Antoni Macierewicz napisał list do marszałek Ewy Kopacz, w którym poprosił o sprawdzenie przyczyn problemów technicznych podczas prac jest zespołu. Sam o nich pisze, jako "wydarzeniach określanych publicznie jako sabotaż".

Wczorajszy dzień dla zespołu Antoniego Macierewicza miał być jednym z najważniejszych. Eksperci z USA mieli przedstawić naukowe dowody na to, że przyczyną katastrofy nie było zderzenie z brzozą.

Komisja planowała się połączyć ze swoimi ekspertami - profesorami: Kazimierzem Nowaczykiem oraz Wiesławem Biniendą, za pomocą telemostu. Niestety pojawiły się problemy technicznie (był głos, ale nie było obrazu, co znacznie utrudniło zrozumienie naukowych wywodów ekspertów).

W tej sprawie Macierewicz napisał list do marszałek Kopacz, w którym powyższe zakłócenia nazwał sabotażem. Zapewnił, że urządzenia były wcześniej wielokrotnie sprawdzane i nie było żadnych problemów. Dlaczego, jego komisja padła ofiarą takich działań? Według Macierewicza odpowiedź jest prosta; ponieważ jako pierwsza chciała przedstawić jedyną dostępną analizę naukową przyczyn katastrofy.

"Pragnę też wskazać, że dzisiejsze posiedzenie ze względu na jego międzynarodowy wymiar dobitnie wskazało na kłopoty na jakie natrafia w Polsce dążenie do obiektywnego badania przebiegu i przyczyn katastrofy Tu-154M"- czytamy w liście.

Macierewicz domaga się wyjaśnienia sprawy.


Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!