W plenerowym saloniku Empiku na Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym gościł w środę, 3 sierpnia 2011 roku, jeden z najwybitniejszym muzyków polskich, Leszek Możdżer. Powody jego wizyty były co najmniej dwa: sukces płyty "Komeda" i premiera filmu "Ostatnia wieczerza" Sylwestra Latkowskiego, do którego skomponował muzykę.

Muzyka na wymiar

Sylwester Latkowski w 2002 roku nakręcił dokument "Pub 700" poświęcony Leszkowi Możdżerowi. Nie do końca zadowolony z efektu końcowego muzyk zablokował na blisko rok emisję filmu, co spowodowało ochłodzenie wzajemnych relacji miedzy twórcami. "Ostatnia wieczerza", poświęcona gdańskiemu malarzowi, Maciejowi Świeszewskiemu, to efekt kolejnej ich współpracy. - Pracowało mi się przy tym filmie łatwo, gdyż reżyser obdarzył mnie stuprocentowym zaufaniem i dał całkowitą swobodę twórczą - wyznał Leszek Możdżer podczas spotkania w Kazimierzu Dolnym. - Poza tym pisanie muzyki do filmu dokumentalnego, który jest z założenia fotografią rzeczywistości różni się od komponowania ścieżki dźwiękowej do fabuły, gdzie trzeba manipulować emocjami widza. Tu chodzi o to, by jakoś skomentować obrazek.
Zdaniem Leszka Możdżera komponowanie muzyki filmowej to tworzenie "muzyki na wymiar". Najważniejszą decyzją jest ta dotycząca początku i końca grania, później należy określić charakter kompozycji i zmierzyć długość jej trwania. - Ale muzyka filmowa to także idealna przestrzeń do eksperymentowania - przyznał Możdżer w Café Empik.

"Komeda"

Krążek "Komeda" Leszka Możdżera od momentu premiery utrzymuje się na czołowej lokacie najchętniej kupowanych płyt w Polsce. Z tego powodu jeden z krytyków nazwał nawet pianistę "Dodą polskiej pianistyki". (- Doda to jest piękna kobieta, więc brzmi to jak komplement - skomentował to określenie muzyk). Aż trudno wyobrazić sobie, że ta rzeczywiście świetna płyta została nagrana zaledwie w dwa dni w domowym studiu artysty! Inicjator pomysłu, Paweł Potoroczyn, namawiał Leszka Możdżera do jej nagrania przez cztery lata.
- Muzyka Krzysztofa Komedy jest bardzo przestrzenna, pozwala się swobodnie wypowiedzieć - mówił pianista na spotkaniu w Kazimierzu Dolnym. - Te tematy nie są trudne, ale nasycone emocjami, a akurat mój czas był wtedy na tyle emocjonalnie bogaty, że udało mi się zawrzeć w tej muzyce wszystko to, co wtedy czułem. Być może dlatego ta płyta ma takie szerokie grono odbiorców?
Bo, zdaniem Leszka Możdżera, w muzyce tak naprawdę chodzi o pokazanie emocji. Artysta myśli o nagraniu płyty z utworami Bacha, ale chce to zrobić "po bożemu", z pełnym szacunkiem dla geniuszu mistrza Baroku i bogactwa jego spuścizny artystycznej, dlatego na ten krążek przyjdzie miłośnikom talentu Możdżera poczekać 3 - 4 lata.

Twórczość własna

- Kiedyś komponowałem więcej - przyznał Leszek Możdżer na festiwalu Dwa Brzegi. - Jednak ostatnio oczekiwania wobec mojej osoby spowodowały pewien zator. W pewnym momencie poczułem, że wiem, co mam następnego zrobić, bo nie chciałem się stać karykatura samego siebie, a zacząłem rozumieć, ze pewne rzeczy sprzedają się lepiej, że dziewczynom się podoba granie w górnym rejestrze... To wszystko odbierało mi uważność i szczerość wypowiedzi artystycznej.
Dlatego artysta postanowił na kilka lat zaprzestać komponowania (poza muzyką filmową), poznać siebie, zorientować się, co chce powiedzieć jako twórca. Zapowiedział jednak, że w przyszłym roku nagra płytę z autorskimi kompozycjami. Generalnie artysta po kilkuletnim "romansie" z tak zwanym show biznesem, kiedy koncertował w ogromnych salach przed kilkutysięczną widownią, także z muzykami zwanymi potocznie szarpidrutami, chce wrócić do korzeni. - Przekonałem się, że fortepian brzmi najlepiej, gdy gra się na nim piano lub mezzoforte - stwierdził w kazimierskim Empiku.

Samotność przy klawiaturze?

Odpowiadając na pytania młodych dziewczyn zgromadzonych w namiocie Empiku na festiwalu Dwa Brzegi, Leszek Możdżer przyznał, że nie ma ani żony ani dzieci. Nie obwinia jednak swojej kariery za samotność. - Jestem jej wdzięczny za to, że mogę grać, spotykać się ze słuchaczami, że moje ego ma się czym karmić - wyznał pianista. - Zdaję sobie sprawę, że utrzymanie i pielęgnowanie stałej relacji wymaga dużo pracy i wysiłku, więc postanowiłem się skupić na graniu na fortepianie, myśleniu o muzyce i podróżowaniu. I dodaje, że aby być w czymś dobrym, trzeba poświęcić coś innego. W jego życiu, póki co, muzyka wygrywa.

Dążenie do perfekcji

Jakkolwiek kokieteryjnie by to zabrzmiało, Leszek Możdżer ma stałą świadomość niedostatków swojej techniki w kontekście tego, co chciałby osiągnąć. Po większości koncertów nie jest z siebie zadowolony. Jednak tryb życia: duża ilość koncertów i związane z nimi przemieszczanie się z miejsca na miejsce uniemożliwia mu regularne ćwiczenie i doskonalenie gry na fortepianie. To działalność estradowa powoduje, iż jego warsztat wykonawczy jest w dobrym stanie. Każdą wolną chwilę wykorzystuje jednak wykorzystuje na "szukanie giętkości dłoni", bo wie, że to, co osiągnął nie jest mu dane raz i na zawsze. Ćwiczy też inne partie mięśni, na przykład mięśnie przykręgosłupowe, brzucha, przedramion, których dobra kondycja dla aktywnego muzyka jest niezbędna. - Od kiedy chodzę na siłownię lepiej gram na fortepianie, mam więcej siły, lepszą kondycję i brzmienie - stwierdził Leszek Możdżer.


Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!