Recenzja na podstawie książki Judy Chicago "Through the Flowers" 1982 wersja/ tłumaczenie na niemiecki pt: "Durch die Blume. Meine Kaempfe als Kuenstlerin".Przedmowa: Anais Nin. Wydane w "Rowohlt Verlag" Reinbek bei Hamburg, luty 1984 cz1

Pierwsze zdanie tytułu książki jest mylące, nigdzie artystka nie mówi tutaj "poprzez kwiaty". Drugie zdanie jest bardziej trafne: Tak, to są wypowiedzi na temat życia, jej walki w społeczeństwie amerykańskim o uznanie i akceptację jako kobieta i artystka . Natomiast "przez kwiaty" może oznaczać tę formę "stylu życia", jaką kobiety w ogóle w latach 70., 80. w Ameryce były przyzwyczajane, ażeby przypodobywać się mężczyznom.

Ojciec Judy był aktywnym związkowcem w Chicago, bardzo kochał swoją córkę i żonę, a także pracę, której był bezgranicznie oddany. To było zarazem jego plusem jak i minusem. Po nagonce organizowanej przez Joseph McCarthys na "komunistyczne czarownice", ojciec Judy musiał odejść z pracy jako związkowiec. Natomiast wykonując nowy zawód ubezpieczeniowca, nie mógł się odnaleźć. W konsekwencji, po ciężkiej chorobie układu pokarmowego i komplikacjach niewyleczonych chorób jeszcze z lat młodzieńczych zmarł.

Otwarty dom dla ludzi wszelkich ras, pochodzenia i upodobań, miłość do dziecka, spowodowały iż Judy od najwcześniejszych lat życia miała jasny cel w życiu: sztukę, toteż uczęszczała oprócz Collegu do Art Institute.

Jeszcze wiele lat po śmierci ojca, Judy nie będzie mogła uwolnić się od "wpływów ojca, jego nauk etc." W końcu za namową swojej kuzynki, młoda utalentowana artystka wyjedzie na studia do University of California in Los Angeles (UCLA) i szybko znajdzie przyjaciół i "powierników dusz" w studenckiej NAACP.

Judy była dobrą uczennicą zarówno w szkołach w Chicago, jak i później na studiach w Los Angeles. Nie była jednak specjalnie lubiana wśród swoich rówieśniczek i rówieśników w Collegu. Ma swoich chłopców i jak każda amerykańska dziewczyna "po nitce do kłębka" w końcu poznaje swoją prawdziwą miłość. W LA jest nim najpierw Afroamerykanin Leslie, z którym poznaje swoją pierwszą prawdziwą miłość, pierwsze tajemnice intymne swego ciała.

Judy lubi swoich męskich partnerów, nie znosi jednak "patriarchalnego społeczeństwa". To społeczeństwo - jej zdaniem - zniewala kobiety i sama tylko obecność mężczyzn - tak je onieśmiela, iż wolą milczeć aniżeli brać udział w dyskusjach o ich życiu, aspiracjach zawodowych i sztuce. Judy lubi malarstwo Toulouse Lautreca, dochodzi jednak do wniosku, iż to "męskie malarstwo" czyni z niej - jako kobiety i artystki - jedynie "modelkę". Ona zaś chce
czynnie uczestniczyć w twórczym akcie malowania. Chicago nie robi sobie wiele z opinii tego burżuazyjnego społeczeństwa, które chce jej narzucić swoją opinię: - jaka "powinna być" kobieta.

Judy Chicago musi się wyprzeć swojej kobiecości, "swojej vaginy" - jak sama to określa, ażeby być zaakceptowaną w męskim, patriarchalnym środowisku jako artystka. Faktycznie, są mężczyźni ale i kobiety - którym taka postawa artystki jest na rękę!
- Czy podoba się ona jednak samej Chicago? Czy może taka sytuacja podobać się świadomej swego celu kobiecie i artystce?...Odpowiedź może być tylko jedna: -Nie! i Judy to wie. Toteż pragnie od samego początku, akceptacji siebie - jako kobiety, akceptacji swojej intymności i kobiecości -w sztuce, którą prezentuje i tworzy dla siebie i społeczeństwa amerykańskiego! Także dla tych mężczyzn, którzy chcą kierować jej pragnieniami.

A ponieważ jest w 100 proc. kobietą, potrzebuje od czasu do czasu mężczyzny...do łóżka, do konwersacji na tematy sztuki, jak i powiernika do życia. Po śmierci jej męża Jerrys, który zginie w wypadku samochodowym, okaże się nim ich dawny przyjaciel Lloyds, z którym na amerykański sposób: - po wielu therapiach w końcu weźmie ślub.
Z Lloyds Judy Chicago dzieli wspólnie łoże, ale nie dzieli już...kuchni, każdy dla siebie gotuje sam, jedzą wspólnie. Nie dzieli także wspólnego mieszkania, ani atelier - z którego mąż się wyprowadził "kilka ulic dalej".

Ostatecznie Judy Chicago wyjeżdża na rok do Fresno, gdzie obejmuje katedrę sztuki z klasą dla młodych amerykańskich studentek, mających za cel w przyszłości pracować w zawodzie artystki.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!