(© Bernd Settnik)

Już niedługo do życia powróci legenda wschodnioniemieckiej myśli technicznej -Trabant. Istnieją także plany wskrzeszenia kolejnego legendarnego wozu - Wartburga.

Wszystko za sprawą niemieckiej firmy IndiKar. Ogólnie rzecz biorąc, trabant zachowa swój tradycyjny wygląd retro, ale planowane jest wprowadzenie kilku nowych dodatków i zmian konstrukcyjnych. IndiKar planuje zaprezentować efekty swojej pracy na wrześniowym salonie samochodowym we Frankfurcie, gdzie poszukiwać będzie inwestorów w celu uruchomienia produkcji.

Z kolei plany ponownego uruchomienia produkcji aut marki Wartburg wiążą się - jak podaje "Berliner Kurier" z chęcią ratowania niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego przed upadkiem. Dokładniej chodzi o fabrykę Opla w Eisenach, gdzie ewentualne wznowienie produkcji samochodu uratowałoby aż 2300 miejsc pracy. Sam samochód miałby być produkowany na bazie Opla Corsy. Jedyny problem, jaki zaistniałby przy ewentualnym ponownym uruchomieniu produkcji, jest fakt, że marka "Wartburg" została zastrzeżona przez Fundację Wartburga. Władze Fundacji nie są zbyt skore do oddania marki Oplowi, co z pewnością wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami.

Nie bez znaczenia jest fakt, iż wielu Niemców znów z chęcią zasiadłoby za kierownicą trabanta czy też wartburga. Przytoczone przez portal Dziennik.pl badania przeprowadzone przez niemiecki magazyn "Auto Bild" wyraźnie potwierdzają ten trend. Na pytanie: "Czy kupiłbyś na nowo opracowanego trabanta?" aż 41 proc. osób odpowiedziało twierdząco. Ponadto, z ankiety przeprowadzonej przez producenta modeli samochodzików, czyli firmę Herpa, można wysnuć podobne wnioski. Spośród 12 tysięcy ankietowanych kierowców, aż 93 proc. chciałoby reaktywacji produkcji wartburga!

A jak oceniają oba samochody ich polscy użytkownicy? Wspomina Wiesław Wdowski z Przysuchy, właściciel zarówno trabanta (w latach 70.) jak i wartburga (w latach 80.):
- Samochody te były bardzo sympatyczne. Proste w obsłudze i dobrze się sprawdzały. Trabanta można porównać wielkością do Fiata 126p., ale był większy i wygodniejszy. Wartburg był porównywalny wielkością do Fiata 125p. i choć niektórzy uważali, że jest mniej wygodny od niego to pan Wiesław sądzi, że pojazd był bardzo dobrym samochodem. - Obydwa samochody były napędzane silnikami dwusuwowymi - gorszymi od czterosuwowych - i mimo pewnych utrudnień, związanych z tym faktem jazda tymi samochodami w tamtych latach była bardzo przyjemna. Auta te były dosyć tanie w eksploatacji. Łatwy dostęp do części zamiennych sprawiał, że wiele napraw można było wykonać we własnym zakresie.

Również Krzysztof Kicior - choć właścicielem auta był jego ojciec - z rozrzewnieniem wspomina Wartburga: - Miał kolor zielony, jeździł ładnie i miło, kiedyś w końcu była to limuzyna. Używany bardzo długo, bo każdy w rodzinie związał się z nim sentymentem. Niestety, w końcu się wyeksploatował.

Pierwszy model Trabanta 601 zaprezentowano w 1963 roku w Berlinie, a produkcja niezmienionej praktycznie konstrukcji trwała 27 lat. Rolę trabanta można porównać do tej, jaką odgrywał w Polsce Fiat 126p. Epopeja "mydelniczki" zakończyła się w 1991 roku.

Z kolei pierwszy egzemplarz Wartburga 311 zaprezentowano znacznie wcześniej, bo w 1955 roku. Jedenaście lat później zaprezentowano najbardziej znaną wersję, następcę modelu 312. Ostatni model Wartburga zjechał z taśmy linii produkcyjnej w 1991 roku w fabryce w Eisenach.

źródło:
dziennik.pl/auto
dziennik.pl/auto

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!