Celem artykułów będzie odpowiedź na pytanie: "Jak to jest, że Litwini z Polakami nie mogą się dogadać? Zawsze potrafili. To jakiś nonsens".

Dyskryminacja, integracja, lituanizacja



Polska partia na Litwie - LLRA (Lietuvos Lenku Rinkimu Akcija) podkreśla dyskryminację i lituanizację Polaków na Litwie. Argumentuje to twierdząc, że lituanizują, zamykając szkoły Polskie, że dyskryminują promując nowe prawo edukacyjne . Tak samo jak dyskryminacją jest nakaz używania języka polskiego w urzędach oraz polskich nazw ulic i miast.

Co znaczy każdy z tych terminów?

Lituanizacja (litwinizacja) - proces przyswajania lub celowego stopniowego narzucania przez państwo litewskie litewskiego języka, litewskich obyczajów, kultury i wzorców w sztuce.
Dyskryminacja - (łac. discriminatio - "rozróżnianie"; czyt.: diskriminacjo) - często występująca forma wykluczenia społecznego, objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę (np. płeć, tożsamość seksualna, wiek, niepełnosprawność, religia lub przekonania czy pochodzenia etniczne lub rasowe).
Integracja - Ogólnie oznacza proces włączania (się) do zasadniczej części społeczeństwa różnorodnych, zwykle mniejszościowych grup społecznych takich, jak mniejszości narodowe, uchodźcy, emigranci i repatrianci, itp., i w konsekwencji uzyskanie możliwości, praw i usług dotychczas dostępnych tylko dla większości.

Lituanizacja


Przykład lituanizacji wyglądałby tak: Litwa zabrania jakichkolwiek znaków polskiej kultury, zamyka polskie radio, gazety, strony internetowe i nakazuje zamykać wszystkie polskie zespoły kulturalne. Zabrania mówić po polsku nawet w domu.

O zamykaniu szkół pisałem w pierwszej części. Przez jeden rok na Litwie liczba uczniów nowoprzychodzących do szkół zmniejszyła się o 24 tysiące. (Proporcjonalne w Polsce byłoby to 300 tys. uczniów mniej przez jeden rok) Szkoły są zamykane z tego powodu, a według LLRA to jest lituanizacja... nie za bardzo rozumiem te zarzuty.

W urzędach sytuacja wygląda tak: jeśli pracuje tam Polak i klient jest Polakiem, im między sobą nikt rozmawiać po polsku nie zabrania. Tak samo w sklepie, na ulicy, w domu itd.

A teraz o kulturze: Polacy na Litwie mają ponad 40 organizacji (Związek Polaków na Litwie, Polska Macierz Szkolna, Polski Teatr w Wilnie, Polska Galeria Artystyczna itd.), funkcjonują domy polskie, działają partie polityczne (AWPL i LPPL), pracują samorządy rejonowe, wydawana jest prasa polskojęzyczna ("Kurier Wileński", "Znad Wilii" "Tygodnik Wileńszczyzny" itd.), działa także program polski w radiu litewskim i w litewskiej telewizji, w Wilnie pracują korespondenci Telewizji "Polonia". Działa Wydawnictwo Polskie w Wilnie. Na Litwie funkcjonuje ponad 60 polskich zespołów artystycznych, oraz zespoły folklorystyczne, zespoły ludowe, zespoły etnograficzne.

Od 1989 roku działa Stowarzyszenie Naukowców Polaków Litwy, w 41 kościołach liturgia odbywa się w języku polskim. A do tego jeszcze około 100 szkół, około 50 przedszkoli... Więc polska kultura na Litwie może być i jak najbardziej jest podtrzymywana. Jeśli tylko Polak na Litwie chce utrzymywać swoją polskość, to może to robić, ma sto okazji na to i nikt mu tego nie zabroni.

Litwini nie zamknęli i nie zamierzają zamykać żadnej z organizacji lub zespołów kulturalnych, mając w głowie pomysł zmniejszenia zainteresowania polską kulturą. Odwrotnie - podtrzymują polską kulturę. Nawet na państwowym kanale LRT (w Polsce odpowiednikiem jest TVP), istnieje program "Album Polski".

Więc gdzie ta lituanizacja? Kolejny raz powtórzę się - byłoby bardzo miło usłyszeć nie tylko "Litwa robi/dyskryminuje/zamyka", ale też jakieś argumenty, lub szersze wyjaśnienie problemu ze strony oskarżających.

Dyskryminacja



Przykład dyskryminacji wyglądałby tak: w urzędzie na Litwie Polak obsługiwany jako ostatni tylko dlatego, bo jest Polakiem.

Mówiono, że Polaków na Litwie mocno dyskryminuje nowe prawo edukacyjne. O nim też już pisałem ( http://www.wiadomosci24.pl/artykul/litwa_polska_druga_strona_medalu_czy_moze_byc_lepiej_cz_2_203238.html ) wcześniej. Podam taki przykład. Według polskich polityków z Litwy, jeśli w miejscowości gdzie mieszka 75 proc. Polaków i 15 proc. Litwinów będzie otwierana szkoła litewska - to jest dyskryminacja Polaków. Tylko, że jeśli będzie otwierana szkoła polska, a Litwini dalej nie będą mieli gdzie uczyć się w języku narodowym, to według nich równość i braterstwo będzie kwitnąć jak najmocniej.

