Były premier, walczący w kolejnych wyborach o przejęcie władzy nad krajem, w przeciwieństwie do urzędującego premiera nie wchodzi w tłum rozżalonych kobiet, zdesperowanych rolników, ani rozjuszonych kibiców.

Kibiców, którzy "spontanicznie" (tuuuu mi kaktus spontanicznie kiełkuje) wnoszą pretensje – bo to ich prawo, ale żądając odpowiedzi od Premiera – zagłuszają go zbiorowym porykiwaniem – bo to ich chamski sposób rozmowy.

Pan prezes nie moczy sobie rąk łzami zdesperowanej kobiety, ale razem z ochroniarzami i kamerzystami pakują się bez ochronnej odzieży do piekarni jednego z pisowskich kandydatów, który na podstawie powszechnie dostępnej dokumentacji fotograficznej i filmowej, powinien wybulić mandat za nie przestrzeganie norm sanitarnych.

Dzisiaj pan prezes wzbogacił nudną agitacje wyborczą akcją "Mikołajek ci ja" i w towarzystwie Hofmana, kamer, oraz bliżej nieznanego ofiarodawcy, osłaniał własna piersią dostawę folii na tunele dla pana Kowalczyka od papryki. Pan Kowalczyk obiecał podzielić się folią sprawiedliwie z kolegami w biedzie i w ten sposób obaj panowie zademonstrowali, jak należy krajem rządzić: prawdziwy premier osobiście rozwozi dary, a kandydat na… prawdziwego prezesa, dzieli je osobiście między potrzebujących.

Zubożały pan paprykarz (nie mylić z komunistyczna konserwą w tomacie), który na konwentyklu pisowskim zadał pytania fundamentalne:
- jak żyć na wsi bez kortu tenisowego
- basenu
- domu kultury, i o zgrozo
– bez odznaczeń państwowych

Podjął był prezesa żurem i chlebem, sprowadzonym z samego Radomia!

Niestety, po żurku wyproszono towarzyszące spontanicznie kamery, bo albo dla operatorów żuru zabrakło, albo nie wypadało pokazywać "prawdziwego premiera" wcinającego paprykę połamanym przez wichurę widelcem, na niemodnej porcelanie.
Niewykluczone, że "prawdziwy premier" przy kompocie ze śliwek, obiecał ubogiemu gospodarzowi szkołę muzyczną we wsi, bo podobno córka zdolna nadzwyczaj - trzeba ją na lekcje do miasta wozić, a tu czasu na jazdę nie staje, bo ocalałe papryki do roboty gonią.

Bez względu na braki w tak zwanym kamerowaniu, my - obywatele, dostaliśmy dzisiaj lekcję prawdziwego rządzenia w stylu country, bo nawet Hofman w ramach bratania się z ubogim ludem z gajera zrezygnował.

Tak trzymać chłopaki! Jak już się dorwiecie do władzy, to dobry ojciec narodu będzie rozwoził dzieciom cukierki, panie będzie całował po łapkach, tym, co stoją razem z nim przydzieli to i owo, a tych którym przydzieli miejsce po ZOMO – załatwią fachowo Kamiński, Święczkowski i Tomuś. Kilku łysych w kominiarkach do ćwiczeń w terenie, znajdzie się wśród przyjaciół pani Kempy.

P.S. Do premiera Tuska: kiedy mi Pan przywiezie trochę "sałaty"? Bo tylko gotówka mnie urządza. Kredytu mi nie dają z powodu wieku, wiatr mi wieje ciągle w oczy, do lasu mam za daleko, jak deszcz pada to mi buty mokną, reumatyzm kości łamie, polisy na milion nie wykupię, bo mnie konkubent zatłucze, listonosz na czwarte piętro wchodzić nie chce, a pożyczki bezzwrotnej nikt nie udziela. Jak żyć?



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!