MŚ w Daegu. Medalowe szanse Polaków

Przed nami lekkoatletyczny czempionat w Daegu. Prezes PZLA Jerzy Skucha twierdzi, że 3 medale byłyby dobrym występem. Pamiętając jednak wspaniały występ Polaków w Berlinie, wielu liczy na więcej.
 Erik van Leeuwen / http://www.erki.nl/pics/main.php?g2_itemId=24405/CC 3.0

Dwa lata temu w stolicy Niemiec Biało-czerwoni zanotowali najlepszy występ w historii. Nasi reprezentanci ośmiokrotnie stawali na podium. Anita Włodarczyk i Anna Rogowska nie miały sobie równych, ta pierwsza bijąc dodatkowo rekord świata.

Czy obecna dyspozycja pozwala Polakom liczyć na zajęcie wysokiego miejsca w klasyfikacji medalowej? Do Korei Południowej przyjeżdżamy z jednym liderem światowych list, jednak po innych naszych lekkoatletach też możemy spodziewać się wiele dobrego.

Skok o tyczce mężczyzn

To właśnie w popularnej „tyczce” mamy lidera światowych list. Paweł Wojciechowski na mityngu w Sopocie skoczył 5,91 bijąc 23-letni rekord Polski Mirosława Chmary. W dodatku tuż przed światowym czempionatem. Jednak to nie koniec naszych szans. W świetnej formie są także Łukasz Michalski i Mateusz Didenkow, którzy zajęli dwa pierwsze miejsca na właśnie zakończonej Uniwersjadzie. Ich rezultat 5,75 daje im obecnie 6. miejsce na światowych listach (choć przed nimi jest m. in. Brazylijczyk da Silva, który 5.80 skoczył w lutym i od tego czasu nie zbliżył się do tego rezultatu). Faworytem do zwycięstwa będzie jednak Francuz Renaud Lavillenie (5,90 w tym roku), który w swojej karierze kilkakrotnie pokonał już wysokość 6 m. Niebezpieczny będzie także Brad Walker (5,84), który jednak ostatnio nie był w najlepszej formie (skoczył 5,60 na tym samym mityngu, na którym Wojciechowski pobił rekord Polski). Niewątpliwie jednak każdy z naszych 3 reprezentantów mierzy w medal i ma na to szanse.

Skok o tyczce kobiet

W rywalizacji kobiet wielkie nadziej wiążemy z występem Anny Rogowskiej. Polka, broniąca złotego medalu z Berlina, legitymuje się obecnie czwartym wynikiem na świecie (4,75). Liderką światowych list jest Amerykanka Jennifer Suhr, która skoczyła w tym roku już 5,91. Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu, po uporaniu się z kontuzją, wydaje się być w bardzo dobrej formie. O medal walczyć będzie też powracająca po ponad rocznej absencji caryca tyczki Jelena Isinbajeva. Rosjanka w tym roku niewiele startowała, ale wynik 4,76, choć bardzo odległy od jej rekordu świata (5,06), pozwala jej myśleć o medalu. Groźne będą także Niemki. Martina Strutz skoczyła już w tym sezonie 4,78 a Silke Spiegelburg pokonała poprzeczkę zawieszoną na wysokości 4,75. Nie należy też zapominać o zawsze groźnej byłej rekordzistce świata Svetlanie Feofanovej (4.70). Jedyną niepokojącą wiadomością może być kontuzja, jakiej nabawiła się Rogowska na jednym z mityngów. Choć nie ma po niej już ani śladu, to nasza mistrzyni straciła około 3 tygodni treningów. Nie zmienia to jednak faktu, że jest jedną z pretendentek do medalu. Warto dodać, że srebrnego medalu bronić będzie Monika Pyrek, która jednak w tym sezonie nie zachwyca. Jej najlepszy wynik to 4,60.


Rzut młotem kobiet

To druga z konkurencji, w której mamy aktualną mistrzynię świata. Anita Włodarczyk w Deagu będzie bronić tytułu wywalczonego przed dwoma laty, choć od razu trzeba zaznaczyć, że będzie to zadanie niezwykle trudne. Polka straciła większość sezonu przez kontuzję i dopiero na zakończonych niedawno Mistrzostwach Polski osiągnęła dobry wynik. 73,05 to aktualnie szósty rezultat na świecie. Pocieszeniem jest to, że forma cały czas rośnie, a rzut ten został wykonany w złych warunkach atmosferycznych i niedługo po zakończeniu ciężkich treningów. Medal jest jak najbardziej realny, gdyż rywalki, oprócz Niemki Heidler, rzucały nieznacznie dalej. Druga na światowych listach Rosjanka Lysenko posłała młot na odległość 75,70. Za granicę 75 metrów rzucały także Chinka Hang i Niemka Klaas. Zdecydowaną faworytką do złota będzie rekordzistka świata (79,42 w tym roku) Betty Heidler, która posiada cztery najlepsze rezultaty w tym roku. O ile pokonanie wicemistrzyni świata będzie dla Polki niezwykle trudne, to zajęcia miejsca na podium jest jak najbardziej realne i oczekiwane.

