(© Archivuum Parliaments)

To nie przypadek, że zginęła na tydzień przed brytyjskim głosowaniem, które zadecyduje o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Podobne wstrząsy przekierowywały uwagę publiczną a w ślad za nią odwracały wyniki referendów i bieg dziejów.

Zbyt arytmetycznie wyrównane wyborcze czy referendalne szanse są wskaźnikiem zewnętrznej ingerencji i manipulacji. Nadrzędne superelity czują się tak bezkarnie i do tego stopnia pogardzają masami, że najzwyczajniej - o ile to możliwe, a dziś jest to już możliwe i nagminnie praktykowane - fałszują statystykę tak przedwyborczych prognoz, jak końcową, powyborczą.

Jeśli anonimowi decydenci chcą majstrować przy wynikach referendalnych lub elektoralnych, wpierw podnoszą temperaturę sporu. Sondaże wskazują na wyrównane szanse stron, potem wygrywa ta słusznie jedyna. Sztuka polega na nadaniu temu show charakteru reality i na rozładowaniu emocji większości.

Jak pouczał Antoni Czechow aspirantów do tworzenia realistycznego teatru: "Jeśli w pierwszym akcie sztuki wisi na ścianie strzelba, w trzecim musi ona wystrzelić" (za Baumanem). W przypadkach wątpliwych albo dydaktycznie uzasadnionych, gdy opłaca się zastraszać potrzebny jest władzy jeszcze denat. Bez skrupułów nowi władcy świata zamordowali prezydenta, który zorientował się, że parytety monetarne ustalone w Bretton są likwidowane. Następny krok podsunęła im psychologia społeczna, która z poczucia winy i współczucia uczyniła mordercze narzędzie szachowania społecznego sumienia. Dla takiej manipulacji niezbędna jest ofiara, która wywoła stosunek solidarności społeczeństwa z krzywdzonym. Wymyślona, naciągana lub rzeczywista. Pokrzywdzenie włącza w postawę solidarności wszystkie treści, które stanowią osobę pokrzywdzoną: jej postrzeganie świata i poglądy. Dla sforsowania barier antyaborcyjnych w USA była nią czarnoskóra ofiara gwałtu. Norma McCorvey obecnie twierdzi, że nakłaniana przez lobbystów kłamała na temat tego, że jej ciąża była wynikiem gwałtu i dziś zmieniła całkowicie swoje zdanie. Obecnie jest działaczką antyaborcyjnych grup pro-life.

Dla wzmożenia efektu wizerunek ofiary w sekwencji technik wywoływania uległości społecznej banalnie ociepla się a sprawców mrozi. - "Nade wszystko Jo chciałaby teraz dwóch rzeczy: żeby nasze dzieci otoczone były miłością i żebyśmy wszyscy zjednoczyli się w walce z nienawiścią, która ją zabiła. Nienawiść nie ma zasad, rasy czy religii. Jest po prostu trująca." - publikatory przeklejały oświadczenia rodziny zabitej brytyjskiej parlamentarzystki.

Dla ograniczenia swobód obywatelskich, które jest niezbędnym gwarantem bezpieczeństwa największych łobuzów - spekulantów i finansistów od oszukiwania państw i szaraków - od czasu do czasu dopuszcza się - kontrolowanych efektywnie przez Mossad i CIA - terrorystów do przeprowadzenia udanych zamachów. Zamach był potrzebny w Hiszpanii by zmienić rząd, który nie rozumiał, że ma wziąć pożyczkę uzależniającą całe państwo od hegemonii za atlantyckich banków. Państwo hiszpańskie zostało zlikwidowane jednym sprytnym pociągnięciem, które umożliwiło korupcję.

To żadna spiskowa teoria dziejów - jeszcze Bauman ma odwagę nazywać rzeczy po imieniu. - "Kolejne poczynania na drodze ku podnoszeniu stanu wyjątkowego do rangi normalnego ładu, któremu akty terrorystyczne dostarczyły (a pewnie i nadal dostarczać będą) znakomitych okazji, są przejawami ogólniejszego zjawiska, które nie jest stworzone przez terrorystów, a co najwyżej przez nich ułatwiane i przyspieszane. Choć częstotliwość powoływań na terroryzm dla legitymacji owych poczynań kusi, by zasugerować, że gdyby nie było terrorystów, trzeba by ich było wymyślić" - ostrzegał socjolog.

