Słoneczny dzień, morze spokojne. Na wieży ratownika wywieszona biała flaga. Na plaży niezbyt tłoczno. Zapowiedzi meteorologów nie zachęcały specjalnie do plażowania,

dlatego zapewne większość urlopowiczów zdecydowała się na różne inne sposoby spędzania czasu.
Idziemy brzegiem morza, ciepła woda opływa nasze stopy. Delikatny wietrzyk przyjemnie schładza rozgrzewane promieniami słońca twarze. Nagle z oddali dobiega sygnał karetki pogotowia. Na morzu pojawia się łódź ratunkowa a po chwili przybywa helikopter. Mamy już pewność, że wydarzyło się coś bardzo niepokojącego ale nie wiemy jeszcze co? Kroczymy coraz szybciej w stronę zgromadzonego tłumu, widzimy jak ląduje helikopter. Ratownicy wyznaczyli już granice dla zbliżających się gapiów.
Nie można dostrzec kogo reanimują służby medyczne ale z tłumu docierają informacje o poszukiwaniach zagubionego ośmiolatka.
W zwartej grupie ratowników można dostrzec zapłakaną kobietę. Podtrzymuje ją ratowniczka. Akcja trwa nieprzerwanie. Z dala widać jak ratownicy zmieniają się co chwilę by podtrzymać w równym rytmie masaż serca. Zapłakana kobieta co jakiś czas wstaje, przemieszcza się wokół helikoptera, po czym powraca na miejsce i upada bezsilnie na kolanach, po chwili siada na piasku i znów się podrywa. Przez cały czas towarzyszy jej ratowniczka. Gdy akcja przedłuża się (niestety bez efektów), kobieta coraz bardziej szarpie się we wszystkie strony. Widać ból, rozpacz i bezsilność. Ratownicy nie przerywają akcji zmieniając się kolejno. Trudno powiedzieć jak długo to wszystko trwało, myślę, że około godziny ale pewności nie mam. Chyba nikt z obecnych nie spoglądał na zegarek. Każdy tylko wbijał wzrok w kolejnego ratownika przejmującego akcję i zastanawiał się co za chwilę nastąpi; jeżeli zabiorą do helikoptera będzie oznaczało to, że odzyskał przytomność, jeżeli helikopter odjedzie... to znak, że nie udało się. Niestety akcja zakończyła się niepomyślnie. Dziecka nie udało się uratować :(
Zszokowana kobieta, podtrzymywana przez ratowniczkę i policjanta, desperacko usiłuje rzucić się w morze...
Kobieta jest prawdopodobnie w ciąży, więc tym bardziej będzie wymagała fachowej opieki medycznej.
Helikopter w końcu odjeżdża, karetka zabiera zapłakaną matkę.
Wypadek miał miejsce na plaży strzeżonej (!). Rokrocznie służby ratownicze i policja notują pokaźne liczy utonięć, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Tylko w tym roku statystyki ujawniły już ponad 160 utonięć (w ubiegłym – 450) (!). Te liczby mówią za siebie. Siła wody jest przeogromna; nie zapominajmy o tym, rozejrzyjmy się dookoła i reagujmy (!) Tu liczy się każda minuta! Zapewne osoba przebywająca/pływająca w wodzie dotrze o wiele szybciej do tonącego aniżeli wezwani ratownicy.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!