Jaki powinien być ślub doskonały? I skąd wiadomo, że osoby, które chcą się pobrać są dla siebie stworzone? Na to pytanie odpowiada sztuka Robina Hawdona "Ślub doskonały".

"Ślub doskonały" w reżyserii Marcina Sławińskiego pokazuje, że życie jest pełne niespodzianek. Przekonał się o tym na własnej skórze Bill, przyszły pan młody (w tej roli Paweł Małaszyński), który w dniu ślubu obudził się w pokoju hotelowym z piękną i nagą nieznajomą (w tej roli Marta Żmuda Trzebiatowska), potwornym bólem głowy i zanikiem pamięci obejmującym jedynie atrakcje wczorajszego wieczoru kawalerskiego. Na domiar złego za chwilę do pokoju ma przyjść jego narzeczona Rita (w tej roli Katarzyna Glinka), by wyszykować się w nim na najważniejszy dzień ich życia...

Jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest ukrycie nieznajomej przed zazdrosną i niezwykle podejrzliwą narzeczoną. Prowadzi to do całej serii nieprawdopodobnych zdarzeń, nieporozumień i kłamstw. Czy mimo to uda się uratować ten ślub? I jaką rolę w całej farsie odegra pokojówka (w tej roli Ilona Chojnowska)?

Temat zdrady jest dość popularny zarówno w literaturze jak i filmie czy teatrze. Jednak w tym przypadku wywołuje zupełnie inne emocje - przede wszystkim śmiech. Wszystko za sprawą komizmu sytuacyjnego i słownego, na których oparta jest sztuka. Nie brakuje w niej zabawnych scenek, m.in. mylenie Judy, nieznajomej z hotelu oraz Julie, pokojówki. Są też elementy dramatyczne, jak choćby scena bójki Billa z Tomem (w tej roli Andrzej Nejman).

Spektakl stanowi połączenie romantyzmu z absurdalnym dowcipem oraz matematyczną precyzją najlepszych światowych fars. Pokazuje, że życie jest nieprzewidywalne i że zawsze może wydarzyć się w nim coś, co na zawsze może odmienić nasze losy.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to największe brawa należą się Pawłowi Małaszyńskiemu jako narzeczonemu-pantoflarzowi, któremu zdarzyło się skoczyć w bok przed samym ślubem, Andrzejowi Nejmanowi jako świadkowi i wiernemu przyjacielowi przyszłego pana młodego, który zrobi dla niego wszystko, Katarzynie Glince jako przyszłej pannie młodej, która jest w tym związku osobą dominującą i Marcie Żmudzie Trzebiatowskiej jako tajemniczej nieznajomej, która jest sprawczynią całego zamieszania. Jak nie przepadam za Ewą Kasprzyk, która do tej pory kojarzyła mi się jedynie z serialem "Złotopolscy", tak w tej sztuce mnie do siebie przekonała. Znakomicie odegrała rolę matki przyszłej panny młodej - ze skłonnością do alkoholu i dobrej zabawy.

Wiarygodności sztuce dodają scenografia Wojciecha Stefaniaka przypominająca ekskluzywny pokój hotelowy oraz cudowne kostiumy Emilii Dadoń (suknia ślubna i mundury), w których można spokojnie pójść na własny ślub. Całości dopełnia oprawa muzyczna, składająca się ze znanych hitów Lady Gagy, Moniki Brodki, Lany del Rey i Gustawo Limy.

Sztuka skłania do refleksji na temat relacji damsko-męskich. Widz staje przed dylematem, czy ważne życiowe decyzje powinno się dobrze przemyśleć czy może postawić na spontaniczność? Jedno jest pewne, zakończenie jest zaskakujące. Warto się wybrać do teatru Kwadrat, gdyż to będzie udany wieczór pełen niespodzianek.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!