(© Bartek Syta, Polskapresse)

Michał Kamiński, niegdysiejszy czołowy polityk partii Kaczyńskiego, dziś wyrokuje rychły jej upadek. Pisze o tym w swojej książce, pt. "Koniec PiS-u". Europoseł ujawnia wiele szczegółów współpracy z Jarosławem Kaczyńskim i stosunków panujących w jego byłej partii - Prawie i Sprawiedliwości. Pisze o panice, jaka ogarnia prezesa w związku z jego wiekiem.

Na pytanie, czy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele może jeszcze kiedyś wygrać wybory Michał Kamiński daje odpowiedź - nie. Według niego to była ostatnia kampania, w której wyborcy PiS-u jeszcze wierzyli w zwycięstwo. Rzecz w tym, że erozja poparcia dla Kaczyńskiego, nie zacznie się na poziomie partii czy klubu. Nie, bo nikt go nie obali - chroni go statut partii. Erozja wiecznego prezesa rozpocznie się na poziomie elektoratu, który uznał, że Kaczyński jest politykiem nieskutecznym.

Czyżby prezes Kaczyński tego nie wyczuł i sam nigdy nie odejdzie? Zdaniem Kamińskiego - nigdy. "Bo on nie ma życia prywatnego. PiS będzie się powoli zwijał" – czytamy w "Polska Times" - zostanie z niewielkim, choć być może stabilnym poparciem. A twardy Jarosław będzie trwał. Będzie trwał, bo w tego typu partii, jaką jest PiS, lider trwa niezależnie od kolejnych przegranych. Bo prezes jest liderem i prądu myślowego, i politycznych emocji.

Jak na tle sytuacji Jarosława Kaczyńskiego wyglądają szanse Zbigniewa Ziobry? Kaczyński ma kompleks Tuska, że go w 2007 roku tak mocno pokonał w debacie telewizyjnej. Od tamtej pory panicznie lęka się starcia z nim, unika wspólnej dyskusji, boi się, że przegra, że się ośmieszy. Rzeczywiście, w polityce wszystko jest możliwe.

"Ale Zbigniew Ziobro ma większość wad Jarosława Kaczyńskiego, a nie ma żadnej z jego zalet. Warto podkreślić, że Jarosław Kaczyński zalet ma całkiem niemało" - mówi Kamiński. Przypuszcza, że jedyną szansą Ziobry byłoby oskrzydlenie PiS-u jednocześnie ze strony prawej i z centrum. Powtórzenia podobnego manewru, który przeprowadził w latach 2001-2005, Jarosław Kaczyński. Jednakże Jarosław Kaczyński to niesamowity intelekt i charyzma. On był w stanie to wszystko poukładać i dobrze porozstawiać.

Niestety - Ziobro takich zdolności nie ma. Jak podaje "Polska The Times", Kamiński uważa, że Ziobro popełnił błąd, dając się wyrzucić z PiS-u. Nie musiał tego robić. Mógł jeszcze poczekać. U Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobry być europosłem to ogromny awans materialny. Oni przez lata obsesyjnie zazdrościli zarobków europosłom. Wszystkie działania Ziobry po 2007 roku były podporządkowane chęci dostania się do Parlamentu Europejskiego.

Stosowali piramidalne intrygi i ataki na wszystkich, których kandydowanie mogłoby im zagrozić. Europarlament stał się spełnieniem materialnych aspiracji Ziobry i Kurskiego. Faktem jest, że tak jak oni budowali niechęć do nas, mówi Kamiński - tak później prezes i otoczenie - zaczęli budować niechęć do nich. W otoczeniu prezesa Kaczyńskiego mówi się jednak dzisiaj, że na pewno Ziobro, a prawdopodobnie i Kurski, dostaliby się do europarlamentu.

I fundamentalne pytanie: czy o. Rydzyk nie poprze Ziobry? Zdaniem Kamińskiego dla Rydzyka ta sytuacja z Ziobrą jest wygodna, bo pozwala mieć w zanadrzu bat na Kaczyńskiego. Oczywiście o. Rydzyk jest bardzo potrzebny PiS-owi, bo mobilizuje ważną część tego elektoratu. Zdaje się, że Rydzyk powoli zaczyna sobie zdawać sprawę z dwóch niebezpiecznych dla niego rzeczy.

Po pierwsze - "skoro PiS nigdy nie dojdzie do władzy, to on żadnych profitów ze współpracy z PiS-em już nie wyciągnie" - mówi w "Polska The Times". A po drugie - niebezpieczeństwo z punktu widzenia o. Rydzyka jest jeszcze bardziej fundamentalne. Jakie? Po katastrofie smoleńskiej twardy radiomaryjny elektorat jest dziś emocjonalnie związany personalnie z Kaczyńskim. Związany prawie tak samo mocno jak z Rydzykiem. A tego w historii politycznych faworytów toruńskiej rozgłośni jeszcze nie było.

Według Kamińskiego każdy poprzedni bohater Radia Maryja wisiał na mikrofonie ojca dyrektora. Jak było coś nie tak, dyrektor rozgłośni przekręcał wajchę i gość znikał z anteny, a później ze świadomości wyborców. Z prezesem Kaczyńskim teraz tak nie jest i to z całą pewnością nie jest dla o. Rydzyka komfortowe.

Na pytanie, jak można by określić obecny stan ducha Jarosława Kaczyńskiego, Michał Kamiński mówi z nutą dramatu o losie starzejącego się człowieka. Twierdzi: "to nie jest gniew, i nie radykalizm nim targa. To panika, która nie trwa dziś, ani od kwietniu 2010 roku. Ona panuje w głowie Kaczyńskiego od wielu, wielu lat. To panika długoterminowa. Panika uniwersalna, panika narastająca, która paraliżuje jego racjonalne myślenie i działanie".

To właśnie panika określa stan umysłu Kaczyńskiego sprzed wyborów do parlamentu. Panika związana z jego obsesją wieku - przecież on ma w pamięci daty urodzin wszystkich urzędujących premierów. Zdaje sobie sprawę, że podczas następnych wyborów prezydenckich, będzie miał 68 lat. Dawniej mógł kalkulować w ten sposób, że pracuje dwie kadencje, aby władzę wziąć w trzeciej. Teraz już takiej perspektywy nie ma. Czas nie pracuje dla niego, ale przeciw niemu. Zabiera mu wszelką frajdę, spokój, komfort. I rodzi panikę.

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!