W meczu rewanżowym półfinału Pucharu Polski poznański Lech po niezwykle dramatycznym i pełnym emocji spotkaniu pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2 i awansował do finału rozgrywek.

We wtorek aktualny jeszcze mistrz Polski Lech Poznań zmierzył się z jedynym pierwszoligowcem w stawce czterech drużyn, którym było Podbeskidzie Bielsko-Biała. Pierwszy mecz w Poznaniu zakończył się remisem 1:1, a niżej notowani goście niespodziewanie wyrównali w doliczonym czasie gry.

Pierwsza połowa meczu to wyraźna wymiana ciosów obu ekip. Zarówno jedni i drudzy dążyli do zdobycia bramki, która dałaby im przewagę, możliwość kontrolowania spotkania oraz wyprowadzania kontrataków. Pierwszą, bardzo dobrą okazją do zdobycia bramki dla Lecha zmarnował Ślusarski, który przegrał pojedynek sam na sam z Zającem, a dobitka Ubiparipa na pustą bramkę wybita została z linii bramkowej przez Koniecznego.

Gospodarze również atakowali. Jeden z szybkich kontrataków podopiecznych trenera Roberta Kasperczyka zakończył się bramką. Górkiewicz dograł piłkę z lewej strony boiska prosto pod nogi Chmiela, który płaskim strzałem po ziemi pokonał niepilnowanego Kotorowskiego. Po strzelonej przez Podbeskidzie bramce Górale zaczynają śmielej atakować, a Lechici tylko wspaniałym interwencjom Kotorowskiego zawdzięczają to, że nie stracili drugiego gola. Niemalże stuprocentową sytuacją zmarnował Patejuk, który z najbliższej odległości nie potrafił pokonać poznańskiego golkipera.

Druga połowa rozpoczęła się od podwójnej zmiany w ekipie Lecha. W miejsce Ślusarskiego wszedł Rudnevs, w miejsce Kikuta Semir Stilić, wniosło to wiele ożywienia w poznańskiej defensywie. Od pierwszych minut drugiej połowy groźnie sztormowała ekipa z Poznania i kiedy bramka wydawała się kwestią czasu, bramkę zdobyli gospodarze. Wprowadzony w miejsce Chmiela Malinowski wygrał pojedynek sam na sam z Kotorowskim i było już 2:0!

Kiedy awans Podbeskidzia był niemal pewny, kontaktowa bramkę w 73.minucie, po szybkiej kontrze, zdobył wprowadzony po przerwie Stlicic. I to pozwoliło uwierzyć poznaniankom w możliwość odwrócenia karty w tym spotkaniu. Dwie minuty po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową piłkę do siatki Podbeskidzia wpakował niezawodny Rudnevs i to podopieczni Bakero byli jedną nogą w finale.

W ostatnim kwadransie Lech starał się pilnować wyniku, nastawiając się na kontry po atakach Bielska. Gospodarze zaczęli grać bardzo nerwowo, czego następstwem była druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka Cieślińskiego, za pyskówkę z sędzią .

Na sam koniec meczu Rudnevs głową wpakował piłkę do siatki gospodarzy czym udowodnił, że poznaniacy to drużyna, która gra do samego końca.

Finał PP zaplanowano 3 maja na stadionie Zawiszy Bydgoszcz. Przeciwnikiem Kolejorza będzie drugiego półfinału w którym zmierza się Legia Warszawa - Lechia Gdańsk.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 2:3 (1:0)
1:0 - Chmiel 24'
2:0 - Malinowski 58'
2:1 - Stilić 73'
2:2 - Rudnevs 75'
2:3 - Rudnevs 90+3'

Pierwszy mecz: 1:1, awans: Lech Poznań

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Zajac - Cienciała, Broniewicz, Górkiewicz, Konieczny, Koman, Chmiel (79' Cieśliński), Łatka, Rogalski, Patejuk (64' Demjan), Zaremba (57' Malinowski).

Lech Poznań: Kotorowski - Kikut (46' Stilić), Bosacki, Arboleda, Henriquez, Ślusarski (46' Rudnevs), Injac, Murawski, Kriwiec, Wilk, Ubiparip (63' Kiełb)

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!