(© Gazeta Wrocławska)

Tytuł dzisiejszego felietonu zawiera pytania sugerujące deklinację, ale zaznaczyć muszę, że jest to jeden z nowych przypadków, jakich oficjalne podręczniki nie zawierają.

Komu? W co?


Przypadek jedenasty, czyli "Przypier…k", odpowiada właśnie na owe dwa pytania. Obiektu do tak postawionych problemów daleko szukać nie trzeba. Wystarczy bowiem przelecieć wzrokiem tytuły doniesień prasowych, żeby się człowiek do tego lub owego przy….ł, co nie znaczy, że ma z tego powodu ręce załamywać.

Wręcz przeciwnie, należy wziąć przysłowiowego byka za rogi. Pamiętamy wszyscy, kiedy Unia Europejska orzekła, iż ślimak to ryba, i ile to wywołało radości. Zatem stwierdzenie prokuratora Seremeta, że ryba to kręgowiec nikogo o wstrząs nie przyprawia, bo jest to prawda potwierdzana każdorazowo sekcją zwłok smażonych panierowanych.

Biorąc jednak pod uwagę anatomiczną niedogodność karpia, w związku z powszechnie dotychczas stosowanymi sposobami doprowadzenia go na półmisek – prokurator generalny ostrzegł wszystkich sprawców cierpień
karpia, zarówno królewskiego, jak i też dzikiego, że będą ścigani oraz karani.

Czytaj dalszą część felietonu w serwisie Polska The Times.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!