Książka za recenzję: Asia Bibi: "Bluźnierstwo"

Napisanie recenzji tej książki, a wcześniej jej przeczytanie, okazało się rzeczą trudniejszą niż początkowo przypuszczałem.
 Skan AKP

Poprosiłem redakcję W24 o możliwość zrecenzowania tej właśnie książki, kierując się gównie spojrzeniem na okładkę. Sądziłem, że to kolejna pozycja z wielu publikacji o kobietach w krajach wschodnich i trzeciego świata, gdzie są traktowane poniżająco, dręczone, upokarzane, maltretowane, obrzezywane, sprzedawane, zabijane. Moja Basia pasjami lubi taka lekturę, dla mnie jest ona zbyt brutalna. Wole wierzyć, że świat opisywany w tych książkach nie istnieje.

Niestety, istnieje! Przypadek Asii Noreen, zwanej Bibi, dobitnie tę okropną prawdę potwierdza.

Historia Asii Bibi wcześniej obiła mi się o uszy, ale nie przywiązałem do niej większej uwagi, i po prostu zapomniałem. Przeczytawszy „Bluźnierstwo” przypomniałem sobie, że w tragicznym położeniu tej kobiety, skazanej w Pakistanie na śmierć za bluźnierstwo religijne, nic się nie zmieniło. Nadal przebywa w więzieniu, w warunkach uwłaczających godności człowieka i w koszmarnym strachu. W każdej chwili oczekuje wykonania kary, nałożonej w majestacie prawa. Prawa koranicznego, leżącego w Pakistanie u podstaw prawa państwowego.

Nie będę przytaczał opowieści o chrześcijance nagle wykluczonej ze swej lokalnej społeczności, wprawdzie muzułmańskiej, ale społeczności, w której od lat żyła wspólnie ze swoją rodzina. Oskarżanej o skażenie wody w studni, z której upiła kila łyków, o obrazę proroka Mahometa, skatowanej, zawleczonej do sądu, skazanej. Detale znajdujemy na stronach internetowych.

Natomiast stawiam przed sobą do rozważenia następującą kwestię. Nieustannie jestem przekonywany, że różnorodność kulturowa, że dziedzictwo tradycji, to wartości zasługujące we współczesnym świecie na szacunek i zachowanie.

Czy prawo szariatu, czy skazywanie na powieszenie „za bluźnierstwo”, czy sądy państwowe działające na podstawie fałszywych oskarżeń (prawdziwą nienawiść głównej oskarżycielki do Asii wzbudził ponoć sąsiedzki spór o rupieć), też na uznanie i szacunek zalogują. Czy zbrodnie popełniane na chrześcijanach w muzułmańskiej Nigerii, też? Dlaczego ludzie wyznający Allaha, boga który jest samą i największą miłością, tak nienawidzą niekiedy innych ludzi.

To nie jest pytanie skierowane tylko w jedna stronę. Przypomnijmy sobie katolicką inkwizycję, śmierć i cierpienia milionów ludzi skazywanych za odmienne poglądy religijne, za rzekome herezje i bluźnierstwa.

Wydawałoby się, że te przypomnienia są niestosowne, gdyż sięgają wydarzeń odległych. Zatem zapytam, a walka z sektami, do której tak wielu katolików ochoczo wyrusza, czyż to nie przejaw tej samej tendencji. Pewnie śmierć i więzienie nikomu nie grożą, ale naznaczanie, piętnowanie, wykluczanie, wyśmiewanie, krytykowanie z pozycji mniemania o wyższości i jedynej prawdziwości własnej religii, tak!



Pytanie drugie, a raczej seria pytań, dotyczące meritum zagadnienia i książki. Dlaczego świat, choć nie bezczynny, jest tak mało skuteczny w sprawie uznania wyroku na Asię Noreen za barbarzyński, za niezgodny z prawami człowieka, z prawami mniejszości narodowej. Dlaczego od trzech lat władze Pakistanu pozostają niewzruszone w tej sprawie? Dlaczego giną zamordowani, znani i odważni politycy, którzy oskarżonej sprzyjali, i z którymi wiązała ona nadzieje na pozostanie przy życiu?

Dlaczego nieskuteczne do tej pory – chyba, że za sukces uznamy że Asia Bibi wciąż żyje - okazało się poruszenie światowej opinii publicznej, rozliczne petycje z setkami tysięcy podpisów, apel Benedykta XVI, próby zainteresowania Parlamentu Europejskiego. Dlaczego to nie działa?

I kolejne: dlaczego tak mało Polaków podpisało petycję o ułaskawienie Asii Bibki? Na to pytanie nie sposób znaleźć mądrej odpowiedzi.

Recenzowanie tej książki, mimo wyjątkowego tematu, stało się dla mnie przedsięwzięciem trudnym, także dlatego, gdyż zmusza do wypowiedzenia się o jej wartości literackiej. Muszę zatem wypowiedzieć swoją własną, co podkreślam, ale jednak jednoznacznie krytyczną opinię.

Przyjęcie formy rzekomego, głęboko osobistego pamiętnika Asii Bibi, przez rzeczywistą autorkę (choć wydawcy podkreślają, że książka powstała jedynie we współpracy z Anne-Isabelle Tollet), jest moim zdaniem głębokim nieporozumieniem.

Prosta kobieta, jaką jest bohaterka, która przyznaje, że mąż wprawdzie nauczył ja czytać, ale prawdopodobnie nie umie pisać, a już na pewno nie biegle, nie napisałaby samodzielnie takich zdań i takich fraz, jakie są zawarte na stronicach książki. Przypuszczam, że Asia Bibi, nie spisuje swych myśli w celi, bo nie zezwolono by jej pisać żadnego pamiętnika. Taki przynajmniej wniosek wysnuwam, poznawszy z lektury realia pakistańskiego więzienia.

Dla mnie rzekome wyznania Asii Bibi są sztuczne, nieautentyczne, nieszczere. Są opisem tego, co Anne Isabelle Tollet wyobraża sobie o myślach, odczuciach, pragnieniach oczekującej na zagładę kobiety.

Ze stron tej książki bije też egzaltacja religijna, znana mi z dawnych żywotów świętych starego i nowego zakonu, w opisach ojca Bitschnauera, drukowanych przez Karola Miarkę, czy hagiograficznej twórczości Piotra Skargi. To pewnie też raczej świadoma, niż niechcąca maniera prawdziwej autorki wyznań Asii Bibi, obliczona na dobre przyjęcie przez katolików. Z ewidentną szkodą dla poziomu przekazu.

Uważam, bowiem, że losem Asii Noreen i staraniem o jej uwolnienie od winy powinni się zająć wszyscy ludnie o wrażliwym sumieniu, niezależnie od przekonań religijnych i wyznawanego światopoglądu.

Ta kobieta i ten problem, jest tego warta!

Dlatego pytam ponownie, dlaczego tak niewielu Polaków podpisało petycję?


Asia Bibi; Bluźnierstwo, Współpraca Anne-Isabelle Tollet, tłumaczenie Piotr Bachtin, Wydawnictwo Naukowe PWN, patronat medialny „Gość Niedzielny”, Warszawa 2012, s. 184, ISBN 978-85-01-17112-4

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+
Więcej na temat:

Komentarze

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane