(© w24)

Od dawien dawna człowiek fascynował się kosmosem i wszechświatem. Odkąd ruszyły w kosmos rakiety i specjalne pojazdy, amerykańskie i radzieckie, świat i wszechświat stały się nam bliższe. Ale naukowcy wciąż mają wiele zagadek do odkrycia na Ziemi i w przestrzeni kosmicznej.

Człowiek, od kilkudziesięciu lat eksploruje kosmos i szerokie przestrzenie wszechświata, a nie zdołał jeszcze poznać wszystkich tajemnic drzemiących najbliżej nas - na Ziemi. Przed kilkoma dniami, po 30 latach żmudnych wierceń, naukowcom rosyjskim udało się dotrzeć do powierzchni tajemniczego jeziora, ukrytego pod 4-kilometrową warstwą wiecznego lodu Antarktydy. "To wielki przełom" – pisze gazeta.pl. To mityczne jezioro, zwane z rosyjskiego Wostok (Wschód), jest według naukowców największym słodkowodnym zbiornikiem w Antarktyce. Jego woda, w stanie niezmienionym i nietkniętym przez człowieka, może mieć ponad milion lat.

Rosjanie zaczynali wiercić w rejonie jeziora Wostok w latach 70. XX wieku. Wtedy nie mieli pojęcia, co jest w głębi lodu, pod nimi. Tym bardziej nie mogli przypuszczać, że może tam być pod lodem ogromne słodkowodne jezioro. Dziś wiadomo, że Wostok jest największym zbiornikiem słodkiej wody, spośród 145 znajdujących się pod powierzchnią Antarktyki, jezior. W dodatku, słodkiej wody, od miliona lat niezmienionej i nieznanej przez człowieka, powstałej w czasie, gdy nie było jeszcze na świecie nawet naszych przodków.

Dopiero kilkanaście lat temu Amerykanie, metodą badań satelitarnych, ujawnili, że w miejscu wierceń ekipy rosyjskiej jest wielkie jezioro. Dokładniej o tym jeziorze dowiedział się świat naukowy dopiero w 1996 roku, kiedy wykonano serię badań techniką radarową, robiąc zdjęcia lotnicze i satelitarne. Odkrycie jeziora Wostok z powietrza i za pomocą wierceń naukowcy określają mianem jednego z "głównych współczesnych dokonań geograficznych".

Anonimowy rosyjski naukowiec mówi agencji RIA Novosti, że dowiercenie się do zbiornika wodnego, ukrytego 4 km pod powłoką lądolodu, czytamy w tokfm.pl, było bezprecedensowe. Bo nikt nigdy wcześniej nie próbował przewiercić się na tak wielką głębokość w pokrywie lodowej, z zachowaniem największych ostrożności technicznych, w tym niemal sterylnych i przy żadnym innym projekcie geologicznym nie podjęto (z braku potrzeby) takiej precyzji wierceń.

Dotarcie do arktycznego jeziora Wostok daje duże szanse na nowe odkrycia naukowe w dziedzinie badań nad przeszłością Ziemi. Mówi się, że cały świat naukowy zwrócił się w stronę Antarktyki w nadziei, że badania wód jeziora mogą dostarczyć przełomowych danych. Potencjalnie jezioro stanowi "unikalny ekosystem i nieoceniony materiał do badań" nad zmianami klimatu i przeszłością Ziemi, z okresu nawet ponad milion lat. Jest to tym bardziej istotne, że w powierzchniowych zbiornikach wodnych (jeziorach), do całkowitej wymiany wody dochodzi średnio co sześć lat.

Zanim naukowcom uda się dokładnie poznać wszystkie tajemnice ukryte w jeziorze Antarktyki, już wiadomo o istnieniu w nim śladów mikroorganizmów - czytamy w []http://www.tvn24.pl/-1,1734024,0,1,dowiercili-sie-do-jeziora-ukrytego-4-km-pod-lodem,wiadomosc.html
;tvn24.pl[/a]. Wykazały to próbki, jakiś czas temu pobrane, z jego wód. Zdaniem rosyjskich naukowców, gdy okaże się, że przez setki tysięcy lat - w całkowitej izolacji od atmosfery, w jeziorze "przetrwały choćby najprymitywniejsze formy życia", naukowcy mogą zdobyć przełomowe dane na temat przeszłości Ziemi.

Badania jeziora Wostok mogą być nieocenione i kluczowe dla przyszłości badań kosmicznych. Naukowcy widzą w tym bezcenną i niepowtarzalną szansę na przetestowanie teorii, jak szukać życia pozaziemskiego podczas przyszłych ekspedycji kosmicznych – gazeta.pl. Chodzi, bowiem o to, że warunki panujące w jeziorze podlodowym, bardzo często określane są mianem "kosmicznych". Mają one przypominać warunki panujące na jednym z księżyców Jowisza, Europie.

Wielu naukowców, w tym z państw Układu Antarktycznego i z NASA, wyraża niepokój, wynikający z eksploracji Wostoku. Chric McKay, związany z Centrum Kosmicznym NASA, mówił jakiś czas temu o jeziorze na Antarktydzie, jako o "istnej puszce Pandory". Obawy są poważne. Nikt nie wie, co drzemie w wodach Wostoku. Czy nie ma w nim zbyt dużej koncentracji azotu z tlenem. Według naukowca z NASA, ewentualna eksplozja wewnętrznych gazów z jeziora, mogłaby wyzwolić na powierzchnię ziemi "monstrualną falę, która zaleje połowę kuli ziemskiej". Może też dojść do uwolnienia nieznanych mikroorganizmów, które w nowych warunkach atmosferycznych "mogłyby zacząć mutować" – gazeta.pl.

Każda ostrożność, tym bardziej naukowców zaangażowanych w nieznanym dotąd projekcie badawczym, nie może być pomijana. Jednak tezy głoszone przez autorytety naukowe z grupy państw Układu Antarktycznego i z amerykańskiej NASA, nie są pozbawione koleżeńskiej, naukowej zazdrości.

Stanisław Cybruch

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!