Musicalowa adaptacja powieści Marka Twaina to opowieść o zamianie miejscami dwóch chłopców, pochodzących z różnych światów - księcia i żebraka. To najnowszy spektakl Teatru Muzycznego TINTILO.

"Książę czy żebrak" w reżyserii Teresy Kurpias-Grabowskiej to musical familijny oparty na powieści "Książę i żebrak" ("Królewicz i żebrak") Marka Twaina. Książka doczekała się kilku ekranizacji.

Sztuka opowiada o dwóch chłopcach - Edwardzie i Tomie, urodzonych w tym samym dniu i o tej samej godzinie. Podobnych do siebie jak dwie krople wody, choć nie są ze sobą spokrewnieni, wprost przeciwnie - ich losy diametralnie się od siebie różnią.

Książę Edward IV Tudor (Igor Bajera) jest synem Henryka VIII i przyszłym następcą angielskiego tronu. Od najmłodszych lat uczy się łaciny, greki i francuskiego, ma chłopca do bicia i służących, którzy wszystko robią za niego. Natomiast Tom Clancy (Maciej Gierczycki) jest synem rzezimieszka i przyszedł na świat w ubogiej dzielnicy Londynu. Nie zaznał chwili szczęścia, jest bity i poniżany przez ojca, który przyucza go do zawodu żebraka.

Pewnego dnia ich drogi się krzyżują i odkrywają, że każdy z nich marzy o życiu tego drugiego. Postanawiają więc zamienić się ubraniami, by poczuć się w skórze tego drugiego. Nie spodziewają się, że ich niewinny żart stanie się początkiem całego ciągu niefortunnych wydarzeń...

Adaptacji powieści dokonała Teresa Kurpias-Grabowska, która jest również autorką piosenek do muzyki Anny Bajak, Marcina Kuczewskiego i Natalii Bajak. Trzeba przyznać, że wszystkie utwory były doskonale dobrane do fabuły, jednak kilka z nich szczególnie zapadło mi w pamięć.

Najbardziej zapamiętałam piosenkę Michaliny Brudnowskiej. Nic cię bardziej nie zaskoczy jak spotkanie sobowtóra. Tak podobni, nie do wiary. Jak dwie krople jednej miary. (...) Całkiem inny, lecz dlaczego moja twarz jest kopią jego. Moje włosy, moje uszy i podobnym krokiem kroczy. Patrzę, słucham, nie rozumiem, stąd ciekawość nieodparta. Coraz bardziej mnie frapuje, co ta kopia ma jest warta.

Bardzo spodobała mi się także inna piosenka w wykonaniu Michaliny Brudnowskiej. Tamten dom, biedny, lecz rodzinny kąt. Zwykły chleb jest nawet inny. Przepychu świat, ta tęsknota. Gdzie stary kąt, żebracza gablota.
Kolejny utwór wykonały Zuzanna Makowska i Marta Rytter-Kaczor. Mamy tylko siebie braciszku kochany. W dostatku czy też w biedzie zmienimy ten świat. Dzień nowy i radosny będzie nam dany. I powróci do siostry jej najdroższy brat.

Spodobał mi się również utwór w wykonaniu zespołu aktorów oraz Wojciecha Stolorza. Będziesz naszym królem, najjaśniejszym panem. Będziesz nam panował, rządził wszelkim stanem. Spocznie na twej głowie królewska korona. (...) Będziesz moją kukłą, ręcznie sterowaną. Moją marionetką, której będę panem.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużyli Igor Bajera jako książę Edward, rozpuszczony chłopak, który buntował się przeciwko ciągłemu rygorowi, dlatego chciał spróbować innego życia oraz Maciej Gierczycki w roli Toma Clancy, skromnego chłopaka o dobrym sercu, który urodził się w ubogiej rodzinie i marzył o lepszym losie.

Bardzo podobali mi się także Konrad Marszałek jako Miles Hendon, syn hrabiego Kentu, który jako żołnierz dostał się do niewoli i po 10 lat powrócił do ojczyzny, by spróbować odzyskać swój majątek, stał się aniołem stróżem księcia, Lady Elisabeth, siostra księcia Edwarda, która jego dziwne zachowanie tłumaczyła sobie chorobą oraz John Canty, czarny charakter, ojciec Toma, który liczył tylko na zysk, nie przejmował się losem chłopca.

Warto wspomnieć także o pomysłowej scenografii ukazującej kontrast między bogatym wnętrzem angielskiego zamku, a ubogimi ulicami Londynu, a także o kostiumach stylizowanych na XVI wiek. Za oba te elementy odpowiada Ilona Zajączkowska. Co więcej, spektaklu wykorzystano efekty multimedialne – przedstawiające współczesne realia warszawskie.

"Książę czy żebrak" to pouczająca opowieść o tym, że nie można nikogo oceniać po stroju, lecz po tym, jakim jest człowiekiem. Wszak zamiana ubrań nie przyczyniła się do zmiany charakterów obu chłopców, pozostali sobą, a jednocześnie nauczyli się czegoś nowego, spojrzeli inaczej na świat. To niezwykła podróż do dziecięcego świata, która spodoba się także dorosłym widzom. Polecam ten spektakl każdemu bez wyjątku, a szczególnie dzieciom od 7. roku życia.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!