Zwycięstwo po pięciosetowym pojedynku ze Słowacją zapewniło naszym siatkarzom udział w półfinale mistrzostw Europy. Po dwudziestu sześciu latach Polacy ponownie staną przed szansą walki o medale.

Po thrillerze z Hiszpanią, zakończonym happy endem, nasi zawodnicy po raz kolejny zafundowali kibicom dreszczowiec. Pierwszy przegrany set od razu budził skojarzenia z wczorajszym meczem, który biało-czerwoni rozpoczęli równie niemrawo, jak pojedynek ze Słowakami. Następne dwie partie zakończyły się jednak zgodnie z planem i wydawało się, że tym razem nie będzie tak nerwowo. Niestety – w czwartej partii nasi siatkarze pozwolili znacznie odskoczyć przeciwnikom i nie byli już w stanie zniwelować tej straty.

Wypracowane z trudem zwycięstwo zapewniło jednak biało-czerwonym awans do najlepszej „czwórki” turnieju. Plan minimum został zrealizowany, jednak, jak mówi przysłowie, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Niemrawy początek

Na początku pierwszej partii wyglądało na to, że po słabszym występie w meczu z aktualnymi jeszcze mistrzami Europy, Bartosz Kurek znów przejmie na siebie ciężar zdobywania punktów. Podbijanie jego ataków przychodziło Słowakom z ogromnym trudem. Biało-czerwoni mieli jednak problemy z kończeniem pierwszych akcji, co ułatwiło rywalom wyjście na dwupunktowe prowadzenie. Polacy popełnili kilka błędów, zdarzyło się nawet stracić punkt po tym, jak sędzia dopatrzył się błędu ustawienia. A Słowacy z każdą chwilą atakowali coraz swobodniej. W tej sytuacji Paweł Zagumny zaczął częściej wystawiać piłki do środkowych, co jednak nie przyniosło rezultatu. Grający w Pluslidze Michal Masny, który dzięki temu świetnie zna naszych siatkarzy, doskonale wiedział, gdzie posyłać piłki, by omijać polski blok. Pierwszego seta zwyciężyli nasi rywale 25:21.

Przebudzenie Kurka

Drugiego seta biało-czerwoni rozpoczęli od prowadzenia 3:0, a wszystkie punkty zdobyli dzięki skutecznej grze blokiem. Rywale zdołali błyskawicznie odrobić straty, a w naszym zespole, pracującym do tej pory jak świetnie naoliwiona maszyna, coś się nagle zacięło. Na szczęście „przebudził się” Kurek i Polacy mozolnie odbudowali przewagę (12:8). Nie była ona jednak na tyle bezpieczna, by pozwolić sobie na grę punkt za punkt. Po atakach naszego 21-letniego przyjmującego oraz błędach rywali, szczególnie w polu zagrywki, prowadzenie zwiększyło się do sześciu oczek (18:12). Sześciopunktowa różnica utrzymywała się prawie do końca seta, wiec Daniel Castellani zdecydował się posłać na boisko rezerwowych – Zbigniewa Bartmana, Michała Ruciaka i Pawła Woickiego. Ten ostatni odwdzięczył się trenerowi, zdobywając punkt bezpośrednio z zagrywki. Seta zakończył Bartman i Polacy wygrali do 15.

Słowacy zdeklasowani

Trzecie partia także zaczęła się dobrze dla naszych siatkarzy. Dopiero teraz Emanuele Zanini przywołał z kwadratu dla rezerwowych Martina Sopkę, który dotychczas był zawodnikiem szóstkowym. Zmiana ta nie przyniosła spodziewanego ezultatu, bowiem po drugiej stronie siatki „rozszalał się” Kurek. Nasi siatkarze bardzo szybko odskoczyli na 10:3 i nie zamierzali pozwolić rywalom na odrobienie straty. Trener Zanini dokonał zatem kolejnej, nieco niespodziewanej zmiany – za Masnego na parkiecie pojawił się drugi rozgrywający Juraj Zatko. Uśmiechnięci Polacy coraz szybciej zbliżali się do zakończenia tego seta i ostatecznie zdeklasowali rywali, wygrywając 25:10.

Powtórka z rozrywki

Kolejną partię rozpoczęła wyrównana walka. Emanuele Zanini znowu przeprowadził niecodzienny manewr. Posadził na ławce podstawowego libero Martina Pipę, a w jego miejsce wprowadził Mateja Kubsa, nominalnego przyjmującego. Na pierwszej przerwie technicznej biało-czerwoni tracili do rywali dwa punkty, a po niej Frantisek Ogurcak dołożył kolejna dwa oczka bezpośrednio z zagrywki. Niestety nagle sytuacja zaczęła przypominać tę z wczorajszego meczu z Hiszpanami. Polacy stanęli, a rywale poczuli się na boisku znacznie pewniej i na kolejnej przerwie prowadzili już 16:9. Trener Castellani posłał do boju aż trójkę zmienników – Woickiego, Jarosza i Ruciaka. W tym secie jednak to Słowakom wychodziło wszystko i powoli trzeba było przyzwyczajać się do myśli o kolejnym tie-breaku. Rywale zdobywali punkt za punktem i doprowadzili do wyrównania stanu spotkania.

Silne nerwy biało-czerwonych

Już sam początek decydującego seta zwiastował spore nerwy. Po udanych blokach na Kurku, Daniel Castellani poprosił o przerwę, tuż po niej udany atak Marcina Możdżonka pozwolił zmniejszyć stratę do jednego oczka. Po ataku Michała Bąkiewicza z drugiej linii Polacy doprowadzili do wyrównania. Po zmianie stron znów dwupunktową przewagę wypracowali rywale (8:10). Wyrównali skutecznymi atakami Bąkiewicz i Kurek. Po bloku na Lucasie Divisie swoich siatkarzy wezwał Zanini, lecz po wznowieniu gry kibice obejrzeli bliźniaczą akcję. Końcówka spotkania znów była nerwowa. Po sprytnej kwice Piotra Gruszki biało-czerwoni mieli w górze pierwszą piłkę meczową, lecz Słowacy ją obronić. Kolejnego meczbola wywalczył Możdżonek, a spotkanie zakończył Gruszka.

- Tu nie ma łatwych meczów, już nie ma słabych drużyn. Nie ukrywajmy, z każdym spotkaniem będzie się grało coraz ciężej, ale na razie nadal jesteśmy bez porażki i idziemy cały czas do przodu – podsumował pojedynek ze Słowakami Zbigniew Bartman. - Weszliśmy do półfinału i na pewno nie złożymy broni. Będziemy walczyć o jakiś krążek, nieważne, jakiego koloru – dodał kapitan naszej drużyny Paweł Zagumny.

Polska – Słowacja 3:2 (21:25, 25:15, 25:10, 14:25, 16:14)

Polska: Piotr Gruszka, Daniel Pliński, Bartosz Kurek, Michał Bąkiewicz, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero) oraz Paweł Woicki, Zbigniew Bartman, Jakub Jarosz, Michał Druciak, Piotr Nowakowski

Słowacja: Michal Masny, Emanuel Kohut, Frantisek Ogurcak, Martin Nemec, Tomas Kmet, Lukas Divis, Martin Pipa (libero) oraz Juraj Zatko, Milan Bencz, Martin Sopko, Jozef Piovarci, Matej Kubs

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!