Polscy siatkarze nie zdołali przeciwstawić się obrońcom mistrzowskiego tytułu. Przegrali z Brazylijczykami 0:3, tracąc sporo punktów w każdym z setów. Nadal jednak mają szansę na awans do kolejnej rundy mundialu.

Tuż przed spotkaniem trener Brazylii Bernardo Rezende mówił wprost, że uważa Polskę za najlepiej przygotowaną drużynę do mistrzostw świata. Jego siatkarze nie ukrywali, że chcieli uniknąć biało-czerwonych na tak wczesnym etapie rozgrywek. W ostatnim meczu pierwszej fazy turnieju trafili jednak na doskonale grających Kubańczyków i porażka zadecydowała o tym, że znaleźli się w „grupie śmierci”. Oprócz spotkania z Polakami, czeka ich też potyczka z brązowymi medalistami ostatniego mundialu, Bułgarami, choć ci ostatni grają, jak dotychczas, zadziwiająco słabo

Canarinhos borykają się jednak ze sporymi problemami, nie są tą drużyną, która w ostatniej dekadzie seryjnie wygrywała turniej za turniejem. Już do końca rozgrywek będą musieli grać z jednym rozgrywającym, Bruno Rezende. Podstawowy „sypacz” Marlon zmaga się bowiem z bardzo poważną chorobą jelit, która oznaczać może nawet koniec jego kariery. Na urazy narzekają również Dante i Vissotto. Wydawało się zatem, że przed Polakami otworzyła się ogromna szansa, by wreszcie pokonać zawodników charyzmatycznego trenera Rezende.

Gra się nie układa

Spotkanie znakomicie rozpoczęli jednak Brazylijczycy. Bez trudu odskoczyli na 5:1, na co błyskawicznie zareagował Daniel Castellani, prosząc o czas. Po wznowieniu gry w siatkę zaatakował Piotr Nowakowski, dając rywalom kolejny punkt. Na pierwszej przerwie technicznej nasi siatkarze tracili aż sześć oczek. Przy stanie 11:4 dla rywali trener biało-czerwonych po raz kolejny wezwał swoich podopiecznych. Rady szkoleniowca nie przyniosły rezultatu, gdyż Lucas popisał się asem serwisowym, a chwilę później Marcin Możdżonek posłał piłkę w aut. Próba odrobienia strat nie powiodła się, gdyż na kolejnej przerwie technicznej nasi siatkarze tracili siedem punktów (9:16). Mistrzowie Europy popełniali błąd za błędem, przeciwnicy zaś coraz szybciej zmierzali do zwycięstwa w tym secie, a zakończył go Bartosz Kurek, atakując w antenkę.

Ciąg dalszy brazylijskiej samby

Aż 12 punktów oddali Polacy rywalom w pierwszej partii, słabo wyglądało również przyjęcie naszej drużyny. Daniel Castellani posłał zatem o boju Michała Ruciaka. Canarinhos nadal grali jednak bardzo agresywnie, silnymi zagrywkami odrzucając naszych zawodników od siatki. Biało-czerwoni zdołali wreszcie opanować nerwy, doszli rywali, a nawet uzyskali jednopunktowe prowadzenie. Dobrze spisywał się Ruciak, którego wejście na boisko ustabilizowało przyjęcie. Kolejna seria błędów znów ułatwiła przeciwnikom odskoczenie na cztery oczka. Po drugiej przerwie technicznej na parkiet wrócił Kurek, który od razu popisał się znakomitym atakiem. Następny punkt zdobył Możdżonek bezpośrednio z zagrywki (16:17) i wówczas o czas poprosił Bernerdo Rezende. Jego zawodnicy po raz kolejny szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę. Po nieudanej zagrywce Kurka mieli pierwszą piłkę setową, którą nasi siatkarze zdołali jeszcze obronić. Kolejna jednak zakończyła drugą partię i Brazylijczycy prowadzili w meczu już 2:0.

Poprzeczka zawieszona zbyt wysoko

Początek trzeciego seta nie wskazywał na to, że jest szansa na odwrócenie losów tego spotkania. Na boisko weszli Ruciak i Patyk Czarnowski, lecz rozpędzeni Canarinhos udanie kończyli każdą akcję, doskonale prezentował się zwłaszcza Murilo. W naszym zespole znacznie gorzej, niż w dotychczasowych meczach, spisywał się Kurek, więc w jego miejsce pojawił się Zbigniew Bartman. Rywale tymczasem odskoczyli na sześć oczek (8:14), a Polacy nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki. Udało się wprawdzie zbliżyć na trzy punkty, lecz nie wynikało to z naszej dobrej gry, lecz było efektem błędów, popełnionych przez przeciwników. Po bloku na Mariuszu Wlazłym Canarinhos mieli pierwszą piłkę meczową, a spotkanie zakończyła nieudana zagrywka Ruciaka.
- Trochę przypominało to widowisko finałowy mecz sprzed czterech lat, jednak nie przegraliśmy jeszcze niczego, cały czas mamy szanse na awans do kolejnej rundy i na tym się koncentrujemy – krótko podsumował spotkanie Bartosz Kurek. - My ze swoich głów wyrzuciliśmy już ten mecz. To jest historia, nic już nie zmienimy. Musimy się przygotować do kolejnego spotkania, który już niespełna za dwadzieścia godzin. Pamiętajmy ze zawsze na dużych imprezach wygrywaliśmy z Bułgarami, więc miejmy nadzieję, że wygramy także jutro – dodał Zbigniew Bartman

Polska – Brazylia 0:3 (16:25, 20:25, 20:25)

Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Piotr Gruszka, Paweł Zagumny (c), Bartosz Kurek, Marcin Możdżonek, Krzysztof Ignaczak (l) oraz Grzegorz Łomacz, Mariusz Wlazły, Michał Ruciak, Patryk Czarnowski, Zbigniew Bartman

Brazylia: Bruno, Vissotto, Murillo, Rodrigao, Lucas, Dante, Mario (l)

Najnowsze informacje z siatkarskich parkietów: TRZECI SET.PL

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!