Były premier, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Leszek Miller odwiedził we wtorek, 21 lutego 2012 roku, Ostrowiec Świętokrzyski. W sali Biura Wystaw Artystycznych spotkał się z mieszkańcami miasta.

Leszek Miller został powitany przez szefa ostrowieckiej lewicy, Józefa Grabowskiego, a w spotkaniu wziął także udział Prezydent Miasta, Jarosław Wilczyński i Starosta Powiatu Ostrowieckiego, Zdzisław Kałamaga, który kiedyś zasiadał w ławach poselskich SLD.

Przewodniczący Miller przypomniał, iż pochodzi z Żyrardowa, który, podobnie jak Ostrowiec Świętokrzyski, rozwijał się wraz z wielkim zakładem przemysłowym, który w wyniku przemian gospodarczych w Polsce został zlikwidowany. Późniejszy premier polskiego rządu zdążył zdobyć w nim zawód elektryka.

- Ten zawód ma w naszym kraju pewne tradycje polityczne - żartował Miller. - Gdy od czasu do czasu spotykam się z Lechem Wałęsą, to mamy okazję podzielić się wspomnieniami i doświadczeniami...

Następnie Leszek Miller nawiązał do nie najlepszego politycznego początku roku 2012, co spowodowane zostało źle wdrażaną przez rządzących ustawy refundacyjnej, protestami młodego pokolenia przeciwko ACTA i przeszedł do tematu, który od jakiegoś czasu znajduje się w czołówce rozważań polityków, ekspertów i dziennikarzy, a mianowicie do planowanego przez rząd Donalda Tuska podniesienia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67. roku życia.

Premier zwracał się do Sojuszu z prośbą o wyrażenie zgody na przeprowadzenie tych zmian, które dla SLD są nie do przyjęcia. Partia Millera proponuje swój pomysł, który sprowadza się do skonstruowania systemu emerytalnego umożliwiającemu pracownikowi przejście na emeryturę po osiągnięciu określonego wieku albo bez względu na wiek, lecz pod warunkiem określonego stażu pracy, tak zwanych okresów składkowych. SLD proponuje 40 - letni staż pracy dla mężczyzn i 35 - letni dla kobiet. I wcale nie musiałaby to być praca ciągła, lecz łączny czas zatrudnienia.


Leszek Miller przypomniał, że sytuacja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zależy także od tempa wzrostu gospodarczego, liczby ludzi pracujących i płacących normalne, nie zaniżone składki emerytalne. - Szkoda, że szef rządu prezentuje tak wąski punkt widzenia ograniczony tylko do kwestii wieku, a inne problemy spycha z pola widzenia - powiedział w Ostrowcu przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Wydłużenie wieku emerytalnego spowoduje problemy dla młodych ludzi, którzy będą mieli jeszcze większe niż obecnie problemy z wejściem na rynek pracy, a pracownicy w wieku "dojrzałym" też nie są szczególnie chętnie zatrudniani przez pracodawców. Miller wyraził nadzieję, iż rządowy projekt nie wejdzie w życie, bo tylko Ruch Palikota zadeklarował gotowość poparcia go (SLD zebrał już 200 tysięcy podpisów w sprawie przeprowadzenie referendum emerytalnego).

Przewodniczący Klubu Parlamentarnego lewicy odniósł się do niedawnej wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka, że bardziej liczy na swoją i swojej rodziny zapobiegliwość niż na państwowe emerytury i do słów ministra finansów, Jacka Rostowskiego o tym, że chodzi o to, by czas od przejścia na emeryturę do zgonu był jak najkrótszy.

Leszek Miller przypomniał, iż w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych Sojusz Lewicy Demokratycznej doznał przygniatającej porażki. Klub poselski, któremu przewodniczy były premier rządu RP liczy zaledwie 26 członków i to wyznacza możliwości działania partii. - W Sejmie nie wystarczy mieć racji - konstatował Leszek Miller. - Tam trzeba mieć większość. A tej nawet przy hipotetycznym sojuszu z Ruchem Palikota SLD mieć nie będzie.

Nie będzie też wspomnianej i sugerowanej przez niektórych koalicji z ugrupowaniem Janusza Palikota. Leszek Miller potwierdził, iż 1 maja jego partia będzie z "ludem pracującym" na pochodzie, a nie na kongresie ruchu, który nie jest do końca rozpoznany i niesłusznie uważany za nowoczesną lewicę, tylko dlatego, że ma antyklerykalny charakter. SLD pod wodzą Leszka Millera ma być partią zajmującą się rzeczywistymi problemami obywatelami, a nie konfliktami wewnątrzpartyjnymi.


- Partia, która zajmuje się sama sobą nie jest nikomu do niczego potrzebna - stwierdził Leszek Miller. Nawiązał do okresu, gdy jego partyjni koledzy bardziej zajmowali się sobą, dzieląc się na młodych i starych, nowe twarze i opatrzone gęby, a nie problemami społecznymi. - Zapominali, iż partia polityczna nie jest ani organizacją młodzieżową, ani domem spokojnej starości. Dojrzała partia musi łączyć umiejętnie doświadczenie z energią i młodością - mówił Miller w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Były premier poinformował, że w Sojuszu lewicy Demokratycznej rozpoczęła się kampania sprawozdawczo - wyborcza, którą zwieńczy 28 kwietnia br. Kongres SLD. Leszek Miller już bez podpowiedzi "skrzydlatych stworów", czyli aniołów, zgłosi swoją kandydaturę na przewodniczącego partii. Wcześniej jednak, bo 4 marca, niejako w przeddzień Międzynarodowego Dnia Kobiet w warszawskiej Sali Kongresowej odbędzie się Sejmik Kobiet Lewicy, który poświęcony zostanie problemowi przemocy tej instytucjonalnej, jak i prywatnej.

Będzie to też doskonała okazja do prezentacji kobiet patrzących na świat przez pryzmat lewicowych wartości, których zdaniem Leszka Millera w naszym kraju jest bardzo dużo.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!