Kiedy rozpoczyna się kampania wyborcza, stajemy się marionetkami zawieszonymi na sznurkach, których końce spoczywają w palcach specjalistów od brudnego PR-u.

Ambrose Bierce, amerykański dziennikarz, pisarz i satyryk, twierdził: "Głosowanie to instrument i symbol władzy wolnego człowieka, dzięki któremu robi on z siebie głupca, a ze swojego kraju ruinę." Trudno mi odmówić mu racji, kiedy analizuję motywy działania wyborców.

Obietnice do lamusa


Niestety, nie da się ukryć, że przeciwnicy panującej nam miłościwie partii mogą przytoczyć argumenty świadczące na jej niekorzyść. Piszę "niestety", bo nie jest to powód do radości dla szarego obywatela, który życzyłby sobie sprawnego kierowania państwową nawą i byłby rad, mogąc zaufać sternikowi. Nie jest przecież samobójcą i nie pragnie zakończyć rejsu na podobieństwo pasażerów "Titanica"...

Kolejne ekipy usilnie pracowały nad tym, by zaufanie zawieść, więc mogłoby się wydawać, że ów zwykły obywatel zacznie w końcu przyjmować deklaracje polityków tak, jak na to zasługują - z ogromną dozą nieufności. Wszak już starożytni wiedzieli, że zaufanie okazane wiarołomcy pozwala mu wyrządzać szkody.

Tak się jednak składa, że jesteśmy narodem o dziecięcej wręcz naiwności i uporze, co znalazło wyraz w przysłowiu: Mądry Polak po szkodzie. Nie wystarczą nam zapewnienia, że ogień parzy - musimy wsadzić rękę do ogniska, żeby się o tym osobiście przekonać. A kiedy już z palców znikną pęcherze, pchamy je do kominka. Zgrabnie to ujął mistrz Jan z Czarnolasu: Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Jednak sparzyliśmy się już tyle razy, że powoli zaczyna do nas docierać smutna prawda - nie warto dokonywać wyboru, kierując się obiecankami partyjnych guru. Potrzebujemy nowego kryterium. W sytuacji, kiedy bodaj wszyscy liczący się w wyborczym wyścigu politycy mieli okazję w mniej lub bardziej odległej przeszłości wykazać się skutecznością działania, najbardziej wiarygodnym wyznacznikiem powinny być ich dokonania. Chcesz zachować lub przejąć władzę? Przekonaj nas, że dobrze ją sprawowałeś! Zbyt piękne, by było prawdziwe...

Mniejsze zło


Barwne słupki, ukazujące poziom poparcia dla rządu i opozycji, nie są dla mnie wiarygodnym obrazem społecznych nastrojów. Wiedzę na ten temat czerpię z obserwacji - przysłuchuję się rozmowom prowadzonym w tramwaju, ośrodku zdrowia czy sklepie, wczytuję się w ambitne dyskusje i pospolite pyskówki internautów.

Wspólnym mianownikiem większości z nich jest wysoki poziom agresji i ślepa wiara w popierane przez mówiącego ugrupowanie. Do rzadkości należą wypowiedzi, których autor stara się merytorycznie uzasadnić swoje uwielbienie dla tego czy innego idola. Twardo i nieustępliwie trzymamy się wpojonego nam przez media modelu czarnego PR-u, przy czym kartą przetargową stają się nie tylko "błędy i wypaczenia" partii, ale również sprawność intelektualna i fizyczna, wygląd oraz genealogia ich przywódców. Budzi się w nas barokowa sarmacka dusza i gniewnie potrząsamy szabelką ku uciesze specjalistów od black magic.

Trudno wytłumaczyć się z własnych mylnych decyzji, nieudolności, niedotrzymanych obietnic, politycznych kłamstw, udziału w aferach. Trudno wykazać się niepodważalnymi sukcesami. Jak na razie nie udało się to chyba żadnemu rządowi. Znacznie łatwiej - zdyskredytować przeciwnika i pozostawić mu wysiłek udowadniania, że nie jest wielbłądem. Najczęściej stosowanymi w tym celu narzędziami są: smear campaign (oszczercza kampania, oparta na półprawdach, kłamstwach i insynuacjach), character assassination (niszczenie reputacji polityka z zamiarem spowodowania jego "politycznej śmierci") i labeling (przyklejenie piętnującej etykietki, prowadzące zazwyczaj do przypisywania ofierze tego zabiegu kolejnych negatywnych cech zgodnie z tzw. efektem Golema). A potem można spokojnie piąć się w rankingach po trupach rywali...

Jeśli ulegniemy tym manipulacjom, na polskiej scenie politycznej nic się nie zmieni. Nie zmusimy przywódców partyjnych do wzięcia odpowiedzialności za losy kraju - ich jedyną troską będzie zgromadzenie arsenału plotek, oszczerstw i fałszywych pogłosek niezbędnych do pokonania kontrkandydatów. Ciemny lud to kupi...

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!