Różnice kulturowe między dwoma cywilizowanymi państwami mogą być tak wielkie, iż to co u nas uchodzi za zwykłe, niewinne zaloty, w Wielkiej Brytanii może być traktowane za gwałt.

Wbrew pozorom prawo brytyjskie nie jest oparte na dawnych założeniach Kodeksu Hammurabiego, a na zwykłej zasadzie domniemania prawdziwości zeznań ofiary. Obecnie na Wyspach Brytyjskich znajduje się bardzo duża liczba Polaków, którzy padli ofiarą różnic kulturowych, bądź też zwykłej prowokacji.

Molestowanie seksualne jest w Wielkiej Brytanii przestępstwem ściganym z urzędu, a na samych przestępców nakładane są wysokie sankcje. Tym, którzy rzeczywiście dopuścili się przestępstwa, bądź też zostali o nie niesłusznie posądzeni, grozi od kilkunastu lat więzienia, aż do dożywocia. Ofiarą takiego domniemanego przestępstwa padł jeden z naszych rodaków, który wyjechał do Anglii w celach zarobkowych. Wiódł tam spokojne życie, wpisujące się w rutynę dnia codziennego. Cały tydzień pracował jako kelner, zaś weekendy spędzał na spacerach ze swoją dziewczyną. Nic zatem nie zapowiadało rychłego przerwania tej sielanki.A jednak...

Policjanci aresztowali go, gdy wieczorem odpoczywał w swoim domu po pracy. Powód? Siostrzenica mężczyzny, u którego wraz z dziewczyną wynajmowali piętro, oskarżyła go o gwałt. Dowody? Zeznania dziewczyny. Wbrew pozorom dla sądu brytyjskiego to wystarczający powód, by skazać kogoś na kilkanaście lat więzienia.

Pokrótce przedstawiona historia Polaka jest jedną z wielu z jaką możemy się spotkać w relacji polskich emigrantów niesłusznie oskarżonych o gwałt lub inne przestępstwa. Oczywiście nie zawsze byli oni niewinni, ale w przeważającej części ich jedyną winą była słaba znajomość prawa brytyjskiego i różnice kulturowe, których padli ofiarą. Na Polaka, który przyjeżdża do Wielkiej Brytanii czyha wiele niebezpieczeństw.
Poklepanie dziewczyny po pośladku w trakcie zabawy dyskotekowej, może przyczynić się do skazania Polaka, jeżeli ona nie wyraziła werbalnej zgody na taki gest. Myli się ten, kto uważa, iż policja podobnie jak ma to ma miejsce w Polsce, będzie prowadziła skrupulatne śledztwo, w trakcie którego zbierane będą wszystkie dowody za i przeciw. A z powodu wielu wątpliwości pojawiających się w trakcie śledztwa posądzony o popełnienie danego przestępstwa zostanie jedynie umieszczony w areszcie do czasu wyjaśnienia.

W przeciwieństwie do prawa polskiego, które przyjmuje domniemaną niewinność oskarżonego, system brytyjski, przyjmuje, iż obywatel, który zgłasza się na policję w zasadzie nie kłamie. Policja przyjmuje wersję obywatela, rozpoczyna dochodzenia i zbiera dowody, a jeżeli jakiś z nich nie pasuje, po prostu go odrzuca. Polska policja działa bardzo wielokierunkowo, natomiast brytyjska policja przyjmuje swoją własną wersję i z nią kieruje się do sądu. To do zadań obrońcy będzie należała jej ewentualna weryfikacja, bądź też zbadanie innych aspektów śledztwa.

Aby uniknąć opisanej powyżej, nieprzyjemnej sytuacji Polacy, którzy planują wyjazd do Wielkiej Brytanii powinni zachować daleko idącą ostrożność. Muszą uświadomić sobie, iż zalotne gesty wobec kobiet, które u nas mogą zostać przyjęte z sympatią, tam mogą stać się podstawą do posądzenia o gwałt. Polacy muszą zdać sobie sprawę, iż powinni być powściągliwi we wszystkich swoich gestach i słowach, by nie stać się w łatwy i bezsensowny sposób pensjonariuszem zakładu karnego.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!