Dziś i jutro w Akademii Muzycznej odbędą się ostatnie koncerty ze znakomitego - i bardzo słabo nagłośnionego - cyklu występów kończących XII Letnią Akademię Muzyczną. Muzyka klasyczna w poruszających, pełnych pasji wykonaniach. Wstęp wolny!

Młodzi mistrzowie?! To może brzmieć jak oksymoron, w najlepszym wypadku - przesada. Co takiego było w koncertach, szczególnie w ostatnim, 28 sierpnia, na jakich ostatnio miałem okazję być w krakowskiej Akademii Muzycznej, że występujący na nich młodzi artyści - przeważnie absolwenci i studenci rożnych akademii muzycznych z całego świata - zasłużyli wg mnie na ten zaszczytny tytuł?

Przede wszystkim - niesamowita pasja, z jaką występowali. Widoczne u prawie każdego z wykonawców wyczucie instrumentu, płynność gry, wreszcie - szczególnie u niektórych - po prostu bijący w oczy wielki talent. Widoczny i w perfekcyjnych technicznie występach młodych muzyków z Azji (patrząc na nazwiska, myślę, że z Chin), zwłaszcza kończącego koncert Yung-Yung Elsa Lee. Pianisty, który niezwykłym wykonaniem "Sonaty nr 1" Ginastera (części I i IV) - bardzo ekspresyjnym, mocnym, momentami przypominającym najlepsze jazzowe improwizacje - niemalże wprawił całą salę w wibrację.

A publiczność - co jest dokonaniem tym bardziej, że było to pod koniec 2-godzinnego koncertu - w absolutny zachwyt, prawie w ekstazę. Gdy idzie o wirtuozów fortepianu (ex aequo z jedną z polskich pianistek) zebrał zdecydowanie najgłośniejsze i najdłuższe brawa.

Polscy artyści pokazali klasę


I u polskich twórców - myślę, że każdy, kto miał okazję usłyszeć niesamowitą Marię Wietrzyńską, wykonującą "Balladę h-moll nr 2" Liszta, od razu zakocha się w tym węgierskim kompozytorze. Jak i w samej artystce - grała całą sobą, momentami jej ekspresja była tak mocna, że niemal przypominała taniec - tak bardzo "czuła" wykonywany utwór. Mistrzowsko, idealnie oddając jego nastrój i dynamizm - prawdziwie poruszające doznanie dla słuchaczy.

By nie wymieniać dalej - cześć instrumentalna koncertu (jak dla mnie może z jednym wyjątkiem) stała na bardzo wysokim poziomie. Zadziwiającym, gdy wziąć pod uwagę fakt, jak młodzi są to ludzie (choć przeważnie już skończyli lub kończą akademie muzyczne), jak też, gdy porównać te występy do wielu, znacznie słabszych, jakie widziałem np. w warszawskiej Akademii Muzycznej. Myślę, że ten bardzo dobry poziom tych krakowskich koncertów to także olbrzymia zasługa wybitnych profesorów (m.in. prof. Charlotty Lehmann), ściągniętych z całego świata, by młodzi mogli szlifować pod ich okiem swoje umiejętności. Generalnie - wg mnie, jeśli oceniać na podstawie instrumentalnej części koncertu z 28 sierpnia - młodzi artyści pod ich opieką osiągnęli wspaniałe rezultaty.

Wycie, a zaraz potem - wielki talent!


Nie licząc jednego (za to - absolutnie wybitnego!) wyjątku, cześć operowa koncertu (znacznie krótsza od instrumentalnej) była dość słaba. Jedna śpiewaczka, mimo urody, z głosem przeciętnym, druga - trochę już leciwa w porównaniu do reszty artystów - momentami po prostu fałszowała! By nie znęcać się tu nad niespełnionymi divami, pozbawionymi odrobiny samokrytycyzmu, powiem tylko, że po paru minutach starałem się ignorować jej momentami wyjący śpiew (co łatwe nie było) i skupić się na przepięknej melodii Chopina, wykonywanej przez akompaniującą jej, bardzo dobrą pianistkę.

Dla mnie absolutnym objawieniem tej części koncertu była młoda sopranistka, Mira Graczyk. Wspaniały głos, umiejętnie modulowany w rożnych momentach utworu, arie wyśpiewywane z "lekkością i uczuciem", zdolności aktorskie - wielki talent, po prostu - myślę, że ta dziewczyna naprawdę daleko zajdzie.

Jej niesamowite wykonanie "Singet nacht in Trauertonen" Schumanna rzuciło mnie na kolana. Pełen zachwyt. A sadząc po gromkich brawach (tak długich, że jako jedyna artystka w czasie koncertu po zejściu ze sceny wychodziła się kłaniać dwukrotnie), nie tylko mój.

Czy dwa ostatnie koncerty we Floriance będą równie dobre? Czy będziemy mieli okazje poznać na nich kolejnych bardzo dobrych wykonawców? Sadząc choćby po poziomie tego ostatniego koncertu z 28 sierpnia myślę, ze to bardzo prawdopodobne.

Zdecydowanie zachęcam dzisiaj i jutro, by o godzinie 19 odwiedzić Aulę Floriankę w Akademii Muzycznej (wejście od Sereno Fenna - z ulicy Basztowej skręcamy w Krowoderską, a tam pierwsza w lewo to Serenno Fenna, po lewej stronie znajdziemi charakterystyczne niewielkie drzwi).

Naprawdę warto - tym bardziej, że (co jest raczej ewenementem przy koncertach muzyki klasycznej w Krakowie, zwłaszcza dobrych) wstęp jest wolny!

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!