Kryzys nie bierze się znikąd. To normalne zjawisko. Co jakiś czas następuje remanent i wtedy dowiadujemy się, że więcej wydaliśmy niż mieliśmy. Jeśli uda nam się przeżyć jednoczesny szturm wszystkich którym jesteśmy coś winni - przetrwamy.

W przyrodzie nic nie ginie tylko zmienia formę. Kryzys dla jednych to katastrofa a dla drugich eldorado. Z czego bierze się kryzys? Z mojego chłopskiego rozumu wynika, że z zachwiania równowagi popytu do podaży. Dopóki kółko się kręci jedziemy do przodu, jeśli utrzymujemy kontrolowane tempo zapewne dojedziemy do celu.

Nagła zmiana może spowodować:
a) gwałtowne przyspieszenie, zazwyczaj kończy sie wywrotką,
b) zbyt asekuracyjne spowolnienie zatrzyma nasz biznes w miejscu i nastąpi plajta .

W dobie globalizacji coraz trudniej wyczuć jakie przyjąć tempo. W dużym peletonie niewiele zależy od nas. Wystarczy kraksa przed nami lub tak zwana guma i jesteśmy poza wyścigiem. Główną przyczyną kłopotów jest panika tłumu, zmiata wszystko jak lawina kto ma farta i stoi na obrzeżu ma szansę, ci z centrum muszą polec.

Lawinę wywołuje przypadek lub świadome działanie, tych którzy traktują kryzys jak eldorado. Dzisiaj psychozę strachu wywołują wszechobecne media. Opinia jakiegoś finansowego guru rozpoczyna ten proces. Potem następuje dorabianie ideologii i już nie wiemy czy to Wania ukradł rower, czy jemu, ważne że jest przestępstwo.

Dlaczego nie potrafimy opanować swoich emocji, bo w każdym z nas jest Kali i inaczej widzi ten świat. Żeglując w internecie natrafiłem na definicję Bożego Narodzenia i postanowiłem być lepszym.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!