Teatr Współczesny w Warszawie lubi zaskakiwać sposobem inscenizacji nawet najbardziej znanych sztuk. Wydawałoby się, że nie można już zbyt wiele nowego powiedzieć o "Moralności pani Dulskiej".

Teatr Współczesny w Warszawie lubi zaskakiwać sposobem inscenizacji nawet najbardziej znanych sztuk. Wydawałoby się, że nie można już zbyt wiele nowego powiedzieć o Moralności pani Dulskiej, stworzonej przez Gabrielę Zapolską na początku ubiegłego wieku. A jednak co nieco nowego można powiedzieć, można trochę inaczej pokazać chciwą i zakłamaną Anielę Dulską, można też pokazać uniwersalność ludzkich zachowań i charakterów niezależnie od tła epoki. Chciwość, zakłamanie i hipokryzja są stałym elementem ludzkich zachowań. I nie ma co się obrażać na panią Dulską. Dulskich, jak i Simoninich, wszędzie jest pełno.

Gdy zobaczyłam na scenie Monikę Krzywkowską w roli pani Dulskiej trochę zdziwiłam się, że nasza bohaterka jest teraz młodsza, bardziej kobieca. Aniela Dulska w tym spektaklu to prawdziwa kobieta. Twardo stąpająca po ziemi, broniąca, w jej poczuciu rzecz jasna, honoru swojej rodziny, jednocześnie zapracowana i niezniszczalna. Do czasu. Kołtuny, nie tylko metaforyczne, jednak będą proszę Państwa na scenie Teatru Współczesnego, a inscenizacja chwilami nabierze rozpędu szaleństwa, niczym w jakiś otumanionym śnie chorego, bądź wizji niezrównoważonego artysty.

Fabuła zasadnicza nie została pominięta, choć spektakl wydaje się bardzo krótki, bo zaledwie dwugodzinny. A zatem mamy służącą Hankę, którą zhańbi nieodpowiedzialny syn Dulskich, Zbyszko. Jest i milczący ojciec, który wydaje z siebie tylko pomruki i na dobrą sprawę, gdyby zniknął, nikt by tego nie zauważył. Dziewczęta, a więc Hesia i Mela, programowo dziewczęta ułożone, a tak naprawdę obie pełne skrywanych pasji, które trudno im ukryć, choć najwyraźniej pełna dystynkcji i szanowana Aniela Dulska widzi swoją rodzinę, tak jak ona tego chce, a nie jak to jest naprawdę. Toteż przymyka oko na szaleństwa Zbyszka, wyrzuca z kamienicy kobietę, która próbowała popełnić samobójstwo (karetka przed moją kamienicą, taki skandal!), podnosi czynsz kokocie i pławi się w swojej świętoszkowatości. Do czasu, gdy prawdziwy skandal nie wydarzy się właśnie w tym jej pieczołowicie pielęgnowanym domu.

W Moralności pani Dulskiej w wydaniu Agnieszki Glińskiej pierwsze skrzypce grają kobiety. Fenomenalna Monika Krzywkowska genialnie odgrywa miejską matronę, jednocześnie oddając siłę charakteru swojej postaci. Mężem wyraźnie pomiata, faworyzuje syna, dba o edukację córek. Jest niepodzielną królową w tym małym królestwie. Mężczyźni nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Pan Dulski jest jak duch (w tej roli Wojciech Żołądkowicz), którego jedynym zadaniem są wyjścia do biura. Jedynie ukradkiem, gdy żona nie patrzy, podkradnie cygaro, czy spędzi czas z córką. Zbyszko, którego świetnie sportretował Marcin Januszkiewicz to zwykły filut, bawidamek i hulaka. Niby próbuje, niby chce wyrwać się ze swojego otoczenia, postąpić inaczej niż tego oczekuje matka, ale jego drwiny z domowej rutyny, z zachowań matki i sióstr są ledwie mierną próbą, by tego dokonać. Ostatecznie w domu rządzi tylko ona, matka, Aniela Dulska.

Sceny przedstawiające kolejne chwile z życia Dulskich, w newralgicznych, przełomowych dla akcji momentach, przerywane są somnambulicznym tańcem, w slapstikowym, nieco rozmemłanym wydaniu. Pierwsze takie przerwanie akcji powoduje zaskoczenie, potem wydaje się, że te momenty ciekawie podkreślają narastające napięcie i emocje wywołane ciążą Hanki i skandalem, jaki za chwilę rozejdzie się po mieście. Jak jednak wiadomo, do samego skandalu nie dojdzie, Zbyszek tak samo skołtuniony jak i cała rodzina, zmieni zdanie odnośnie ślubu z Hanką i familia Dulskich będzie mogła znowu żyć po bożemu. Jak dawniej. Bo jaką naukę można z tego niby wyciągnąć?

Oczywiście lekturowe czytanie Gabrieli Zapolskiej sprawia, że każdy czytelnik tę naukę wyciąga w sposób naturalny. Jednak trzeba to przyznać, zupełnie inaczej odbieram panią Dulską teraz, niż naście lat temu podczas pierwszej lektury. Wtedy zdawało mi się, że rzecz mówi o kimś kompletnie mi obcym, nieznanym. Naiwna nastolatka widziała w końcu świat nieco bardziej idealistycznie. Teraz odbiór był taki, że takich pań Dulskich to znam naprawdę zbyt wiele. Ba, być może sama mam pewne cechy pani Dulskiej.

Moralność pani Dulskiej, Teatr Współczesny, reżyseria: Agnieszka Glińska
Scenografia i kostiumy: Agnieszka Zawadowska

Obsada

Pani Dulska: Monika Krzywkowska
Pan Dulski: Wojciech Żołądkowicz
Zbyszko Dulski: Marcin Januszkiewicz
Hesia Dulska: Monika Pikuła
Mela Dulska: Marta Juras
Julasiewiczowa z Dulskich: Weronika Nockowska
Lokatorka: Monika Kwiatkowska
Hanka: Natalia Rybicka
Tadrachowa: Agnieszka Pilaszewska

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!