fot fot

fot. Michał Tyrpa

Jako człowiek starej daty jedną nogą tkwiący w ś.p. epoce Gutenberga chciałbym niniejszym zapromować czytelnictwo.

Kiedy wreszcie wygrzebiemy się z przedświątecznych
porządków, podzielimy opłatkiem z najbliższymi, kiedy uda nam się pokonać stan
totalnego przejedzenia, odbędziemy długi spacer i na chwilę oderwiemy się od
telewizora... Kiedy już znajdziemy trochę czasu dla samych siebie...proponuję
sięgnąć po lekturę. Większość z nas ma swoje ulubione książki, do których co
jakiś czas wraca. Niech i mnie będzie wolno zasugerować parę tytułów.


Lojalnie jednak zaznaczam, że moje propozycje, to książki z gatunku „dla wszystkich i nie dla każdego”.
A zatem, do rzeczy:
„Na marmurowych skałach”
Ernsta J
ü
ngera
– baśniowa
przypowieść (ech, ta moja skłonność do metafor...) o zniszczeniu arkadyjskiej
Wielkiej Mariny przez hordy Nadleśniczego.


Jerzego Krzysztonia
trylogia „Obłęd”
. Oparte na
wspomnieniach z domu obłąkanych wnikliwe i dojrzałe literacko, studium popadania i wyjścia z choroby psychicznej.


„Narcyz i Złotousty” Hermana Hesse

. W warstwie fabularnej –
rozgrywająca się w realiach średniowiecza opowieść o przyjaźni niespokojnego
ducha-artysty i wagabundy z ascetycznym mnichem-intelektualistą. Jak to zwykle
u Hessego, znacznie więcej niż tylko świetne czytadło.


„Dar”
 
Vladimira Nabokova
. Ostatnia z rosyjskojęzycznych
powieści autora „Lolity”. Oparta na wątkach autobiograficznych powieść o życiu
zwykłego, trójjęzycznego chłopca z domu z wielką biblioteką. Zresztą gorąco
polecam wszystko, co wyszło spod pióra Nabokova.


„Trans-Atlantyk”
Witolda Gombrowicza
, do którego również
zawsze warto wracać. W warstwie językowej – olśniewające sarmackim rozmachem
wariacje na temat staropolszczyzny. W sferze ideowej - aktualny także dzisiaj
spór między „Ojczyzną” a „Synczyzną”...


Nie tylko feministkom polecam zaś „Niebezpieczne związki”
Pierre-Ambroise Choderlos de Laclosa
. Kongenialne tłumaczenie Boya samo w sobie
stanowi pomnik literatury. Niczego nie odbierając kreacjom Glenn Close (w roli
markizy) i Johna Malkovicha (jako wicehrabiego), głośny film Stephena Frearsa z
1988 r. jest tylko marnym cieniem osiemnastowiecznego arcydzieła powieści
epistolarnej.


Ażeby troszkę rozświetlić mroki duszy penetrowane przez pisarzy,
proponuję na koniec sięgnąć do poezji. Boże Narodzenie to czas, kiedy na powrót
odkrywamy w sobie dziecko. Żeby nie zabrakło nam owej wrażliwości, świeżości
spojrzenia i otwartości na innych, wraz ze świątecznymi życzeniami dedykuję
Czytelnikom Wiadomości24.pl wiersz ks. Jana Twardowskiego
„Modlitwa”


Pomódlmy się w noc betlejemską, w Noc Szczęśliwego
Rozwiązania

By wszystko nam się rozplątało, węzły, konflikty, powikłania



Oby się wszystkie trudne sprawy, porozkręcały jak supełki

Własne ambicje i urazy, zaczęły śmieszyć jak kukiełki



I oby w nas złośliwe jędze, pozamieniały się w owieczki

A w oczach mądre łzy stanęły, jak na choince barwnej świeczki



By anioł podarł każdy dramat, aż do rozdziału ostatniego

Kładąc na serce pogmatwane, jak na osiołka-kompres śniegu

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!