Kocia tragedia na działkach

Pleciuga Łazowska

Dla wolontariuszek fundacji "Kocia Mama" nie ma sytuacji niemożliwych gdy trzeba ratować zwierzęta, których życie jest zagrożone. O tym poniżej...

Przedwczoraj odebrałam telefon od Izy Milińskiej - szefowej fundacji "Kocia Mama". Ktoś z mojego osiedla powiadomił fundację, że na działkach "Wisienka" od kilku dni słychać rozpaczliwe miauczenie małych kotów. Pani Iza poprosiła mnie bym odszukała te koty, ponieważ najprawdopodobniej zginęła ich matka. Ułatwieniem w poszukiwaniu kotów okazał się podany mi adres zamieszkania osoby zgłaszającej, którą - jak się okazało - była jedna z osiedlowych karmicielek bezdomnych kotów.

Panią Celinę odnalazłam bez trudu i od niej dowiedziałam się szczegółów. Otóż kilka dni temu
została otruta jedna z działkowych kotek i matka osieroconych maluchów. Gdy już z panią Celiną znalazłyśmy się przy płocie okalającym działki, usłyszałam rozpaczliwe miauczenie kociej gromadki, dobiegające właściwie nie wiadomo skąd... Co prawda - na działkach był akurat prezes "Wisienki", ale zamiast pomóc nam w zlokalizowaniu miauczącego problemu, zaczął utyskiwać na obecność kotów na działkach i... karmicielki. Moja stanowcza postawa spowodowała jedynie to, że pan prezes wziął nogi za pas i po prostu uciekł.

Ustaliłam z panią Izą Milińską, że po odnalezione kociaki przyjedzie jedna z wolontariuszek. Problem zasadzał się jednak w tym, że pakamera, w której znajdowały się kociaki, była zawalona stosami złomu, próchniejących desek, oraz kilkoma workami cementu i wapna. Dotarcie do kotów było po prostu niemożliwe.

Zapadał zmrok i już wiedziałam, że operacja zakończy się fiaskiem. Ale "Kocia Mama" nie rezygnuje tak łatwo. Ustaliłyśmy z panią Izą, że następnego dnia rano całą sprawę powtarzamy od początku. Ma przyjechać pani redaktor Królikiewicz z telewizji TOYA, oraz straż miejska. W dniu wczorajszym przy furtce działek "Wisienka 3" byłam pierwsza. Na wszelki wypadek zabrałam legitymację prasową, która w takich sytuacjach przydaje się bardzo. Co prawda - kotów już nie było słychać, ale kolejną próbę ratowania maleństw trzeba było podjąć. Korzystając z tego, że na działkach był gospodarz i wiceprezes w jednej osobie - poprosiłam o wpuszczenie mnie na działkowe terytorium - wyjaśniając o co chodzi. Za furtkę nie zostałam wpuszczona, bo... "Nie życzymy sobie tutaj obecności dziennikarzy i telewizji" - jak mi oświadczył cerber działkowy, któremu w trakcie naszej rozmowy towarzyszył wielki owczarek alzacki. Na przyjazd wolontariuszki Karoliny, także pani redaktor Królikiewicz, musiałam karnie czekać na ulicy.
Widocznie jednak gospodarz poszedł po rozum do głowy, ponieważ łaskawie wpuścił mnie i wolontariuszkę na teren działek. To, co zobaczyłyśmy pod szopą, w której dogorywały koty, przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia. Aby dostać się do jej wnętrza (usłyszałyśmy jednak miauczenie kociaka), trzeba było odwalić stosy rdzewiejącego żelastwa, kilkanaście metrów blachy i inne "drobiazgi" uniemożliwiające wejście do pakamery, która w każdej chwili groziła zawaleniem. Warto było! Spośród trójki kocich osesków jeden był jeszcze żywy. Leżał obok martwego już rodzeństwa. Po kociaku łaziły dziesiątki ślimaków i innego paskudztwa trudnego nawet do nazwania.
Nie byłyśmy same w tej heroicznej walce o uratowania kota. Był jednak z nami gospodarz działek i nawet włączył się do usuwania nagromadzonych tu "skarbów".
Materiał pokazujący uratowanego kociaka ukazał się w telewizji TOYA w dniu wczorajszym.

Kociak jest aktualnie pod opieką weterynarzy. Po wyzdrowieniu pójdzie do adopcji. Niestety, jednego kociego oczka nie da się już uratować. Kociak okazał się być koteczką. Uważam, że na pamiątkę jego uratowania powinien mieć na imię Wisienka 3. Podobno nawet najmarniejszy kot jest arcydziełem i dla ratowania takiego kota warto być niezłomnym. Dobrze o tym wiedzą wolontariuszki "Kociej Mamy".

Wideo

polecane: Program "Bez ściemy" o serialach medycznych

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3