Musical "Rent" Jonathana Larsona opowiada o wolności, tolerancji oraz o potrzebie miłości, którą odczuwa każdy z nas.

"Rent" w reżyserii Jakuba Szydłowskiego to odważny musical, który odmienił Broadway. Spektakl nawiązuje do "Cyganerii" Giacomo Pucciniego, przy czym akcja zostaje przeniesiona z XIX-wiecznego Paryża do współczesnego Nowego Jorku. Dzięki temu zostają w nim poruszone ważne problemy społeczne - takie jak: narkomania, homoseksualizm, transseksualizm i AIDS.

Bohaterami są młodzi ludzie, którzy żyją na marginesie wielkomiejskiej społeczności Nowego Jorku. Ich celem jest walka o zachowanie godności i opuszczonego loftu, z którego są wyrzucani przez swojego dawnego kolegę, któremu się powiodło...

Choć musical ten powstał w 1996 roku, jest ponadczasowy. Oczywiście trochę go uwspółcześniono poprzez dodanie akcentów charakterystycznych dla naszych czasów – takich jak Facebook czy kręcenie filmów komórką. Ciekawe, czy spodobałoby się to Jonathanowi Larsonowi, który niestety zmarł na dzień przed premierą i nigdy nie zobaczył swojego dzieła na deskach teatru.

Musical to przede wszystkim muzyka, która wpada w ucho. Jednakże w "Rent" jest mało znanych melodii, w porównaniu z "Metrem" czy "Upiorem w Operze". Być może dlatego, że to musical w konwencji rock opery. Mimo to dwie piosenki zapadły mi w pamięć. Pierwszą z nich jest niezwykle wesoła "La vie boheme", zaś drugą - "Tango: Maureen".
Jeśli chodzi o warstwę artystyczną, to wszyscy aktorzy byli znakomici - pod względem śpiewu i tańca. Jednak najbardziej podobali mi się Krzysztof Broda-Żurawski w roli Angela Dumotta - niezwykle optymistycznie nastawionego do świata geja i transwestyty; Ewa Lachowicz w roli Mimi Marquez, narkomanki i tancerki w klubie go-go oraz Rafał Drozd w roli Rogera Davisa, muzyka i zakochanego w niej chłopaka. Nie sposób nie wspomnieć także o Małgorzacie Dudzie-Kozerze, która wcieliła się w matkę Marka oraz bezdomną i była jednym z zabawniejszych akcentów przedstawienia.

Warto napisać także o scenografii Grzegorza Policińskiego (opuszczony loft z kilkoma stolikami i łóżkiem) oraz kostiumach Doroty Sabak (młodzieżowe kreacje, czyli m.in. kolorowe podkolanówki, minispódniczki, kolorowe spodnie, szaliki i czapki), które świetnie odzwierciedliły klimat nowojorskiej bohemy.

"Rent" to spektakl skierowany przede wszystkim do młodych widzów, a także do osób młodych duchem. Ci pierwsi być może utożsamią się z bohaterami, a ci drudzy przypomną sobie beztroskie czasy swojej młodości.

To był udany wieczór, przepełniony dobrą muzyką i tańcem. Był czas także na chwilę refleksji nad życiem i śmiercią. Widzom bardzo podobał się spektakl, o czym świadczą owacje na stojąco. Naprawdę warto się wybrać na ten musical.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!