Długie pytania i krótkie odpowiedzi. Rozmowa z Krystianem Gałuszką z Rudy Śląskiej, poetą prozaikiem, autorem powieści historical fiction „Księga Raziela”.

Adam Podgórski: Piotr Pilarski, Pański znajomy z Klubu Literackiego „Barwy”, który stał się pierwowzorem jednej z postaci w „Księdze Raziela” określił Pana, per: „najwybitniejszy w Polsce przedstawiciel realizmu magicznego”. Jak Pan odbiera ten epitet?
Krystian Gałuszka: Jeżeli Piotr wydał taką opinię, to jestem zaszczycony. Co tu dużo gadać, ciepło mi na sercu.

A.K.P.: Nawet Platon, uosobienie matematycznego wręcz myślenia filozoficznego, uciekał się do „języka poetów”. Nie zamierzam porównywać Pana do Platona, ale dotychczas realizował się Pan twórczo raczej jako poeta. Teraz zabłysnął Pan jako prozaik, odwołujący się jednak do poetyki archetypów, legend mitów, mistyfikacji. Przyznam, że „Most”, jest mi duchowo bliższy niż osławiona „Desiderata”. Czy to przesunięcie, mimo wszystko, akcentów z poezji na prozę było trudnością w pracy na „Księgą Raziela”?
K.G: Pisarz to pisarz. Pisze. Zawsze bawił mnie ten mentalny podział na literatów i poetów. Niewątpliwie powieść z natury rzeczy wymaga dłuższego skupienia aniżeli wiersz. I z tego punktu widzenia pojawiały się oczywiste trudności, które momentami – przynajmniej dla mnie – były męczące. Z drugiej strony pisanie powieści daje niezwykłą satysfakcje i frajdę. Przecież autor staje się swoistym pantokratorem. Pan i władca na skraju świata... Pięknie.

A.K.P.: Wiadomo, że ma Pan dwie główne obsesje istniejące stale w Pańskiej twórczości – strofy poświęcone Pańskiej Żonie, Soni, na razie pominę – legendę Karola Goduli i swoje rodzinne miasto „Er” , czyli Rudę Śląską. Według Pana „miasto magiczne”, według Pańskiego przyjaciela, młodo zmarłego poety Bogusława „Kuby” Kubisty, „miasto przeklęte”. Jaka naprawdę jest Ruda Śląska i dlaczego tak szalenie Pana fascynuje?
K.G.: W skrócie: Ruda Śląska to fascynująca księga, którą wciąż mogę czytać na nowo. Odnajduję w niej moje korzenie. Jest jak miniatura Śląska – tego mitycznego i tego realnego, z wszystkimi jego smutkami, ale nade wszystko radościami.

A.K.P.: Czarna legenda Goduli, jest motywem wiodącym w „Księdze Raziela”. Usiłuje ją Pan rozwikłać. Ale czy rzeczywiście Panu zależy na przeniknięciu prawdy o tej intrygującej postaci, człowieku niebywałego sukcesu, a zarazem tragicznego losu, bez szczęścia, bez miłości? Przecież legenda, czy mit karmi się własną „prawdą”. I jeśli nawet fakty im przeczą, tym gorzej dla faktów!
K.G.: Co do czarnej legendy, to w tym miejscu niestety nie mogę się zgodzić z szacownym interlokutorem, gdyż zdaje mi się, a przynajmniej taki był zamiar, kiedy pisałem powieść, iż motywem wiodącym jest biała legenda o Karolu Goduli. Książka jest o poszukiwaniu skarbu, tego mitycznego, zwanego przez niektórych świętym Graalem, a tak naprawdę o dojrzewaniu do tego skarbu. W rzeczywistości fakty z życia Króla z Rudy były interpretowane tendencyjnie w kierunku czarnego PR, ale najwyższy czas spojrzeć na tę postać i na nas samych z „jasnej strony mocy”.

A.K.P.: Między poprzednią książką, „Wieczerza Mistrzów”, a „Księga Raziela” minęło 7 lat. Ponoć co siedem lat człowiek „zmienia skórę”. Czy zatem na następną powieść przyjdzie czytelnikom czekać przez kolejne 7 lat? Przecież wiele może się wydarzyć. Na przykład odnaleźć się „czarna”, w rzeczywistości żelazna skrzynka, z dokumentami, która znikła tajemniczo z kopuły wieży kościoła w Goduli. Chyba, że lepiej byłoby, gdyby się nie odnalazła, gdyż wyjawione sekrety stają się mało pociągające.
K.G. Nie prorokujmy, gdyż rzeczywiście wiele może się wydarzyć. A wiemy, że życie jest nad wyraz kolorowe. W tej kolorowej palecie są wydarzenia zwykłe, jak np. odnalezienie dokumentów z gałki godulskiego kościoła i niebywałe – jak na przykład poszukiwanie tychże, czy sam fakt deliberacji na temat. Bo czymże jest znalezienie jakiś tam dokumentów od stworzenia mitu?

A.K.P.: Ponoć najlepsze dla czytelników są książki, które kończą się nijako i nagle, jak
na przykład „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, Nie wiem dlaczego akurat ta powieść przyszła mi do głowy, pewnie pod wpływem słów bohatera „Księgi Raziela”, z którym czy Panu się to podoba, czy nie, w dużym stopniu Pana identyfikuję, a który oznajmia, że czeka na niego Praga. Ważniejsza jednak jest deklaracja: „Ja będę budowniczym ducha”. Cóż to, na Boga, znaczy? jakiego ducha? Czyjego ducha?
K.G.: A , to już każdy czytelnik musi sobie odpowiedzieć.

A.K.P.: Gdyby kto, zadał Panu tak zwane „pytanie życia”. Jak mogłoby ono brzmieć?
K.G.: Oczywiście pytanie takie powinno iść w kierunku budowniczego. Tak powinno iść i z lekkim podszeptem skręcać w kierunku odpowiedzi, którą jest Bóg.

Współautor artykułu:

  • Barbara Podgórska

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!