Niemal straciłem nadzieję na spotkanie ludzi dobrej woli. To znaczy takich, którzy swoim zachowaniem przywróciliby mi zachwianą nadzieję i wiarę - nadzieję, na lepsze jutro, a wiarę, w ludzi. Nie musiałem długo czekać.

Wydarzenia, jakie zachodziły w mającym się ku końcowi, bieżącym roku, nie nastrajały optymistycznie. W swoich - dziennikarza obywatelskiego - materiałach nie mógłbym znaleźć tekstów, które by pozytywnie podbudowywały czytelnika. Co niektórzy zaszufladkowali mnie do kategorii czarnowidztwa. Czy ty coś dobrego wokół siebie kiedykolwiek zauważyłeś? - pytali. No i muszę przyznać, że nie mogłem im odpowiedzieć twierdząco. Byłem zdegustowany. Sam siebie, niejednokrotnie pytałem, czy rzeczywiście jest aż tak źle, czy ja najzwyczajniej w świecie stałem się ofiarą depresji? Niemal straciłem nadzieję na spotkanie ludzi dobrej woli. To znaczy takich, którzy swoim zachowaniem przywrócili by mi, zachwianą nadzieję i wiarę - nadzieję, na lepsze jutro, a wiarę, w ludzi.

Jak się okazało wystarczyło pójście do naszej przychodni „Na Bukowym” po uzupełnienie medykamentów, bez których – jak twierdzą specjaliści - trudno byłoby utrzymać się przy życiu. Olśnienie nastąpiło podczas czekania w kolejce. W pewnym momencie dotarło do mnie, że ja tutaj nie czuję się obco i nie wyczuwam oschłości, ani - jak często się spotyka - traktowania przez pielęgniarki z góry. Mój lekarz rodzinny w czasie wizyty rozmawia ze mną jak byśmy od dawna byli kumplami. Nie czuję się przy nim skrępowany. No i co najważniejsze, jak do tej pory, z jego pomocą „wylizuję się” z każdej dolegliwości.

Pewnie byście chcieli zobaczyć, jak wyglądają ludzie, którzy uprzytomnili mi, że ci zza lady są w stanie nadawać, na tych samych częstotliwościach, co ci sprzed. Wierzcie mi, to są ludzie, do złudzenia podobni do nas - tylko? Tylko to „tylko”. I nic więcej.

Radiesteci, czy też różdżkarze, na pewno by zaraz dobrą atmosferę w Przychodni „Na Bukowym” w Szczecinie przypisali pozytywnej energii miejsca, a nie ludziom. Ja jednak wolę mieć słabość do ludzi, niż do miejsc. Choć muszę się przyznać, że zwątpienie trochę mnie ogarnia. Bo kiedy mój rodzinny
lekarz wypoczywał, trafiłem, w zastępstwie na panią doktor. I wyobraźcie sobie, też była bardzo miła i wyrozumiała, nad podziw. Wielu już mnie zna i wie dobrze, że w kontaktach ze mną, aby zachować, stoicki spokój trzeba mieć żelazne nerwy.

Powiadają że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ale miło jest i tę jedną zobaczyć po zimie. Zastanawiam się trochę nad czymś innym. Zastanawiam się, czy to - w ogóle - jest jaskółka, czy ostatni Mohikanie?. Wpatrując się i wsłuchując w atmosferę, jaką wytwarzają nasi wybrańcy z Wiejskiej, trzeba powiedzieć: Nie ważne czym to jest - ważne że jest i tym należy się cieszyć.

A jak wyglądają Ci zwyczajni, niezwyczajni? Popatrzcie na załączone zdjęcia. A może to są Ci o których wspominał w swoim „Dziwnym świecie” pan Czesław - Ludzie Dobrej Woli?

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!