W24 W24

W24 (© W24)

Dzisiejsze spotkanie na Łazienkowskiej nie obfitowało w dramatyczną końcówkę z decydującymi golami. Legia pokonała Jagiellonie 2:0, zdobywając pierwszą bramkę w 44. minucie.

Białostoczanie nie poszli w ślady swoich poprzedników grających w Warszawie. Spotkanie rozpoczęli ofensywnie i bramkę mogli zdobyć już w 16. minucie meczu. Po dośrodkowaniu Burkhardta w polu karnym Legii zrobiło się zamieszanie. Cionek uderzył głową, a interweniujący bramkarz warszawiaków odbił piłkę rękoma, po czym Skerla skierował ją do siatki. Sędzia odgwizdał spalonego i nie uznał gola. Czy słusznie? Z pewnością stojący obok Frankowski znajdował się na pozycji spalonej, ale na temat decyzji o pozycji Skerli można dyskutować.

Jednak pierwszą okazję "Jaga" miała już w 10. minucie. Machnowskyj wybił dośrodkowaną piłkę trafiając w Komorowskiego. Mogło się wydawać, że piłka wpadnie do bramki, jednak ostatecznie opuściła pole gry obok słupka.

Na początku pierwszej połowy widać było dominację Jagielloni. To ona stwarzała sobie dogodniejsze sytuacje i wizualnie ich gra wyglądała lepiej. Mimo tego oba zespoły miały dogodne sytuacje do strzelenia gola. Niestety zabrakło skuteczności.

Decydujący moment meczu miał miejsce w 44. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Tomasz Kiełbowicz, a kapitan Legii Ivica Vrdoljak głową skierował piłkę do siatki.
Chociaż początkowo Jagiellonia przeważała, to pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla drużyny z Warszawy.

W drugiej połowie Legia miała dwie bardzo dobre okazje na podwyższenie wyniku. W pierwszej interweniujący po strzale Radovicia bramkarz Jagielloni wypuścił piłkę z rąk. Nabiegający Maciej Iwański poślizgnął się, przez co nie trafił w piłkę, której skierowanie do siatki nie powinno być problemem. Następnie w 81. minucie również Iwański strzelił minimalnie obok słupka.

Jagiellończycy oddali sporo strzałów, jednak wszystkie leciały wprost do rąk Machnowskyjego.

"Jaga" została poważnie osłabiona w 82. minucie meczu. Iwański odebrał piłkę Grzybowi, po czym ruszył do bramki. Zawodnik Jagielloni chcąc naprawić błąd zatrzymał piłkarza Legii w nieprzepisowy sposób. Był ostatnim z obrońców w związku z czym bezdyskusyjnie należała się czerwona kartka.

Ostatnią szansą drużyny z Białegostoku był rzut wolny w doliczonym czasie gry. Trener postawił wszystko na jedną kartę i nawet bramkarz Jagielloni ruszył w pole karne Legii. Niestety fatalnie rozegrany stały fragment gry zapoczątkował kontrę Legionistów. Bramka była pusta, więc strzał z 30 metrów Jakuba Rzeźniczaka podwyższył wynik na 2:0.

Legia zasłużenie pokonała u siebie lidera. Tym samym różnica w tabeli między Jagiellonią a Legią została zniwelowana do 4 punktów.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!