Rzut młotem mężczyzn

Szymon Ziółkowski nie rzuca w tym sezonie rewelacyjnie. Wynik 79,02 i kilka zbliżonych do niego prób napawa jednak optymizmem. Rzut młotem mężczyzn stoi od kilku lat na dosyć niskim poziomie. Na ostatnich wielkich imprezach nie trzeba było przekraczać granicy 80. metrów żeby wywalczyć medal. Przekonał się o tym sam Ziółkowski. Za Polakiem przemawia także doświadczenie. Rezultat Ziółkowskiego to ósmy wynik na świecie. Najdalszym rzutem legitymuje się Aleksey Zagornyi (81,73), który podobnie jak Niemka Heidler ma cztery najlepsze wyniki na świecie. Jest on więc zdecydowanym faworytem do złota. Rzutami ponad 80 metrów legitymują się także Białorusin Kryvitski, Węgier Pars, Amerykanin Johnson oraz Włoch Vizzoni. Rezultaty te osiągane były jednak na krajowych mityngach, a oprócz Węgra Parsa, pozostałym młociarzom nie udało się zbliżyć do tych osiągnięć w żadnym innym podejściu. Mając na uwadze ostatnie wielkie imprezy, mocno prawdopodobne jest, że wynik ponad 79 metrów może dać medal, a na to Ziółkowskiego stać z całą pewnością. Dobrze prezentuje się także drugi z Polaków. Paweł Fajdek został w tym roku mistrzem Europy juniorów, mistrzem Uniwersjady oraz wicemistrzem Polski. Rezultat 78,54 nie jest rewelacyjny, ale nasz młody młociarz jest w gazie.

Siedmiobój

Kciuki w siedmioboju będziemy trzymać za Karolinę Tymińską. Nasza zawodniczka legitymuje się w tym sezonie czwartym wynikiem na światowych listach. Rezultatem 6516 punktów ustanowiła swój rekord życiowy. Jej świetną dyspozycję potwierdziły mistrzostwa Polski w Bydgoszczy, gdzie startowała w konkurencjach indywidualnych. W biegu na 100 m przez płotki Tymińska zdobyła złoto, natomiast a skoku w dal stanęła na drugim stopniu podium. Polka świetnie biega i pcha kulą, natomiast jej słabymi punktami są rzut oszczepem i skok wzwyż. Jeśli w tych dwóch konkurencjach osiągnie przyzwoity wynik, to będzie mogła myśleć o medalu. Faworytką do złota jest Brytyjka Ennis, która osiągnęła świetny wynik 6790 punktów. O medale walczyć będą też Rosjanka Chernova, Niemka Oeser czy Łotyszka Grabuste (ona już legitymuje się gorszym wynikiem niż Polka). Siedmiobój to dosyć nieprzewidywalna konkurencja, jednak szanse na medal mamy w niej spore.

Pchnięcie kulą mężczyzn

Tomasz Majewski na światowych listach zajmuje 7. miejsce (choć praktycznie 6., bo Amerykanin Whiting nie wywalczył kwalifikacji w mistrzostwach kraju). Światowa czołówka jest jednak bardzo wyrównana (co widać po rywalizacji w różnych mityngach). Mamy więc 6. faworytów do medali i ciężko wskazać, kto obędzie się smakiem. O wynikach może zadecydować dyspozycja dnia. Najdalej w tym roku pchał (22,21) Kanadyjczyk Armstrong. Mocno, z resztą tradycyjnie, przedstawia się trójka Amerykanów: Nelson, Hoffa, Cantwell. Pierwszy z nich osiągnął rezultat 22,09 a dwaj pozostali pchali niewiele bliżej, bo po 21,87. Jednak drugim wynikiem na świecie legitymuje się Białorusin Andrej Michnevich (22,10). Ten utytułowany kulomiot nie miał jednak wielu prób powyżej 21 metrów, a wszystkie z nich uzyskał na rodzimym terenie. Najlepszy wynik Majewskiego w tym sezonie to 21,60.

