W znanym dowcipie Pan Bóg mówi do marzącego o wygranej w loterii Icka: - Ale daj mi wreszcie szansę, choć raz wypełnij kupon! Ja wprawdzie podpowiedzi Absolutu nie słyszałem, ale też chciałem dać szansę. Tyle, że sobie i za pomocą esemesa.

Pewnego dnia dałem się skusić esemesom otrzymywanym na moją komórkę. Konkretnie dałem się namówić, by odpowiedzieć na pytanie z kategorii tych, które zadaje się na przykład przy wybudzaniu z tzw. głupiego jasia: Czy Oslo to stolica Norwegii? Ile dni ma luty? I tym podobne. To dało początek następnym pytaniom, a po każdym z nich (przyznaję, okazałem się bardziej naiwny niż sam o sobie wcześniej myślałem) - zgodnie z informacjami otrzymywanymi w kolejnych esemesach - byłem już bardzo blisko loteryjnego szczęścia. Wszystkie pytania były o podobnym stopniu trudności (czyli "głupi jaś"), a moja wygrana już tuż, tuż, jeszcze tylko pytanie czy... Po kilku odpowiedziach skonstatowałem wreszcie (lepiej późno niż wcale), że - parafrazując znaną piosenkę - aż tak głupi to ja jednak nie jestem, by wysyłać następne płatne w końcu wiadomości. Dałem sobie więc spokój z ofertami "nie do odrzucenia" wysyłanymi do mnie z numeru 72203 (nadawca nieznany).

No tak, ale nie wszyscy dali sobie spokój ze mną, a w pewnym momencie dostałem esemesa, którego treść przytaczam:TELEWIDZU, jeżeli do tej pory nie odebrałeś gwarantowanej gotówki w konkursie TVP - Zrób to natychmiast. Wyślij TERAZ na 7301. Do tego informacja, że koszt takiego wysłania to 3,66 zł. A jednak mam szczęście - pomyślałem zrazu, no bo przecież została już tylko formalność. Czy można taki komunikat, od poważnej w końcu firmy, traktować inaczej? Okazało się jednak, że jeśli przychodzi z TVP, to można. Ba, teraz to już wiem, że trzeba! Po moim bowiem wysłanym TERAZ otrzymałem kolejną wiadomość: Możesz wygrać najbardziej pożądaną nagrodę! Telefon komórkowy lub jego równowartość w gotówce. Co wolisz? Do tego informacja, że koszt esemesa to kolejne 3,66 złotego. Tego było już za dużo. Przerwałem korespondencję, mimo że byłem jeszcze szczuty jakimiś wygranymi, które są prawie moje, wystarczy tylko... Jak łatwo się domyślić, wciąż za 3,66 zł.

I w tym momencie przestało mi się to nie tylko podobać; poczułem się po prostu oszukiwany. No, bo co z tą "gwarantowaną gotówką"? Rozumiem, że płaci się za naiwność, w tym przypadku to w sumie niewielką cenę, ale czy takie rzeczy są bezkarne w państwie prawa? Niby drobna rzecz, a jednak denerwuje. Bo czyż esemes informujący w gruncie rzeczy o wygranej nie powinien jednak zobowiązywać do tego, co w nim napisano? Czy może tak robić Telewizja Publiczna (bo nie mam prawa przypuszczać by ktoś się pod nią podszywał), o której mówi się, że spełnia jakąś misję? Jaką? Daruję jej te wszystkie misyjne programy promujące lód (łyżwowy), głupkowate seriale i wiele innych rzeczy, które mają w sobie tyle właściwej misyjności, co Sahara wody. Ale w końcu mogę sprawdzić, po co włączam telewizor, mogę go w każdej chwili wyłączyć. Pal licho też ten cały cyrk z odwoływaniem i powoływaniem władz i tworzeniem najbardziej egzotycznych koalicji, ale używać takich podstępów - wobec treści tego esemesa mogę powiedzieć, że drobnego naciągania - to jest po prostu...

Można nazwać to różnie. Myślę, że i proces sądowy byłby do wygrania, tylko, że ja ani nie mam na to czasu, ani pieniędzy. Mogę zatem jedynie przestrzec: nie dajcie się Drodzy Czytelnicy nabijać w esemesa przez różnych naciągaczy, z TVP włącznie.

Swoją drogą, to dobrze byłoby, gdyby przypatrzył się temu ktoś, komu za to płacimy. Ostatecznie, jeśli przemnoży się 3.66 zł. razy kilka setek tysięcy naiwnych, to wychodzi z tego, że to jednak całkiem niemały pikuś.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!