Poradniki pokazują nam sprawdzone sposoby, przetestowane przez wielu, którzy odnieśli sukces. Napisane przez uznane w swoich dziedzinach sławy, cieszą się poczytnością, bo dają gwarancję na szybki sukces.

Rynek czytelniczy zarzucony jest różnego rodzaju poradnikami. Dotyczą praktycznie wszystkiego. Uczą nas jak gotować, uczyć się języków, dbać o figurę, odchudzać się, wychodzić z kryzysu, rzucić palenie, wyjść z alkoholizmu, narkotyków, odzyskać żonę, dzieci, spokój i znaleźć sens życia.

Czy pomagają?

I tak i nie. Wszystko co osiągamy w życiu zależy od jakości nawyków, które posiadamy, które ciągle rozwijamy. Jedne z nich przybliżają nas do sukcesu. To te, które stosunkowo trudno w sobie wyrobić, bo bardzo często wiążą się bezpośrednio z utratą czegoś miłego, na przykład słodyczy, albo z koniecznością wcześniejszego wstawania, wysiłku fizycznego. Inne skutecznie niweczą wszystkie nasze starania i jak nietrudno się domyślić lubimy je, chociaż zdajemy sobie sprawę, że szkodzą. Na przykład zrobię to jutro, a dzisiaj jeszcze niech będzie po staremu - myślimy odwlekając jakąś sprawę. Każdy lubi przecież trochę poleniuchować. Poradniki pokazują nam, które z naszych nawyków mamy zmienić, żeby odnieść upragniony sukces lub chociażby się do niego przybliżyć, a które ciągle rozwijać i doskonalić.

Od nas samych zależy jednak, czy poradniki spełnią swoje zadanie, czy będą tylko kolejną książką, która łapie kurz na półce w pokoju.

Poradniki pokazują nam sprawdzone sposoby, przetestowane przez wielu którzy odnieśli
sukces. Napisane przez uznane w swoich dziedzinach sławy, staje się dla wielu gwarancją na szybki sukces i zmianę sytuacji na wymarzoną dla wielu, którzy po nie sięgają.

Odnoszę jednak wrażenie, że wszystkie te mądrości docierają do nas niestety bardzo często trochę post factum. Sięgamy po taki cudowny poradnik w momencie, kiedy już coś nam nie poszło tak jak planowaliśmy. Jakże często sięgamy po nie wtedy, gdy już nałogowo palimy, już wszyscy wkoło wiedzą że jestem alkoholikiem, narkomanem, mam nadwagę, mój biznes słabo idzie, pracownicy się zwalniają, a rodzina właśnie mi się rozpadła itd. Sięgamy po nie, kiedy wszystko zaczyna nas przerastać, a świadomość klęski stała się oczywista. Mleko już się rozlało.

Zadaję sobie pytanie, dlaczego jest tak mało poradników, które potrafiłyby wyprzedzić ten czarny scenariusz. Poradników, które docierałyby do nas przed, a nie po.

Ile rodzin mogłoby być nadal szczęśliwych, gdyby zamiast poradnika jak urządzić dobre przyjęcie weselne, przeczytały najpierw poradnik, jak nie dopuścić do rozpadu rodziny. Jak wiele firm mogłoby uniknąć bankructwa, gdyby na starcie mogło przeczytać poradnik jak nie dopuścić do braku płynności finansowej lub też 100 błędów, które popełnia się najczęściej na starcie w biznesie. Fajne byłyby poradniki, które uczyłyby nas jak nie zostać palaczem, alkoholikiem, narkomanem, nie dać się zgwałcić nie rezygnując z życia towarzyskiego naturalnie. Bo oczywiście jest wiele poradników, które mówią jak wyjść z nałogu, czy też jak próbować odzyskać rodzinę, miłość i zainteresowanie dzieci, spokój po traumie wykorzystania nas wbrew naszej woli.

Wszyscy wiemy, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć; ja jednak odnoszę wrażenie, że rynek wydawniczy tak jakby kierował się innymi priorytetami. Jak już będziesz miał problem to on ci pomoże. Da ci do ręki kolejny poradnik pod tytułem jak poradzić sobie z…..

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: