusza.

Jakiej rady by Pani udzieliła dziewczynie chcącej wejść w świat polityki?
- Wymaga to pewnej dojrzałości. Są kobiety, które widząc małe dziecko, cieszą się i wzruszają na sam jego widok - znaczy to, że są gotowe do macierzyństwa. Są również kobiety, które chciałyby coś dobrego zrobić dla miasta i jeżeli człowiek widzi, że coś go uwiera, że coś jest nieprawdą, że coś jest nie tak zrobione, to powinien zareagować. Ale to tak naprawdę zależy od człowieka, od jego wrażliwości.

Mój mąż powiedział mi kiedyś: "Wiesz Aniu, sztukę odbiera się w jedyny sposób: jak ci zapieprzają ciary po plecach, kiedy coś słyszysz, albo oglądasz to znaczy, że to jest sztuka". Powinniśmy subiektywnie odbierać bodźce, które otrzymujemy. Tak samo jest z polityką. Jeżeli cię do niej ciągnie - zareaguj. Słuchajmy siebie, to jest recepta na szczęście.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!