Dziś zakłamane londyńskie City i jej Murdoch bezczelnie twierdzą, że chcą Brexitu, ale jeśli mielibyśmy obstawiać, kto zyskuje na zamordowaniu poseł Cox i odwróceniu antykołochoźnianej tendencji i kto mógł bezczelnie zlecić taki mord, który wnet po ogłoszeniu zwycięskiej opcji okaże się jakąś neutralną sprzeczką, to obstawiamy potężną medialno-bankową oligarchię. - "Nie wiemy, co tak naprawdę Brexit oznacza dla przyszłości Unii Europejskiej, ale widzimy już, co oznacza dla funduszy spekulacyjnych. Na szczególną uwagę zasługuje tu George Soros." - przypomina Tomasz Wróblewski, naczelny redaktor Tygodnika Wprost.

Gazety orają pole pod neutralną wersję wydarzeń: - "Nie wiadomo dokładnie, co zdarzyło się w czwartek wczesnym popołudniem koło biblioteki w Bristall w północnej Anglii, gdy 41-letnia posłanka Partii Pracy, wracając z dyżuru w swoim okręgu wyborczym, została trzykrotnie postrzelona i wielokrotnie pchnięta nożem. Według niektórych źródeł próbowała rozdzielić uczestników bójki, ale równie prawdopodobny jest atak na tle politycznym, bo miały wtedy paść okrzyki "Britain First" [Na pierwszym miejscu Brytania], co jest też nazwą skrajnie prawicowej partii (odcięła się ona od ataku)". Sprytne. Nie wiadomo co się wydarzyło, ale miały paść okrzyki.

Wszystko się zgadza, przecież nieprzypadkowo trafiło na typowaną przez sztab specjalistów Jo: "O tyle pasuje ona do motywu zabójstwa, że Cox była mocno zaangażowana w kampanię przeciw Brexitowi i w pomoc dotkniętym wojną Syryjczykom". Była rasową Brytyjką otoczoną wianuszkiem dzieci i wiernym jak pies mężem. Idealna dla budowania empatycznej więzi denatka.

Liczy się jedno: W sondażach po zabójstwie – przybywa przeciwników wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Sympatyczna poltyczka dostarczyła powodu, dla którego zwolennicy Brexitu przegrają. Formalny pretekst - ludzie zmienili zdanie bo przejęli się losem Jo - zaistniał. Elektorzy będą się oglądać wokół i przecierać będą oczy ze zdumienia: - jak to, wszyscy moi znajomi byli za? "No tak eksperci twierdzą, że moi sąsiedzi zmienili zdanie po śmierci Jo Cox". A ponieważ działaczka nie żyje, zdania nawet ona sama, jak czarnoskóra Norma, nie zmieni. Nikomu więc do głowy nie przyjdzie oskarżenie rządu o niedoszacowanie głosów przeciwników Unii. Banalne, skuteczne.

Śmierć to mało na zmianę wyników. Wiarygodność wzbudzonego efektu tylko formalnie nie ulega wątpliwościom: brzydzimy się ekstremizmem, który stoi za zabójstwem, owszem. Przewaga była minimalna. Liczby wciąż się wahały. Owszem. Ale to nie wznosi jeszcze bariery między przyczyną zmiany wyniku a pretekstem do jego zafałszowania. Dla plutokracji to jednak nieistotne, że śmierdzi przekrętem. Jest bezwstydna i brawurowa. Gra o wszystko, o władzę nad Europą, którą lepiej sterować z Brukseli, rękoma namiestników zawdzięczających stołki bankom. Co inteligentniejsi, którzy przebiją się przez podwójne dno tej manipulacji powstałej na niewystarczającym - do dokonania zmiany postawy zacietrzewionych Brytyjczyków - efekcie, zrozumieją, że to nie przelewki, że bezkarność i bezczelność władców marionetek urosła do rozmiarów zbrodni, która dosięgnąć może każdego.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!