(© Bundesarchiv, Bild 196-01378 / CC-BY-SA)

Postać kpt. Antoniego Kasztelana wpisała się w historię Polski dwukrotnie. Pierwszy raz podczas powstania wielkopolskiego, drugi przy kapitulacji Helu w 1939 roku. Dlaczego dosięgnęła go gilotyna?

Kim był kapitan Antoni Kasztelan? Dlaczego po honorowej kapitulacji Helu dosięgnęła go gilotyna? Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby prześledzić życiorys kapitana.

Urodził się w Gryżynie nad Obrą w chłopskiej rodzinie 27 kwietnia 1896 r. Tu w rodzinnej wsi w kościele św. Marcina w 33 rocznicę śmierci żona z dziećmi wmurowały pamiątkową tablicę na której czytamy: „Swą pracą i poświęceniem bronił honoru i praw Narodu do wolności i niepodległości, zawsze wierny Bogu”.

Podczas nauki w niemieckich szkołach kolportował polskie książki, działał w polskich kołach sportowych, była bardzo aktywny w drużynach skautowych. Ta wyniesiona z domu patriotyczna postawa młodego Antka była przyczyną częstych zmian szkół. Tak więc nauki pobierał w Gryżynie, Kościanie, Poznaniu i Międzyrzeczu. Po maturze, w 1915 r., podobnie jak wszyscy wielkopolanie został wcielony do armii pruskiej. Walczył w 5 dolnośląskim pułku artylerii ciężkiej z nadzieją na wolną Polskę.

Po demobilizacji w 1918 r. powrócił w rodzinne strony. Przystąpił do powstańców wielkopolskich. Walczył w rejonie Osiecznej. Po sukcesie pozostał w wojsku. Skończył szkołę podchorążych piechoty w Poznaniu. Walczył w wojnie polsko-sowieckiej 1920 roku gdzie w starciu pod Mławą został ranny. Po ustaniu działań wojennych przez 10 lat służył w Kołomyi.

W 1931 r. został przeniesiony do Wejherowa, do tworzonego Batalionu Morskiego. Był dowódcą kompanii i adiutantem dowódcy batalionu. W wejherowskiej Szkole Podstawowej nr 2 noszącej imię tej jednostki wojskowej utworzono Izbę Pamięci, w której prezentuje się pamiątki po kapitanie Kasztelanie. Na pobliskim cmentarzu, w kwaterze żołnierzy Batalionu Morskiego znajduje się symboliczny grób kpt. Antoniego Kasztelana. Symboliczny, gdyż mimo wysiłków nigdy nie udało się ustalić miejsca pochówku kapitana.
Po kilku latach służby w Wejherowie kpt. Kasztelan został przeniesiony do kontrwywiadu. Komórka o nic nie mówiącej nazwie „Samodzielny Referat Informacji”, którą kierował kpt. A. Kasztelan, była niczym innym jak kontrwywiadem Dowództwa Floty.

Kasztelan zaliczył likwidację kilku groźnych szpiegów niemieckich, unieszkodliwił siatkę szpiegowską na Wybrzeżu. Był jednym z tych, którzy narazili się Niemcom jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych. Nic dziwnego, że z początkiem września 1939 roku polecono mu opuścić Wybrzeże. Ale kpt. Kasztelan wolał bezpośrednią walkę i obronę granic.

Trafił na Hel. W obliczu bezsensu dalszej obrony razem z komandorem Majewskim został upoważniony przez admirała Unruga do pertraktacji z Niemcami i podpisania kapitulacji. Polscy oficerowie mieli zagwarantowane pozostawienie w obozach jenieckich białej broni. Jednak szybko im ją odebrano. Potem zaczęły się przesłuchania.

Kasztelana i kilku innych oficerów zwolniono z obozu jenieckiego by umożliwić gestapo powtórne ich aresztowanie i jako więźniów politycznych katować i umieszczać w obozach koncentracyjnych. W ten sposób omijano Konwencję Genewską. Kapitan Kasztelan pozbawiony dystynkcji oficerskich był przez długie miesiące przesłuchiwany przez gestapo i niemiłosiernie katowany. Gdy trafił do Stutthofu nadano mu numer 10433. W obozie włączył się do pracy konspiracyjnej. Zmontował radio i obsługiwał krótkofalówkę. Współpracował z byłym dowódcą gdyńskich kosynierów ppor. Kazimierzem Rusinkiem.

Wielokrotnie odwoływał się do władz niemieckich zwracając uwagę, że jest jeńcem wojennym i należy mu zagwarantować prawa zgodne z Konwencją. Niestety, prośby jego i rodziny pozostały bez odpowiedzi. Kpt. Antoni Kasztelan został skazany na czterokrotną karę śmierci. Wyrok zapadł 13 stycznia 1942 r. Próby wymiany go na wysokich oficerów niemieckich w niewoli angielskiej nie powiodły się. 19 grudnia został stracony w Królewcu.

W przededniu śmierci, kpt. Antoni Kasztelan napisał wiersz:
„Gdy zagrzmi trąbki bojowej głos,
rzucimy na szalę swój życia los,
pójdziemy na bój, na krwawy,
za ojców przykładem i ich sławy.
Będziemy wroga bić,
krzywdy nasze mścić.
Pójdziemy ze wzgardą na bohaterską śmierć,
bronić nasz honor,
nieskalaną naszą cześć...”.


Znajdź nas na Google+

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!