Rzut dyskiem mężczyzn

O medal Piotra Małachowskiego bylibyśmy niemal pewni, gdyby nie kontuzja. Wrocławski dyskobol zmaga się bowiem z uciążliwym bólem pleców, co z resztą trochę pokrzyżowało mu plan przygotowań to mistrzostw. Niepokoić może także ostatni występ na Mistrzostwach Polski, gdzie Małachowski pierwszy raz od 6 lat nie zdobył złota. Światowej liście przewodzi niespodziewanie Węgier Zoltan Kovago, który wydawałoby się jest bliżej końca kariery, niż życiowej formy. Węgier w tym sezonie posłał dysk na odległość 69,50. Trzeci na światowych listach jest doświadczony Amerykanin Jarred Rome z wynikiem 68,76. Charakterystyczną cechą obu tych panów jest jednak to, że prawie zawsze przyjeżdżają na wielkie imprezy ze świetnymi wynikami a prezentują się na nich słabo (poza rokiem 2004, kiedy to Kovago wywalczył na IO srebrny medal). Faworytem do zwycięstwa jest raczej Niemiec Harting, z drugim tegorocznym wynikiem 68,99. Mistrza świata charakteryzuje duża powtarzalność dobrych rezultatów. Podobnie jak Małachowskiego, który w tym sezonie rzucił na odległość 68,49. Groźni będą także dwaj weterani tej konkurencji: Litwin Wirgilijuss Alekna (67,90) i Estończyk Gerd Kanter (67,49).

Bieg na 800 m mężczyzn

Szanse tutaj wiążemy z Marcinem Lewandowskim i Adamem Kszczotem. Choć nasi reprezentanci na światowych listach zajmują odpowiednio 18. i 12. miejsce, to niewielkie różnice (mniej niż 2 sekundy między liderem a 18. Lewandowskim) w czołówce pozwalają myśleć o dobrym miejscu, zwłaszcza przy świetnym sprincie Kszczota. W dodatku na pozycję Polaków trzeba wziąć pewne poprawki. W czołowej dwudziestce światowego rankingu jest aż 8 Kenijczyków. W Deagu wystartuje tylko trzech (w tym dwóch mających gorszy czas od Ksczota). Nie zobaczymy choćby Sabela Kipropa, legitymującego się obecnie 3. czasem na świecie. W Korei nie zobaczymy też broniącego tytułu Mbulaeni Mulaudzi z RPA, któremu przyjazd uniemożliwiła kontuzja. Z czołówki zabraknie też Turka Özbilena. Trzeba też pamiętać, że biegi na mistrzowskich imprezach rozgrywane nie są na czas, tylko na miejsca. Ostatnie dwa lata potwierdziły, że to atut polskiej dwójki. Wszystkie te czynniki sprawiają, że w przypadku awansu naszych biegaczy do finału, medal będzie w zasięgu…

Chód mężczyzn na 50 km

W tej konkurencji wystąpi trzech polskich chodziarzy. Nadzieje medalowe wiążemy z tym, które na oficjalnych światowych listach… w ogóle nie widnieje. O startach Grzegorza Sudoła, bo o nim mowa, wiemy tyle, że w maju słabo spisał się w chodzie na 20 km w Portugalii (17. miejsce) oraz zdobył mistrzostwo Polski na dystansie 5 km bijąc rekord życiowy. Sudoł świetnie zaprezentował się na dwóch ostatnich wielkich imprezach: na MŚ w Berlinie był 4., a rok temu na ME w Barcelonie wywalczył srebrny medal. Obecna forma naszego chodziarza jest niewiadomą, jednak można zauważyć, że w tym sezonie skupił się tylko na tym występie. Faworytami do medalu będą na pewno Rosjanie, którzy już w tym sezonie osiągnęli świetne rezultaty. Światowym listom przewodzi Bakulin, w czołówce jest też Nizhegorodov. Wielką niewiadomą będzie też postawa trójki Chińczyków (2., 4. i 6. najlepszy rezultat na świecie). Wyniki te zostały osiągnięte w Chinach i poza tym startem nic więcej o tych zawodnikach powiedzieć nie można. Łącznie można byłoby wyłonić około ośmiu chodziarzy, którzy powinni walczyć o medale. Wśród nich Grzegorz Sudoł.

Rzut dyskiem kobiet

Na zakończonej właśnie Uniwersjadzie złoto zdobyła Żaneta Glanc. Wynik 63,99 to jej rekord życiowy i równocześnie 8. wynik na świecie. W Deagu nie wystąpi jednak legitymująca się drugim wynikiem na świecie Chorwatka Perkovic (dyskwalifikacja za doping), mająca czwarty rezultat Rosjanka Pecherina i 6. na światowej liście Amerykanka Breisch. Jeśli Polka powtórzyłaby rezultat z Uniwersjady, mogłaby wywalczyć medal. Światowym listom przewodzi Chinka Li (67,98).

Jeśli przyjrzeć się bliżej naszej reprezentacji, to widać, że szans medalowych jest całkiem sporo. Wykorzystanie 5-6 byłoby sukcesem. Wypowiedź prezesa PZLA Jerzego Skuchy uważam za minimalistyczną. Wszystko jednak dopiero się okaże.

Źródła:
iaaf.org
grzegorzsudol.pl

Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!
Więcej na temat:

Komentarze

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane