Samowolne działania, niewykonywanie poleceń służbowych oraz brak planowania i przewidywania zagrożeń w odniesieniu do organizowanych w mieście imprez masowych - to kilka z powodów odwołania Pawła Lipskiego z funkcji komendanta straży miejskiej w Łodzi.

W ubiegły czwartek Tomasz Sadzyński, pełniący funkcję prezydenta Łodzi poinformował o odwołaniu Pawła Lipskiego ze stanowiska komendanta straży miejskiej w Łodzi. Trzy lata temu zastąpił on zwolnionego wówczas legendarnego już komendanta Sławomira Seligę.

Seliga został zwolniony m.in. ponieważ wyszło na jaw, że strażnicy miejscy remontowali w godzinach pracy dom zastępcy komendanta. Sam komendant natomiast pisał anonimowo pozytywne opinie o funkcjonowaniu podległej mu formacji. Paweł Lipski miał być lekiem na poprawę wizerunku strażników w Łodzi.

Jedną z decyzji, która odbiła się szerokim echem był zakup specjalnej ciężarówki, która miała pomóc w walce z "pudlarzami" (nielegalnie handlujący towarem z kartowych pudeł - przyp. autora). Strażnicy mieli rekwirować towar i przewozić go tym samochodem. Druga decyzja dotyczyła zakupu nowych radiowozów, które można powiedzieć, posiadały ekstra wyposażenie.

Ale czym tak naprawdę naraził się Lipski? Prezydent Sadzyński mówi, że powodów odwołania było kilka: brak stosownych działań straży miejskiej w zakresie rozwiązywania problemów, na które jest uzasadnione zapotrzebowanie społeczne (np. dopalacze), mało skuteczne działania podejmowane przez straż miejską (reprezentowanie stanowiska, że straż miejska nie ma możliwości prowadzenia skutecznych działań, w zakresie bezpieczeństwa i porządku publicznego), niewykonywanie poleceń służbowych dot. podjęcia ustalonych działań m.in. w zakresie nielegalnego handlu czy niewłaściwego parkowania samochodów - konieczność upominania w tym zakresie, brak operatywności i inicjatywy by wypracować takie działania, które poprawią bezpieczeństwo w mieście, brak planowania i przewidywania zagrożeń chociażby w odniesieniu do organizowanych w mieście imprez masowych (propozycja stosowania ograniczeń, które zmniejszą potrzebę większego zaangażowania ze strony straży miejskiej).

Wśród argumentów znalazły się też: brak nadzoru nad prawidłowym wypełnianiem zadań przez funkcjonariuszy straży miejskiej (prawidłowość, legalność) oraz tolerowanie i popieranie arogancji służb w stosunku do mieszkańców miasta, brak współpracy z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa UMŁ w zakresie bezpieczeństwa i porządku publicznego w mieście, arogancja w kontaktach z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa UMŁ - komórką organizacyjną UMŁ nadzorującą działalność Straży Miejskiej, przekroczenie kompetencji nadanych zarządzeniami Prezydenta Miasta Łodzi (samowolne działanie).

Jeżeli chodzi o zarzut braku nadzoru nad prawidłowym wypełnianiem zadań przez funkcjonariuszy straży miejskiej oraz tolerowanie i popieranie arogancji służb w stosunku do mieszkańców miasta, przywołać można przykład łodzianina Marcina Kryski, którego strażnicy zakuli w kajdanki i oskarżyli o znieważenie za to, że fotografował źle parkujących funkcjonariuszy.

Brak kontroli nad respektowaniem zakazów wjazdów na niektóre ulice poruszali też uczestnicy konsultacji społecznych, dotyczących organizacji ruchu w mieście. Od 1 lipca obowiązki komendanta pełnić będzie Jarosław Orszulak, dotychczasowy zastępca komendanta straży miejskiej w Łodzi.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!