Zdjęcie promujące konferencję, a zarazem wystawę "Każdemu wolno kochać" Zdjęcie promujące konferencję, a zarazem wystawę "Każdemu wolno kochać"

Zdjęcie promujące konferencję, a zarazem wystawę "Każdemu wolno kochać". (© Małgorzata Osowiecka)

"Miłość nie może być niepełnosprawna" - takimi słowami prezydent Gdyni Wojciech Szczurek rozpoczął konferencję na temat uczuć, emocji i relacji miłosnych. Relacji szczególnych, bowiem z ludzką niepełnosprawnością w tle.

Dnia 10 grudnia 2010 r. w Hotelu Nadmorskim w Gdyni odbyła się konferencja pod hasłem "Miłość – niepełnosprawna?". Na temat niepełnosprawności w relacjach miłosnych wypowiadali się zaproszeni goście:

- Janusz Leon Wiśniewski - naukowiec, fizyk, ekonomista, chemik, informatyk, pisarz, autor między innymi „Samotności w sieci”;

- dr Andrzej Komorowski
- terapeuta i seksuolog kliniczny z wieloletnią praktyką, zajmujący się mediacją, coachingiem oraz szeroko rozumianą sferą edukacji i publicystyki w zakresie problemów społecznych;

- dr Alicja Długołęcka
- pedagog, doktor nauk humanistycznych, uczennica prof. Andrzeja Jaczewskiego i prof. Zbigniewa Lwa–Starowicza, adiunkt na Wydziale Rehabilitacji w Warszawie, gdzie prowadzi zajęcia z podstaw psychoterapii i rehabilitacji seksualnej;

- Robert Jagodziński
- psycholog, instruktor Fundacji Aktywnej Rehabilitacji;

- Monika Zarczuk
- polonistka realizująca się zawodowo jako specjalista ds. public relations, działa na rzecz integracji osób z niepełnosprawnością, mentor w programie Europejski Wolontariat. Gra w zespole „Szósty zmysł”, pisze artykuły, szkoli osoby niepełnosprawne, uczy angielskiego. Jest niewidoma prawie od urodzenia.

Konferencja przyciągnęła wielu słuchaczy, którzy na gorąco mieli możliwość zadawania pytań, wyrażania swoich opinii i odczuć, co czynili przez aktywną polemikę.

Na spotkaniu padło wiele ważnych słów. Nie obyło się także bez wzruszeń, których dostarczyły pokazy filmu Rafała Skalskiego "Kochankowie" oraz fragment powieści Janusza Wiśniewskiego "Samotność w sieci. Tryptyk". Spotkanie okraszono pewną dozą humoru poprzez multimedialną prezentację występu Kabaretu Absurdalnego "Ludzie pytają jak u mnie z tymi sprawami…?". Ciekawego spojrzenia na niepełnosprawność i kobiecą atrakcyjność dostarczył krótki film Joanny Pawlik "Kobiety po amputacji nogi" z 2008 roku. Konferencję uświetniły prace znanych fotografików: Wojciecha Jakubowskiego, Piotra Niklasa i Piotra Wittmana. Zdjęcia z wystawy zatytułowanej "Każdemu wolno kochać", można było "zatrzymać" w formie kalendarza, który dostał każdy uczestnik.


Spotkanie rozpoczął prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, który objął je swoim patronatem.
Na początku próbowano zdefiniować miłość, co wspaniale podsumowano słowami:
Czy istnieje definicja miłości? Nie. Ale przecież każdy miłości potrzebuje.

Następnie przywołano wyniki specjalistycznych badań, według których niepełnosprawność ma płeć i odzwierciedla płciowe stereotypy. To polska niepełnosprawna kobieta ma gorzej niż polski niepełnosprawny mężczyzna. Bowiem stereotypową rolą kobiety jest bycie zawsze idealną i piękną, a często niepełnosprawność godzi w atrakcyjność fizyczną. U mężczyzn jest inaczej. Mężczyzna na wózku, ale ze sprawnie działającym umysłem, jest bardziej akceptowany. A pewien defekt atrakcyjności nie jest problemem, tak jak u kobiety.

Rozbudowane stereotypy generalizowane są jednak na ogół relacji partnerskich osób niepełnosprawnych. Mówi się, że bycie z osobą niepełnosprawną to heroizm, a opuszczenie jej – łajdactwo. Okazuje się jednak, że te osoby nie są ani mniej szczęśliwe w życiu, ani nie wchodzą rzadziej w związki miłosne (około 80% niepełnosprawnych mężczyzn wchodzi w relacje z kobietami). Takie pary szczególnie mają kłopoty z akceptacją społeczną. Zwłaszcza gdy oboje partnerzy wykazują pewien stopień niepełnosprawności. Narażeni są wtedy na wykluczenie, na zamknięcie w swoim własnym, hermetycznym gronie, na społeczną izolację, na litość zamiast zrozumienia. Być może dlatego, że ludzie boją się inności, nie wiedzą, jak się zachować, jak pomóc, o co pytać.

I rzeczywiście ich pytania są często nie na miejscu. Często naruszają intymność osób niepełnosprawnych, ich godność, prawo do autonomii i poszanowania granic. Często są to pytanie obcesowe, nieprzemyślane i pozbawione wrażliwej, rozumiejącej refleksji.
W takich związkach najważniejszy jest czas poświęcany na budowanie relacji, zwiększona uwaga i ponad wszystko akceptacja. Zaakceptowanie własnych słabości i niedoskonałości, zamiast upodabniania się na siłę do osób pełnosprawnych (to fałsz - mówi Monika Zarczuk). Wszyscy się różnimy, a osoby w takich związkach powinny nastawiać się na wzajemną integrację, zrozumienie tego co dzieli, kochanie tego co łączy. To obie strony muszą chcieć. Nie można wmawiać sobie, że wszyscy jesteśmy tacy sami.
Jednak ponad wszystko podkreślana jest samoakceptacja, jako podstawa nie tylko kształtowania własnej podmiotowości i pozytywnej samooceny, ale też - zdrowego związku. Trzeba walczyć o zaakceptowanie swojej cielesności. Trzeba budować wiarę w siebie. Dać sobie czas. Czas jest szczególnie ważny, bowiem habituacja do życia po urazie trwa średnio 8-10 lat. A potem? Życie stoi otworem przed ludźmi, którzy pragną kochać i być kochani. Trzeba tylko chcieć. I szukać.

Niech podsumowaniem będą słowa, które szczególnie zapadły mi w pamięć i dotknęły serca:
Tak, ja jestem niepełnosprawny/a. Ale moja miłość, to po prostu miłość.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!