Wygląda na to, że w takim przypadku to Litwini, którzy są mniejszością, byłyby dyskryminowani w swoim kraju. Niektórzy z polityków o plusach nowego prawa edukacyjnego nawet nie chcą słyszeć, tylko wkoło powtarzają swoją piosenkę, jak zwykle nie podając normalnych argumentów dla czytelników lub słuchaczy.

Kolejny przykład to dwujęzyczność w urzędach. Według LLRA jeśli takie napisy będą zdejmowane, to polska mniejszość narodowa będzie dyskryminowana. Czy według nich istnienie takich napisów nie jest dyskryminacją rosyjskiej lub białoruskiej mniejszości narodowej? Jeśli jedna mniejszość narodowa, w tym przypadku polska, dostaje jakieś przywileje, to automatycznie inna mniejszość narodowa jest dyskryminowana. Wygląda na to że LLRA widzi rzeczy wtedy kiedy trzeba i tylko te, które trzeba.

Jeśli chodzi o zwrot ziemi sugeruję Państwu fragment z wywiadu z "angora.pl" ( http://www.trybunalscy.pl/node/2272 ) dr Jana Ciechanowicza, Polaka, obywatela Litwy. Jest on wykładowcą języków obcych i filozofii na uczelniach Polski i Litwy. W latach 1989 - 1990 był członkiem Rady Najwyższej ZSRR, był polskim politykiem na Litwie, współzałożycielem Związku Polaków na Litwie, Uniwersytetu Polskiego w Wilnie, Fundacji Kultury Polskiej na Litwie.
Więc Pan, który zna się na litewskich realiach.

"Powiada się, że władze litewskie nie zwracają ziem polskim rolnikom. Tysiącom rodzin ziemie zwrócono, albo wypłacono wysokie rekompensaty pieniężne. Z drugiej strony, władzę w rejonie solecznickim i wileńskim sprawują sami Polacy, w znacznej mierze wywodzący się z komunistycznej polsko-sowieckiej nomenklatury. To do ich kompetencji należy zwrot ziemi rolnikom. Wielu z nich kosztem biedniejszych rodaków zostało milionerami."

Integracja



Przykład integracji wyglądałby tak: Polak uczy się litewskiego języka, żeby mógł czynnie uczestniczyć w społecznym życiu, w urzędach wypełniać dokumenty, w sklepie kupić towar, w końcu pogadać z sąsiadem, w tym samym czasie utrzymując swoją polskość.

Również przedstawiam fragment z wywiadu z panią Jolantą Tambor - profesor, doktor nauk humanistycznych, wykładowcą na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, założycielką i wicedyrektor Szkoły Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego. Prowadziła badania naukowe nad tożsamością i identyfikacją etniczną, dialektami polskimi, językiem artystycznym, stereotypami etnicznymi i narodowościowymi. Wykładała m.in. na uniwersytetach w Kanadzie, Niemczech, Włoszech, na Łotwie, Ukrainie, także na wydziałach polonistycznych Uniwersytetu Wileńskiego oraz Uniwersytetu Pedagogicznego. Tu pani mówi o Polakach w Czechach i ich integracji z miejscowym społeczeństwem.

"Dzisiaj coraz częściej jest tak, że rodzice wysyłają dzieci do czeskich szkół, niezależnie od tego, który z rodziców jest Polakiem. Twierdzą, że dzieci mają wówczas lepszy start życiowy. Skoro są obywatelami Republiki Czeskiej, to zdecydowanie jest im potem łatwiej w życiu. (...) I to nie jest tak, że oni wyrzekają się polskości. Odrodzenie narodowościowe jest tam bardzo silne. (...) Nie ma potrzeby, aby kształcenie matematyczne, biologiczne, chemiczne koniecznie odbywało się w języku polskim, a nie w języku kraju, którego jest się obywatelem." http://witalismasenas.wordpress.com/category/spoleczenstwo/

Więc integrować się w innych państwach polska mniejszość chce i chętnie to robi, w tym samym momencie utrzymując polskość. W tym momencie wygląda na to, że na Litwie politycy polskiej partii LLRA robią wszystko żeby tak się nie stało. Tym bardziej nie do zrozumienia jest ich staranie się by pokazać nie istniejącą dyskryminację, lub tym bardziej lituanizację polskiej mniejszości narodowej przed całym światem.

Można dodać fragment z listu litewskiego MSZ do LLS (Związek Polaków na Litwie) z kolejnym zaproszeniem dla litewskich Polaków do otwartego dialogu i upewnieniem, że zawsze będą pytali o sposób w jaki mniejszość narodowa mogłaby lepiej pielęgnować swój język, kulturę i obyczaje, status społeczny i ekonomiczny:

- Chcę zwrócić uwagę na fakt, że nikt z dowolnej organizacji międzynarodowej lub sądu międzynarodowego nie stwierdził, że Litwa naruszyła którekolwiek z zobowiązań międzynarodowych" - mówi minister spraw zagranicznych, Audronis Ażubalis.

Jak Państwo widzą, nie tylko Litwini, ale również polscy intelektualiści zgodzą się z tym, że na Litwie Polacy nie są dyskryminowani, tym bardziej nie ma powodu twierdzić że istnieje ślady lituanizacji. Również nie słyszymy wielkich, a nawet żadnych, spraw z sądów nie tylko litewskich, ale również międzynarodowych.

Litewskie władze nie twierdzą, że wszystko jest na 100 proc. dobrze i mówią, że są gotowe pracować, żeby było lepiej. Więc dlaczego wciąż słyszymy skargi wobec Litwy? Gdzie są przyczyny tej "niedobrej" sytuacji? Odpowiedź z "drugiej strony medalu" - w następnym artykule.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!