Cmentarz ofiar masakry w Srebrenicy Cmentarz ofiar masakry w Srebrenicy

Cmentarz ofiar masakry w Srebrenicy. (© Michael Büker/Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0/WikiCommons)

Kiedy w zeszłym roku, w poczuciu braku sprawiedliwości, opisywałem tragiczne wydarzenia sprzed blisko 16 lat, nie przypuszczałem, że już rok później będę mógł napisać: sprawiedliwość triumfuje.

Na naszych oczach rozgrywa się kolejny, być może ostatni już rozdział tragicznej historii bośniackich muzułmanów, bestialsko pomordowanych podczas masakry w Srebrenicy. Dwa wydarzenia sprawiły, że rok 2011 można nazwać przełomowym dla wszystkich, którzy od 16 lat dążyli do ukarania winowajców największej w powojennej historii kontynentu europejskiego zbrodni przeciwko ludzkości.

Poranek w Lazarevie

Jest 26 maja 2011 roku, wczesne godziny poranne. W spokojnej serbskiej wiosce Lazarevo, położonej ok. 80 km na północ od Belgradu, większość mieszkańców pogrążona jest jeszcze w głębokim śnie. Do wioski wjeżdżają cztery samochody terenowe. Każdy zatrzymuje się przy innym domu. W jednym z nich największy powojenny zbrodniarz Europy właśnie wybiera się na poranny spacer. Przez drzwi wdziera się kilku zamaskowanych oficerów serbskich służb specjalnych. Zaskoczony - nie stawia oporu, zostaje powalony na podłogę, potwierdza swoją tożsamość i oddaje dwa pistolety, które zawsze nosi przy sobie.

Przeczytaj także: To już 15 lat od masakry w Srebrenicy


Tak aresztowano Ratko Mladica, sprawcę masakry w Srebrenicy. Dzień jego zatrzymania był dniem wielkiej radości dla rodzin tysięcy ofiar jego zbrodniczej działalności. "Rzeźnika z Bałkanów", bo taki przydomek zyskał sobie Mladic, wreszcie dosięgła ręka sprawiedliwości.

Niezwykle żmudna i skomplikowana będzie batalia przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii o udowodnienie okrutnych zbrodni Ratko Mladica. Są one bezsporne, jednak jak pokazuje historia procesów serbskich zbrodniarzy, wykazanie ich win - wobec licznych zabiegów i kruczków prawnych stosowanych przez oskarżonych i ich obrońców - będzie niezwykle trudnym zadaniem dla haskich prokuratorów. Najważniejsze jednak, że Ratko Mladic będzie osądzony podług praw, których odmawiał swoim ofiarom.

Dutchbat
"Państwo holenderskie jest odpowiedzialne za śmierć trzech muzułmanów po upadku Srebrenicy" taki komunikat pojawił się 5 lipca 2011 roku na stronie internetowej Sądu Najwyższego Królestwa Holandii. Po 16 latach uznano winę holenderskich żołnierzy, którzy w ramach tzw. "Dutchbatu" (holenderski batalion) mieli chronić wyznaczoną przez ONZ wokół Srebrenicy strefę bezpieczeństwa. Strefa ta w czasie krwawej wojny domowej w Bośni i Hercegowinie stała się celem podróży tysięcy bośniackich muzułmanów, którzy w obawie przed prześladowaniami i okropnościami wojny znaleźli tam - jak się wówczas wydawało - enklawę, nad bezpieczeństwem której czuwać miały Narody Zjednoczone.

16 kwietnia 2002 roku, Holenderski Instytut Dokumentacji Wojny opublikował raport, w którym stwierdził, że działania Dutchbatu podczas wydarzeń w Srebrenicy w 1995 roku, były "współpracą przy czystkach etnicznych". Pokłosiem raportu, który wstrząsnął wówczas Królestwem Niderlandów, byłą dymisja rządu Wima Koka oraz dowódcy wojsk lądowych Holandii generała van Baala.

Holenderski wymiar sprawiedliwości przez kolejne lata całkiem inaczej podchodził do kwestii współodpowiedzialności holenderskich żołnierzy za srebrenicką tragedię, oddalając kolejne pozwy rodzin jej ofiar, a swoją decyzję motywując tym, że państwo holenderskie nie może brać odpowiedzialności za działania żołnierzy sił pokojowych ONZ.

Od jednego z takich wyroków, który zapadł w 2008 roku, odwołali się członkowie rodzin ofiar tragedii - Hasan Nuhanowic - tłumacz pracujący dla Sił Ochrony ONZ (UNPROFOR), który w masakrze stracił brata i ojca - oraz krewni Rizo Mustaficia - elektryka również pracującego dla Dutchbatu i wydanego przez holenderskich żołnierzy serbskiemu wojsku na pewną śmierć.

Sąd Najwyższy Holandii wydał bezprecedensowy wyrok, na mocy którego bliscy trzech muzułmanów zgładzonych przez Serbów w 1995, niejako za przyzwoleniem sił ONZ, będą mogli starać się o odszkodowania od holenderskiego skarbu państwa.
Tegoroczny wyrok holenderskiego Sądu Najwyższego może otworzyć drogę dla roszczeń odszkodowawczych innych ofiar srebrenickiej masakry oraz ich rodzin, które od lat próbują udowodnić, że tragedia nigdy nie miałaby miejsca, gdyby nie haniebna postawa żołnierzy Dutchbatu.

"Do tej pory państwa zachowywały się tak, jakby ich siły pokojowe działały z immunitetem absolutnym." - powiedział po ogłoszeniu werdyktu holenderskiego sądu dyrektor Amnesty International ds. prawa i polityki Michael Bochenek i jak dodał - "Decyzja ta ustala, że żadne międzynarodowe siły rozjemcze nie mogą uniknąć odpowiedzialności za przestępstwa popełnione w świetle prawa międzynarodowego".

Triumf

Nic nie zwróci życia ofiarom największego po II wojnie światowej ludobójstwa w Europie. Już nigdy nie poznamy nazwisk tysięcy bośniackich muzułmanów pomordowanych w Srebrenicy i pochowanych w zbiorowych mogiłach. Ich rodziny nie odnajdą grobów swoich bliskich. Życie jednak powoli dopisuje zakończenie tej tragicznej historii. I dziś - w kolejną rocznicę tragicznych wydarzeń sprzed 16 lat - można wreszcie powiedzieć, że choć późno, to jednak sprawiedliwość triumfuje.

Przeczytaj dokumenty dotyczące masakry w Srebrenicy:


Raport ONZ "Fall of Srebrenica", 1999Akt oskarżenia Ratko Mladica, 2011Wyrok Sądu Najwyższego Holandii z dnia 5 lipca 2011 roku

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!