- Przed tym meczem możemy się obawiać tylko siebie samych - mówi trener Jan Urban, świadomy przepaści w potencjałach obu zespołów. Legia nie schodzi z pozycji lidera od sześciu kolejek, goście po nadzwyczaj udanym początku sezonu w ostatnich siedmiu spotkaniach zdobył zaledwie pięć punktów.

Klasyk? Jaki klasyk? Widzew w XXI w. na podium się nie załapał, ba, dwukrotnie zdążył zlecieć z ligi. Z czasów jego dawnej świetności została tylko nazwa i straszący socjalistyczną estetyką stadion. Właściciel klubu, Sylwester Cacek, który wśród swoich aktywów ma m.in. sieć restauracji Sphinx, nie wypracował strategii racjonalnego dotowania, z nielicznych przecieków do mediów wyłania się obraz człowieka żałującego drenującej kieszeń inwestycji. Mozolnie toczą się rozmowy z miastem w sprawie budowy nowego obiektu, kolejny przetarg na jego wykonanie ma ruszyć na początku grudnia.

Legia, też niewolna od kłopotów finansowych, na tle łodzian wygląda wręcz na oligarchę, w dodatku natchnioniego zwycięskim szlagierem z Lechem, który przyniósł sztabowi szkoleniowemu kilka wskazówek:

1. brak Inakiego Astiza i Ivicy Vrdoljaka wcale nie musi być osłabieniem, bo następcy wcale nie okazują się gorsi
2. komplet punktów bez bramek Danijela Ljuboji to nie fikcja

Artur Jędrzejczyk - czy na środku defensywy, czy na jej prawej stronie - okazuje się równie wartościowym obrońcą, świetnie czującym się w walce w powietrzu. Nic dziwnego, że jego nazwisko jest najczęściej wymieniane w kontekście transferu ratującego klubowy budżet.

Przy zestawieniu drugiej linii Jan Urban nie przywiązuje się sztywno do nazwisk i dlatego mimo świetnego występu w Poznaniu Dominik Furman nie jest pewien miejsca w wyjściowym składzie. - On może być wielkim zawodnikiem. Jedyne, co mogę zrobić, to dać mu szansę. Na tym poziomie nie robi się tego kosztem drużyny lub wyniku. Jeżeli ktoś już tam dojdzie, to musi zrobić wszystko, aby się utrzymać - mówi trener.

Jako największy mankament w postawie swoich podopiecznych wymienia fazę wejścia w mecz - legioniści pierwsi tracili bramki w pięciu z sześciu meczów u siebie i dopiero wówczas ruszali na rywali. Choć minusów (raczej minusików) można na siłę szukać dalej, bo Michał Żewłakow coraz częściej daje sygnał, że organizm nie pozwala mu na wiele, Janusz Gol niechlujnie wyprowadza piłkę, a Michał Żyro wydaje się zdecydowanie mniej przekonywujący niż na początku sezonu, to nadal gra Legii wygląda nad wyraz efektownie - w każdym meczu strzela co najmniej jedną bramkę i jest najskuteczniejszym zespołem ekstraklasy. I to bez Marka Saganowskiego, którego problemy sercowe nadal czekają na wyjaśnienie i kontuzjowanego od początku rozgrywek Rafała Wolskiego.

Decyzja wojewody mazowieckiego o otworzeniu dolnej części tzw. Żylety nie przekonała tzw. kibiców do przerwania bojkotu i powrotu do stołu negocjacyjnego z władzami klubu. Te chyba już się pogodziły z faktem, że żadna argumenty nie trafią do łysych głów drugiej strony i do przyjścia na stadion za pośrednictwem apelu samych piłkarzy zachęcają raczej inny gatunek publiczności.

Legia Warszawa - Widzew Łódź, godz., 20:45

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!