Z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, w Rudzie Śląskiej, po raz pierwszy, przyznano odznaki za krzewienie języka śląskiego.

Sprawa języka narodowego, mowy ojczystej, to niekiedy sprawa życia i śmierci. Tę prawdę znamy z polskiej historii. Zaświadcza o niej również Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego obchodzony 21 lutego, ustanowiony przez UNESCO na pamiątkę wydarzeń w Bangladeszu, gdzie w 1951 r. zginęło 5 studentów domagających się nadania językowi bengalskiemu statusu języka urzędowego. Decyzja ONZ podkreślała przy okazji wyjątkowe znaczenie różnorodności językowej dla świata.

Od dawna Ślązacy postulują nadanie językowi śląskiemu rangi języka regionalnego. Uczyniła to już Biblioteka Kongresu USA. Polscy politycy nie potrafią się przełamać. Ale być może już w tym roku spełnią się marzenia ludzi ze Śląska i stosowny zapis zostanie umieszczony w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Walczy o to między innymi Marek Plura.

Niespełna rok temu rudzki działacz kulturalny i społeczny Bronisław Wątroba rzucił pomysł wyróżniania ludzi szczególnie zaangażowanych w pielęgnowanie „ślonskiej rzeczy”. Marzenie ziściło się szybko, dzięki osobistemu zainteresowaniu Adama Wieczorka, radnego, prezesa Związku Górnośląskiego - Koła Halemba oraz Ludwika Poloczka, sekretarza tego koła. Dlatego w restauracji „Wiśniowy Sad” można było wręczyć brązowe odznaki „Pszociel Ślónski Godki” pierwszym siedmiu kawalerom zaszczytnego miana.

Wyjątkowej urody i prestiżowej rangi odznaczenia otrzymali: Marian Makula - znany poeta, dziennikarz, kabareciarz, publicysta; Norbert Klosa - „Ślązak Roku 2008”, Krystian Gałuszka - autor śląskiego odpowiednika „Kodu da Vinci”, czyli „Księgi Raziela”, pasjonat legendy Karola Goduli, organizator turnieju poetyckiego w gwarze śląskiej imienia ks. Norberta Bonczyka;
Barbara Politaj i Urszula Pilna - poetki regionalne tworzące po śląsku; Józef Osmenda i Jan Wyżgoł - rajcy miejscy propagujący język śląski nawet w kontaktach urzędowych.

W sympatycznej atmosferze gwarzono o przyszłości języka i odznaki, do czego zainspirowała gawęda Norberta Klosy, obficie okraszona cytatami z „Góry Chełmskiej”, poematu śląskiego Homera - Norberta Bonczyka. Marian Makula zdradził pomysł na pierwszą śląską operetkę. Będzie nią „Wesoła wdówka” według Ferenca Lehára. Rzecz dzieje się współcześnie i obfituje w sytuacje komiczne, rozmaite intrygi i afery, jak choćby futbolową. Będzie co pooglądać!

Współautor artykułu:

  • Barbara Podgórska

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!