Nie rozumiem dlaczego prawo zabrania dorosłym ludziom decydować o swoim zdrowiu, o swoim życiu. Jeśli potrafią ćpać, wdychać, wąchać na własną odpowiedzialność i na własny koszt, niech to robią. Ich życie, ich sprawa.

Niech tylko nie wzywają pogotowia, gdy przedawkują, nie zajmują łóżek na detoksie, nie zasypiają z zapalonym petem, narażając innych. Niech nie żerują na emocjach bliskich, często bezsilnych wobec zagrożenia, wobec staczania się... syna, córki, znajomego.

Niech będą za siebie odpowiedzialni do końca...

O tym, że marihuana jest także groźnym narkotykiem informuje społeczeństwo rząd i organizacje społeczne. Za pieniądze podatników podejmowane są akcje informacyjne głównie w środowiskach młodzieży, najbardziej skłonnej do sięgania po "zakazany owoc".

Tę opinię próbują zdyskredytować zwolennicy legalizacji marihuany, zrzeszeni w ruchu Wolne Konopie. W swojej działalności usiłują nakłonić rząd do zmiany ustaw o narkotykach, nawołując do organizowania manifestacji i zwracania na siebie uwagi mediów przez paraliżowanie komunikacji w mieście.

Temu celowi ma służyć cykl marszów organizowanych w różnych miastach kraju. Na stronie ruchu Wolne Konopie wydrukowano nawet zwięzłą instrukcję organizacji przemarszu.

Dzisiaj, 2 października, zwolennicy legalizacji przeszli ulicami Wrocławia. W Marszu Wyzwolenia Konopi widać było twarze młodych ludzi. Nieśli różne transparenty. Jeden mnie zaciekawił.

Kto wam powiedział, że konopie są złe?

No, faktycznie. Ile wiemy my, statystyczni obywatele, o narkotykach twardych, czy miękkich,
o ich działaniu na organizm, o zagrożeniu uzależnieniem. Pewnie tyle, co nic, albo docierają do nas tylko te ostateczne informacje, kiedy śmierć z przedawkowania narkotyków, czy leków zabierze kogoś znanego.

Marihuanę zalicza się do narkotyków. W Polsce jest zakazana, zarówno uprawa, import, jak i posiadanie oraz rozprowadzanie. Zwolennicy legalizacji marihuany uważają przepisy ustawy
za restrykcyjne i domagają się zrównania "statusu alkoholu, konopi i papierosów".

"Celem manifestacji (do przeczytania na stronie ruchu), nie jest namawianie do palenia, lecz pokazanie panującej wśród elit rządzących hipokryzji, oraz faktu, że palacze marihuany są przyjaznymi ludźmi z poczuciem humoru, których nie trzeba się bać, a którzy za swój świadomy wybór wtrącani są do więzień i traktowani jak przestępcy. Chcemy, aby społeczeństwo zaakceptowało i respektowało prawo do używania i hodowli konopi."

Stare powiedzeniu mówi, że nic nie szkodzi i wszystko szkodzi. Zależy to od spożytej ilości.

Świat podzielił się w sposobie traktowania marihuany. Od zakazów podlegających karze w państwach postkomunistycznych i Skandynawii, po zezwolenie na posiadanie ograniczonych ilości (3-10 g) w niektórych stanach USA, Niemczech, Włoszech. W Holandii legalnie sprzedawane są "ciasteczka" w tzw. coffee shopach z limitem do 5 gramów i konsumpcją na miejscu.

W ustawie "O przeciwdziałaniu narkomanii" czytamy, że "narkomania to stałe lub okresowe używanie w celach innych niż medyczne środków odurzających lub substancji psychotropowych [...] Art. 3 . 11.

W wielu źródłach można przeczytać o leczniczym zastosowaniu preparatów uzyskanych na bazie konopi, stosowanych, m.in. w leczeniu stwardnienia rozsianego.

Ale zastanawiam się, w jakim celu sięgają po te "środki lecznicze" młodzi, z wyglądu zdrowi i sprawni ludzie? Czy sama młodość nie jest wystarczająco "psychoaktywna"?

Pewnie znawcy tematu zarzucą mnie przykładami pozytywnego oddziaływania na ich organizm, ale kiedy czytam o skutkach ubocznych, które nie politycy, ustawodawcy, ale naukowcy przebadali i jest wśród nich "zmienione poczucie czasu i przestrzeni", "upośledzenie pamięci", "osłabienie koncentracji" czy "zaburzona percepcja" - to dążenie do zrównania statusu alkoholu i konopi nie wydaje się takie oczywiste.

Pijanego każdy rozpozna i (oby!) np. pracodawca w porę odsunie od stanowiska pracy. Nie pozwoli siąść za kółkiem autobusu czy prowadzić pociągu. Czy ktoś mi zagwarantuje, że tak będzie w przypadku osób, które sterują swoim samopoczuciem nie mózgiem lecz produktami konopi?

Jak napisałam na wstępie wolność osobistego decydowania o swoim życiu jest dla mnie wartością nadrzędną i znam wiele osób myślących podobnie.

Ale nie zapominajmy o tym, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek.


Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!